-
Posts
28 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Lubin
-
Interests
entomolożka
Contact Methods
-
Signal
7408849
Alekto's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
A z Rudą ostatnio jest jak w przekładańcu. Przeszła wczoraj samą siebie- mój partner wyjeżdżał na parę dni, wychodził z torbą podróżną, którą Ruda już kojarzy z dalszym wybywaniem. Posmutniała. Potem ja zaczęłam się szykować do pracy. Wcześniej była wyprowadzona- załatwiła wszystko, co trzeba. Kiedy juz zaczęłam się ubierać- stanęła, spojrzała na mnie smutno i na moich oczach zlała się na schody... To wyglądało jak jakiś akt desperacjii- "Zostań!"- no i zostałam dłużej- bo musiałam posprzatać...:lol: Po powrocie z pracy- pełna napięcia i le kup i moczu zastanę, stwierdziłam c z y s t o ś ć !!:crazyeye: Ale kładę to na karb jej zmiany nastroju zw. z cyklem płciowym- już mniej cieknie i bardziej za chłopami się ogląda. Nie ma takiego apetytu i mniej pije niż zwykle.
-
Ruda dostała cieczkę w te sobotę... dom pokrwawiony. Prawie w ogóle się nie wylizuje. Musimy sprawić majtasy, bo nam wszystko opieczątkuje....
-
Racja Imanca... zaczynam tez w ten sposób patrzeć na naszą Rudą. Też dalej mamy problem z załatwianiem się w domu i niszczeniem. Kiedy jestem w domu, właściwie suka łazi za mną wszędzie. Staram się ją ignorować, bo czasem naprawdę mam dość- chcę popracować czy przygotować jedzenie. Nie wiem czy zależy to od dnia, samopoczucia nas i psa, niekiedy jest grzeczna i wystarczy lekkie upomnienie pt. "wyjdź (z pokoju, kuchni", "odejdź (odsuń się, nie sap mi w twarz...:)). Niekiedy jest jednak bardzo upierdliwa... Prawdopodobnie szuka kontaktu, bo jak już pisałam w którymś poście jest ze schroniska (od 3 ms. życia), karmię ja ja, najczęściej też to ja się z nią bawię i jeżdżę do lasu. Moj partner rzadziej okazuje jej zainteresowanie i reaguje bardziej ..."po męsku". Ruda ma przed nim respekt, ale nie oznacza to, że jest mu posłuszna... Staram się z nią pracować, ale jest dość trudnym psem. Szybko się nudzi zabawą. Zauważam jednak postępy, bardzo powoli, ale się rozwija. Zaczyna zauważać np. patyki i chce już aportować, co z poczatku było dla niej zupenie niezrozumiałą zabawą . Jest z nami od 2 ms. (a mnie sie wydaje, że dłużej...). Nie wiemy co tak naprawdę przeszła. Mam tylko nadzieję, że się z nami zsocjalizuje i będzie wspaniałym towarzyszem.
-
Cierpliwości, cierpliwości....chce się rzec, ale w praktyce różnie to wygląda. Swoją sukę nagradzam na dworzu za załatwianie się, ale to w żadnym wypadku nie przeszkadza uwalać jej kupsztale w domu. Jest schroniskowa i biorąc pod uwagę, że do 3 ms. życia w nim była, trudno jej zrozumieć, że należy załatwiać się na dworzu, a nie w chałupie. Jest z nami 2 ms. mam nadzieję, że się coś zmieni na lepsze, bo czasem juz człowiekowi cierpliwości brakuje, niestety:-( . Nie wierzę, że ma jeszcze słabe zwieracze- ma już ok. 9-11 ms. Potrafi po 2 godzinach od spaceru wylać zawartość pęcherza w domu. Nie daje też wyraźnych znaków, że czuje potrzebe wyjścia. Zaczynamy sie zastanawiać nad jakimś dzwonkiem, który by mogła trącać, kiedy chciałaby wyjść. Mój pierwszy pies był tak nauczony. Wszystko da się przeżyć, kochając psa i konsekwentnie z nim postępując. Człowiek niestety czasem już nie daje rady i niepotrzebnie się wścieka... na cały zafajdany dół domu....:mad: , kiedy pół godziny wcześniej wrócił ze spaceru z psem....:angryy:
-
Nasza suka też odprawia histerię, ale jak zamykamy przed nią pokoje przed snem. Też staram się ignorować jej rzucanie się na drzwi i drapanie, ale czasem oberwie słowem. I to skutkuje. Poranne pobudki się nie zdarzają, ale budzik ją budzi i już zwarta i gotowa uwala się swym cielskiem pod drzwiami sypialni.
