Marta E
Members-
Posts
24 -
Joined
-
Last visited
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
Marta E's Achievements
Newbie (1/14)
0
Reputation
-
Pap Co mogę Ci zaproponować to skontaktowanie się z Panią Bogusławą Czarnowską - psim dietetykiem. Ułożenie diety na podstawie wyników, zaawansowania choroby, wieku będzie najbezpieczniejszym wyjściem. Koszt takiej usługi to 100zł przy stałym kontakcie mailowym. Ja skorzystałam z tych usług, ale niestety za późno:(. Namiar znajdziesz na necie.
-
To prawda pnn to wyrok:( w niektórych przypadkach odciągnięty na trochę dłużej przy pomocy prawdziwych wetów, a nie konowałów, no i nas opiekunów. Nie ma tu również określenia wiekowego czy predyspozycji ras jak to uświadamiają w necie, a dobre geny?:) bzdura! , który z hodowców powie nam , że co cieczkę kryje swoją suczkę? że nie patrzy na to kto jest reproduktorem? ojciec, syn czy brat? Nie oszukujmy się, wszystko sprowadza do zdobywania jak największej kasy począwszy od hodowców po weterynarzy! Cierpią zwierzęta i my bo jesteśmy bezradni! Jeżeli chodzi o suche karmy faktycznie są one niewskazane dla nerkowców ponieważ do trawienia pobierana jest również woda z mięśni, a to w tym przypadku zakłóca całą gospodarkę wodną w organizmie. Nikt tak do końca nie wie jaka dieta jest lepsza. - ta sporządzana w domu czy ta kupowana, bo każdy organizm inaczej reaguje.
-
Kesawe Nie podałaś jakie to są wyniki. Jaki jest mocznik, kreatynina , jakie ma RBC. Twój pupil jest słaby i chwiejny w wyniku utraty elektrolitów. Kroplówki powinny mu trochę pomóc. Może ma również anemię związaną być może z przewlekłą niewydolnością nerek, bo jak pisałaś Twój przyjaciel jest już leciwy a ta przypadłość jest u starszych piesków dość częsta. Jeżeli trafiłaś na fachowców wetów to trzymaj się ich zaleceń, ale bacznie ich kontroluj. Ja też myślałam, że mój skarbek leczony jest przez fachowców, a okazało się, że u konowałów ceniących tylko kasę, którzy doprowadzili go do śmierci :(. W przypadku pnn bardzo ważna jest jest dieta, czyli jedzonko przeznaczone dla nerkowców. Apetyt wróci, gdy poprawią się wyniki więc nie zmuszaj do jedzenia na siłę. Nie bój się czytać o chorobie. Ja też się bałam i teraz tego żałuję, bo na forach jest tylu wspaniałych ludzi, którzy z tym się zetknęli i służą szczerą pomocą. Wejdź na zwierzakowo tam jest Kar, która też walczy z mocznicą u swojego Niuniusia.
-
Nie wiem co to jest Renvela. Ja mojemu Guciowi dawałam Lespewet. Najlepszy jest Azodyl, który zaleca dr Neska z Warszawy. Ja o pani doktor dowiedziałam się za późno , byłam u niej 3 dni przed śmiercią mojego maluszka, więc nic już się nie dało zrobić:( Pani doktor jest cudotwórczynią i każdemu ją będę polecać. Warto naprawdę warto do niej pojechać. Po wizycie można z nią mailować i w ten sposób daje zalecenia. Chyba stan Twojego Skarbka nie jest taki poważny skoro od stwierdzenia pnn minęło 2 lata?
-
Pestka śliczny jest ten "maluszek" - jest 5 razy cięższy od mojego Gucia, kiedy był grubaskiem. Niech się zdrowo chowa. Szamanko U mnie tak samo myśli skupiają się na tych ostatnich dniach. Nie mogę o nich przestać myśleć. Dlaczego nie potrafię wspominać czasu kiedy było dobrze? Zadręczam się ciągle, a jak widzę na ulicy yorka to łzy spływają mi strumieniem. Nie chcę już innego, bo to był mój malutki synuś:( kiedy go tak wołałam zaraz przybiegał- nie mogę więc go zamienić na innego:,(
-
U mnie dzisiaj mija 81 dni jak odeszło moje SZCZĘŚCIE. Mówi się - Czas leczy rany - nie prawda ,czas je pogłębia:( coraz gorsza jest ta cisza, a wróbelki, żabki, kwiatuszki mówią, że już nikt na nie nie reaguje:( nie pobiegnie za piłeczką i czule nie przywita:(
-
Pestko , prawda- są weci z prawdziwego powołania, którym zależy na zdrowiu naszych pupili i na naszym i wykonują swoją pracę z wielkim sercem a nie z wielką kieszenią. My , którzy kochamy zwierzęta nie patrzymy na nie jak na przedmiot, tylko jak na najwierniejszych, oddanych nam przyjaciół .Nie liczymy się wtedy z pieniędzmi, bo miłości nie da się na nie przeliczać ,a to właśnie w nieuczciwy sposób jest wykorzystywane. Sama się o tym przekonałam i dlatego przestrzegam innych, żeby nie zostali tak omotani jak ja.
