-
Posts
20 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Chico9
-
OLSZTYN, Agresja wobec innych psów i obcych ludzi
Chico9 replied to Aleksandra Deptuła's topic in Agresja
Oczywiście, że masz rację, że problem będzie we mnie. Ja sama widzę jak jest na spacerze z mężem on wtedy idzie spokojnie. Mąż do niego mówi " nawet tam się nią patrz" i mój pies idzie normalnie. Ze mną jest tak, że ja mówię pies nie słucha. Więc próbuje go uspokajać on zaczyna tą agresie kierować na mnie. Ja go uspokajam on mnie gryzie. Biorę go na ręce on się szarpie bo chce atakować . Ludzie stają patrzą co ja robię temu psu bo on się drze myślą, że ja mu krzywdę robię. A ja całe ręce pogryzione Poprostu czeski film. Czasami się zdarzy, że idzie grzecznie np latem bo jest upał i mu się nie chce ataków. Np dziś jest zemną sam i od rana cały czas szczeka na dźwięki za oknem. Ile można odwracać jego uwagę przecież mi się już pomysły skończyły. Tę odwracanie uwagi działa owszem 45 sekund i na nowo hau hau hau -
OLSZTYN, Agresja wobec innych psów i obcych ludzi
Chico9 replied to Aleksandra Deptuła's topic in Agresja
Napewno masz rację z pracowaniem nad psem i samozaparciem. Ja w pewnym momencie poprostu się poddałam. Pierw było szukanie przyczyny czemu załatwia się w domu. Od kąd nie dostaje psiego jedzenia na ogół jest dobrze. Wydawało mi się, że doszliśmy do ładu. Po tem zaczęło się z agresją. I pracowanie nad tym. Stosownie adaptilu, obroże antyszczekowe zmiana smyczy. I odwracanie uwagi kiedy zaczyna atakować. Tę odwracanie uwagi kończy się tak się zaczyna mnie grysc bo mu przeszkadzam w ataku. Po tem wróciły kupy i sikanie ale już nie przez karne ale złośliwe lub z zazdrości. Więc wróciliśmy do początku. I tak kręci się karuzela. Jedyne co na niego działa to obroża ale ostatnio coś przestała działać i muszę kupić nową. Z obroża oraz z moim mężem spaceruje jak zaczarowany. I tak sobie żyjemy to 3 miesiące spokoju to znowu jakiś numer pies odwali. Mój mąż mi powtarza pies ma być przyjacielem rodziny i znać swoje miejsce i od początku był tak chowany ale bez rezultatów. Jak na razie mój pies ma wywalone na taką rodzinę jak nasza to jest nasz obowiązek dać mu jeść i posprzątać gówna po nim. Takie mam odczucie. On ewentualnie jeśli będzie miał na to ochotę da się pogłaskać. I powinniśmy być mu za to wdzięczni. Ja poprostu nie mam siły bo to jest taka syzyfową praca przez którą wylałam morze łez. Cieszę się, że skutkuje praca nad twoim psiakiem. Trzymam kciuki aby było coraz lepiej. -
OLSZTYN, Agresja wobec innych psów i obcych ludzi
Chico9 replied to Aleksandra Deptuła's topic in Agresja
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie w jednym zdaniu. On się nie wycofuje tylko atakuje. Uspokaja się jak już nic nie widzi w najbliższej odległości. Raz zdarzylo się tak, że pies mu odwarknął to zaczął uciekać. Zazwyczaj jest na smyczy więc ciężko stwierdzić czy zawsze by uciekł czy zaczął by się gryść. Puszczenie go ze smyczy wiąże się z takim ryzykiem, że gdyby usłyszał dźwięk "smyczy" z atakiem zaczyna biec na oślep. Nie ważne, że jeszcze nie widzi gdzie jest ten pies i jaki to pies on leci się gryść. Raz leżąc, palcem go szturchłam aby przestał szczekać rzucił się na mnie. Myślałam, że odpuści ale nie.Dalej próbował mnie gryść. I gdyby był większym psem myślę, że zrobił by mi krzywdę. Cały dzień szczeka na wszystkie dźwięki za oknem. Na spacerze kolejna udręka i tak 8 lat. Do tego kupy. Dziś był czwarty raz na dworze bo pilnuje, żeby zrobił kupę. Ale po co robić kupę na dworze można sobie zrobić gdzie się chce. -
OLSZTYN, Agresja wobec innych psów i obcych ludzi
Chico9 replied to Aleksandra Deptuła's topic in Agresja