-
Wspomniana książka nie jest zła- są gosze, wierzcie mi... Jednak zgadzam się, że nie ma dwóch takich samych psów. Praca, praca i jeszcze raz praca z psem, plus jak zawsze konsekwencja. Nagrody za dobrze wykonane zadania, dużo czasu na kontakt. O to chodzi by być z psem, a nie hodować go jak roślinę doniczkową czy karasia w stawie. Metody JF są prakyxznie nie do zastosowania przy niezrozumieniu i braku akceptacji innych domowników i to jest ich główna wada.
-
Dziś już nieco optymistyczniej- Ruda niszczy posłanie, ale trochę z resztą się uspokoiło. Załatwianie się też już lepiej. Chyba tych parę dni było diabłem podszytych, po prostu...:evil_lol:
-
Ruda zniszczyła juz dwa swoje posłania. Nie dopatruję się w tym przeniesienia zemsty na mnie czy domowego, ale po prostu- robi to z nudów i frustracji, że nie chodzi z nami do pracy!:evil_lol: Szukam teraz czegoś mocniejszego, co oprze się choć na dłużej jej zębom i prawdopodobnie będzie to wykładzina, mocna wykładzina samochodowa. Ruda jest ciepło wyposażona w długie futro i na pewno nie zmarznie na niej. Niestety nasza psica ma dwa miejsca- posłanie "wykładzinowe" w pokoju, w którym przebywamy najczęściej i w przedpokoju...No , już go chwilowo nie ma- pożarła :cool3: . Kiedy zostaje sama nie może mieć dostępu do pokojów, bo jestem bibliofilem i książki są wszędzie, a nawet dośc wysoko usytuowane półki dla Rudej nie są przeszkodą... Kosz póki co nie wchodzi w rachubę, bo to spory wydatek, a póki jej gryzactwo nie przejdzie, po prostu szkoda pieniędzy i naszych niepotrzebnych psu nerwów.
-
Książka na pewno godna przeczytania, ale każdy kto z psem żyje sam zauważa te sygnały i ich używa. Z Rudą teraz przerabiamy zachowania typowo psowate:lol: . Czasem już zdarzyło mi się na nią warknąć i kłapnąć zębami- jest bardzo na to wyczulona. Wyszczerzenie zębów najbardziej przydatne stało sie, gdy przeszkadzała nam w jedzeniu posiłków. Po paru lkcjach dobrego wychowania jest juz lepiej. Z kolei śmianie się "po psiemu" i odzywanie wysokimi tonami wprawia ją w wyśmienity nastrój! Mnie z resztą też...!:evil_lol:
-
To są właśnie te schroniskowe tajemnice! Właściwie to propozycje rozwiązań powoli się wyczerpują... Pozostaje chyba cały czas próbować z luźną smyczą. Psy ze schronisk to psy z nieodgadnioną przeszłością, bardzo często mroczną. Ruda bardzo boi się parasola. Nie ma mowy o wyjśćiu w deszcz inaczej jak w sztormiaku. Obłęd w oczach, kuli się i nie ruszy z miejsca, jak tylko zobaczy parasol. Ostatnio bardzo brzydko wytarzała nam się w odchodach. Zanim trafiła do wanny, musieliśmy ją jakoś obmyć zgrubsza. Spróbowaliśmy wodą z węża- delikatnie- na gumową rękawicę- tylko woda zasyczała w szlaufie, a Rudej oczy zrobiły się większe niż ona sama, rozległ się skowyt na całą ulicę jakbyśmy ją ze skóry obdzierali. Podejrzewam, ze bardzo często podczas czyszczenia kojców szlaufem, psy też obrywały i nie był to tylko prysznic...:-(
-
Dla mnie Ruda to tajemnica....:lol: Po prostu w domu zawsze samce były. Teraz ją obserwuję, bo też zaczyna przejawiać większe zainteresowanie moczem innych psów i sama sie częściej liże. Najgorsze, że w schronisku rozrzut z podaniem jej wieku był niesympatycznie szeroki- ma od 9 do 14 miesięcy. Weterynarze też się kręca koło roku, ale z mojego doświadczenia (sądząc po jej zachowaniu typowo bachorkowatym:lol: ), nie ma jeszcze roku. Waży obecnie 20 kg i jest śreniej postury- kalibrowo coś jak collie tylko z lekkim dociążeniem:evil_lol: . Rasy większe później dojrzewają więc może w tym roku jeszcze ciec nie będzie.