-
Dziewczyny Z moim Guciem od szczeniaczka ciągle jeździłam do wera, ktory był kolegą mojego brata. To usuwanie mleczaków i przy okazji zauważona narośl na dziąśle, to częste sztywnienia całego ciała( wyglądało to jak objawy padaczkowe), które pojawiały się bardzo często. Wet myślał że to jakiś uraz po po jakimś upadku. Zrobiono Guciowi na moje polecenie wszystkie badania łącznie z prześwietleniem i okazało się że to niby depresja. Antydepresanty pomagały, brał je długo. Wet powiedział mojemu braty że jestem histeryczką źe z byle czym do niego przyjeżdżam. Później jakiś czas było dobrze, ale co dwa miesiące pojawiały się wymioty, boegunka. Wet znów że przesadzam. Mówiłam że Guciu więcej pije i bardzo dużo siusia, ale nie zrobił żadnych wyników, a ja myślałam że faktycznie jestem przewrażliwiona. Kiedy rok temu stan Gucia praktycznie z dnia na dzień zrobił się krytyczny zrobiono mu badania i było wiadomo że to pnn - a przecież mówiono mi że przesadzam. Udało się jednak wyprowadzić Gucia z tego na 10 miesięcy. W styczniu doszło zapalenie trzustki a potem zapalenie przyzębia (okropne). Jednego nie mogę sobie wybaczyć, że byłam tak głupia że postawiona przez weta pod "mur" , zgodziłam się na usunięcie ząbków w stanie w jakim był. Wet mi powiedział- chce pani żeby umarł z głodu- jak mogłam tego chcieć? Powiedziałam że jest za słaby i usłyszałam - jak pani tego nie zrobi to będzie słaby. Okłamano mnie zamiast narkozy wziewnej na jaką się umówiłam dostał infuzyjną. Po operacji wyziębili go tak że do śmierci nie unormowała mu temperatura. Poddali go wolniejszej eutanazji, a ja zgadzając się na tą operację też się do tego przyczyniłam. Nie dosyć, że cierpiał z powodu pnn to jeszcze taki ból po operacji. Nigdy sobie tego nie wybaczę , nie potrafię:,,,(
-
To też śliczny piesek:)
-
LadyJi, Chciałabym też wspominać te radosne chwile, ale na razie jeszcze nie potrafię. Drugi Twój piesek to też york? Mam słabość do Yorków.
-
LadyJi, właśnie mnie też:( Nie potrafię myśleć i wspominać naszego Tłustusia, bo tak go nazywaliśmy jak był taki grubiutki, jak był zdrowy, wesoły i z lśniącymi włoskami , a mam widok samych żeberek i łysych placków na bokach , na pupie i na pyszczku:,(. A czy Rosa też robiła czarne kupki?
-
Dializa jest bardzo bardzo ryzykowna. Jak dzwoniłam do kliniki we Wrocławiu to powiedzieli mi, że może jej nie znieść. Guciu był malutkim grubaskiem , do początku stycznia ważył 3,8kg a w połowie lutego już tylko 2,4kg. Poza tym na kilka dni przed końcem strasznie wypadały mu włoski,aż miał łyse place na bokach, a na prawdę miał zawsze gęste i błyszczące. LadyJi , Rosie też była yorkiem, czy też jej wypadały włoski? Guciu w ostatni dzień nawet nie zareagował na transfuzję zaleconą przez dr Neskę :( Tyle rzeczy mnie męczy:(
-
Pestko Prawda, pies to zesłany nam ANIOŁ , który uczy nas miłości, wierności i przemijania. LadyJi Mój Guciu to też york. Odszedł mając 8 lat. Walczyłam o niego 10 miesięcy. Za późno dowiedziałam się o dr Nesce, byłam u niej 4 dni przed jego śmiercią. Mój wet okazał się zwykłym konowałem(post na str 268). Nie wiem czy kiedykolwiek poradzę sobie z jego odejściem:(
-
Lady Ji współczuję Ci bardzo. Wiem co to znaczy , bo 18 lutego odszedł mój najukochańszy maluszek. Długo , od rozpoznania choroby, żyła Rosie? Pytam, bo ciągle zadręczam się, że nie wszystko zrobiłam , że mój Guciu mógł jeszcze żyć :(.
-
Oj Pestko tak się martwiłam, że nic nie piszesz. Na pewno Bary złagodzi cierpienie, odciągnie Wasze myśli, bo będzie wymagał poświęcania mu więcej czasu tak jak nasz Guciu ukoił ból po swoim poprzedniku. Ja już nie chcę, nie mogę , nie zniosłabym kolejnej straty:( Teraz pamiętaj o badaniach przynajmniej raz w roku , trzeba dmuchać na zimne. Życzę Wam wiele, wiele wspaniałym radosnych wspólnych lat. I pisz czasami o małym Niuńku.