Właściciele naszego Lidera zwrócili się do nas z prośbą o pomoc, a raczej z prośbą o znalezienie nowego domu dla prawie 4-letniego Lidera z naszej hodowli. Od początku był psem dominującym i już wcześniej było z nim trochę problemów, bo znaczył mieszkanie i próbował atakować "intruzów"przychodzących do domu właścicieli. W związku z tym, iż nie było w planie wystawianie, zapadła decyzja o kastracji i tak się stało.
Był spokój ,aż przyszło na świat dziecko. Dziecię ma 5 m-cy i zacznie niedługo raczkować a Lider znów zaczął obsikiwać mieszkanie i atakować nawet swoich jak ktoś dzwoni do drzwi. No i zrobił się poważny problem, bo trudno żeby maluszek raczkował po obsikanej podłodze a do tego nie ma pewności jak będzie zachowywał się pies przy raczkującym dzieciątku.
Najchętniej wzięłabym go do siebie i poszła na szkolenie- ale mam 3 samce(dwa mudi i Jankes-szpic wilczy ), które dosyć długo ustawiały relacje miedzy sobą. W chwili obecnej już jest spokój - dwa starsze tolerują się a nawet unikają kontaktu, a młody mudi po zeszłorocznym wypadku, jest przez Jankesa tolerowany tylko czasami awanturuje sie ze swoim ojcem.Gdyby nastał nowy samiec zaczęłyby się draki i stabilizacja skończyłaby się.
Właściciele nie mają możliwości pójść z nim na szkolenie, bo właściciel pracuje całymi dniami a pani zajmuje się dzieckiem.
Może ktoś słyszał o kimś kto szuka psa (najlepiej do domu z ogrodem),który byłby doskonałym stróżem.
Bardzo mnie smuci ta sytuacja i naprawde nie wiem jak to rozwiązać
Basia