-
[quote name='Ania-Sonia'] A jeśli chodzi o makarony to mi lekarka mowiła, że lepszy jest ryż lub kasza, ewentualnie makaron specjalny - psi, bo w tym ludzkim ponoć dużo konserwantów siedzi..[/quote] :lol: Dobre! A my Homo sapiens'y ten szkodliwy pożeramy, miast psi kupować! co do ciasta naleśnikowego to zgadzam się wcałej rozciągłości! Ruda ma rozepchany zołądek w schronisku i pochłonęłaby każdą ilość jedzenia. Była tam karmiona kaszą- stąd na początku nie podobał jej się makaron, ale po pewnym czasie przystała na warunki. Teraz wcina też ryż. Ograniczyłam jej ilość jedzenia jednorazowo, bo nie wytrzymywała z kupą (pisałam już o naszych problemach z brudzeniem). Teraz zdarza jej sie epizodycznie i to z reguły tylko z sikaniem (najczęściej zanim wrócimy z pracy). Wynika to też z faktu, że Ruda strasznie dużo pije. Potrafi dziennie wypić 3 miski wody (duże), a jak ma dzień na suchej karmie- to i więcej. Czy jest typowym żarłokiem? Cóż zjada wszystko to co stado. Włącznie z ogórkami kiszonymi, kapustą i wszelkimi owocami, co mnie cieszy. Reasumka- gotuję Rudej serca (wieprzowe, drobiowe), ozór, tchawice, dostaje też wołowinę i drób, ale z chrząstkami, bez kości odłamkowych, jak je nazywam. Wołowe kości udaje mi się upolować i przynajmniej raz w tygodniu ma frajdę z pożerania szpiku. niestety jestem czasem zmuszona wrzucić jej suchej karmy, przez niektórych nieuznawanej, ale na moje warunki finansowe realną- Chappi. Wiem, ze ś alepsze, ale Rudej smakuje. Źle nie wygląda :cool3: , a zresztą to tylko epizodyczne "zapchajbrzuchy", bo staram się jej gotować.
-
Zabawki ma, ciągle jej coś dorzucam. A czasem wydaje mi się, że problem tkwi bardziej w wychowaniu... człowieka.
-
Znów zaczęło się sikanie i kupsztalenie w domu. Było juz dobrze. Niszczenie w toku. Spisane na straty- kanapa, zaczęta ząbkami rama okienna, trochę gazet (ważnych!) i jecszcze parę innych rzeczy, nie licząc poszewki i kołderki przeznaczonej specjalnie dla niej. Wzynaję metodę mało drastyczną- za załatwianie w domu- reprymenda. Za załatwienie na dworzu- ochy i achy+ smakołyk. Mój luby- metody siłowe. Pojawia się konflikt:mad: , bo moją metodą nie wychodzi tak szybko (ta niecierpliwość !) a chciałoby sie to przyspieszyć. Mnie też kupy w domu się nie podobają, ale wrzeszczenie na psa i lanie go za to niewiele pomaga, tylko go dodatkowo stresuje. Nie jestem bez winy- mnie też sie zdarzyło już ją kropnąć ręką w tyłek, ale to wbrew mnie; potem mam do siebie pretensje. Narasta nistety nerwowa atmosfera wokół problemu a pies to czuje i to załatwianie można zapewne też tłumaczyć stanami napięcia. Na niszczenie też jest pomysł- przynajmniej można je ograniczyć- kupa zabawek w czasie gdy pies jest sam w domu i uwaga w czasie, kiedy jesteśmy w domu. ale tu potrzeba perspektywicznego myślenia. Wyprzedzanie faktów. Może ktoś miał podobną sytuację konfliktu w relacjach H. sapiens- H. sapiens w dziedzinie wychowywania psa.? :agrue: Może jakieś wskazówki? Byłybyśmy z Rudą wdzięczne.:painting: :Dog_run:
-
[quote name='puli']Oni się raczej nie mylą. Niektórzy z nich ma wielką uciechę ze strzelania do psów. Były opisywane przypadki strzelania do psów nawet w obecności włascicieli i to na ich terenie(!)[/quote] Dokładnie. Trzeba niekiedy uważać. Samemu też można zostać postrzelonym, zwłaszcza, ze gros myśliwych strzela będąc na rauszu (delikatnie powiedziane...):angryy: