Dla informacji - obydwa słodziaki znalazły cudowne domki.
Sunię wysterylizowałam, znalazła domek bardzo szybko, jeszcze w marcu. Zamieszkała w domu z ogrodem, u dziewczyny, która ma też konia do bryczki a sunia śpi w łóżku z pańcią.
Tydzień po tym, jak pojechała do domku, wpadła w oko panu z pseudohodowli, który nie mógł odżałować, że się spóźnił, bo taka śliczna. Nie zauważył informacji o sterylizacji a ja cieszyłam się, że już nikt nie będzie jej rozmnażał.
Pies sporo przeszedł - zachorował na babeszję, na szczęście od razu pierwszego dnia zawiozłam go do lecznicy gdzie spędził 1.5 tygodnia. Prawdopodobnie miał w tym czasie również łagodną formę parwo, bo w lecznicy zrobił pomidorową qpę a po powrocie jeszcze przez jakieś 1.5 tygodnia musiał brać antybiotyk, miewał gorączkę 40 stopni i nie miał siły ani apetytu.
Wydobrzał całkowicie, jest radosny, pełen energii i kochany.
Tydzień temu pojechał do domu z ogrodem. W nowym domku wszyscy się w nim z miejsca zakochali. Pan domu ze łzami w oczach powiedział, że "lepszego psa nie mógł sobie wymarzyć".
Obydwa psy są nie tylko śliczne ale i kochane, łagodne, po prostu cudowne.
Długich lat w zdrowiu i miłości ze swoimi rodzinami!