Hej Aleksandra Nie pomogę za wiele ale chociaż może napisze parę słów otuchy. Doskonale cie rozumie, wiem co przechodzisz i co czujesz. Ja mam takie życie z moim psem 8 rok. Dużo przepłakałam. Rozumie z opisu, że twój piesek nie jest duży. Mój jest całkiem mały bo Chihuahua. Jest wykastrowany ale kastracja nic nie dała. U mnie jest ten problem, że ludzie mi zwracają uwagę na zasadzie pani zostaw tego psa niech sobie poszczeka. A mój pies aż mu ślina leci z wściekłości aż się dusi od agresji. Raz rzucił się na starszego Pana na ulicy ten pan miał około 80 lat tak się wystraszył, że aż zaczął krzyczeć. Sąsiadka mi zwróciła uwagę, że co by było ten dziadek dostał zawału mój pies jak tylko słyszy przez okno głos małego dziecka to dostaje szału. Zresztą on jest agresywny na wszystko co się rusza. Osoby mi bliskie które znają dobrze mnie i mojego psa współczują mi. Osoby obce oceniają na zasadzie "nie umiałaś wychować psa", "nie umiesz z psem wychodzić na dwór" " on taki malutki co tu chcesz od niego". Jedna bliska mi osoba powiedziała czy ja zdaje sobie sprawę, że gdyby to była inna rasa psa np amstaff to on już dawno by mnie zagryzł. Powiem Ci tak ja już się poddałam i przegrałam ta walkę. Chodzę na spacery tak, żeby miał jak najmniej powodów do agresji. Nie zabieram go już nidzie na zasadzie że do miasta itp. Życie ułożyłam pod jego charakter bo nic innego nie byłam wstanie już zrobić. Walczyłam długo z czystością w domu i wywalczyłam tyle o ile na zasadzie, że jak jest zemną sam w domu to nie trzeba zawołać na dwór, można zrobić w domu. Jak jest mój mąż w domu to wtedy ma Respekt. Do agresji dodatkowo dochodzi złośliwość na zasadzie robienia kup i siku w domu. Mój pies prócz tego, że ma cały dzień dostęp do ogrodu chodzę z nim na spacery. Wczoraj sąsiadka na chwilę do mnie zapukała i miała otwarte drzwi od siebie on wszedł i zrobił jęk kupę w kuchni pod stołem. Ona zna moją sytuację przyznała mi się do tej kupy dziś rano wczoraj już nie chciała mi psuć wieczoru. Twój piesek ma dopiero 2 lata może jeszcze nie wszystko stracone. Odzywaj się i pisz co dalej z twoim psiakiem i ucałuj go -
To widzę, że nie jesteśmy sami :) My staramy się nadal " pracować" co udało się w końcu to zrozumieć naszego psa. I powód zachowania jest jeden terytorialność. Ostatnio zauważyliśmy, że kiedy szczekał na psa (ponieważ nikt nie ma prawa chodzić po jego trawniku :)) nagle zaczął merdać ogonem. Niby tak nie wiele a serce mi się uradowało, że może to jeszcze kwestia czasu. Narazie kup w domu nie ma. Na dniach czeka nas przeprowadzka bestia będzie miała swój prywatny ogród :) i nikt mu nie będzie tam chodził będzie szczęśliwy :) My się nie poddajemy i myślę, że w końcu się uda.
-
Mąż mi gada, że zamówi obroże elektryczną bo uważa, że agresja jest większa u psa niż była. że wcześniej jeszcze się posłuchał na słowo " zostaw" a teraz niby slucha a za chwilę obrót i atak. I, że w programie słynnego Cesara Millana nie widział aby cackano się z psem jak to my robimy. Dziś pod czas spacer z mężem zaatakował chłopca na boisku i po ataku uciekł w krzaki się schował. Mąż to jedyna osoba z którą chodzi bez smyczy i się słuchał.
-
Wrocław mi pasuje jak najbardziej. Tylko muszę męża przekonać ponieważ mąż uważa, że skoro przez prawie 4 lata pies nie " przystosowal " się w naszej rodzinie to już go nic nie zmieni.Ze to pies wychowuje mnie i dzieci a nie my psa.I skoro my go wychować nie potrafimy to on go wychowa i jeszcze raz rzuci się do dziecko to mu pokaże dominację i że juz naszykowal pudełko po butach na trumnę dla psa. że dosyć "srania na głowę" i że on ma ważniejsze sprawy niż pies z porażeniem mózgowym któremu nic juz nie pomoże. to są jego słowa. Do tego jeszcze mój ojciec uważa to samo a syn starszy po dwóch dniach pobytu w domu , aż kipial że złości na psa. Każdy go oddtrąca. Chyba pani behawiorystka mnie źle zrozumiała pod czas rozmowy może zrozumiała że dziecko ma 3,5 a pies 7 :) i tak potem dla pewności pytała może.
-
Wrocław mi pasuje jak najbardziej. Tylko muszę męża przekonać ponieważ mąż uważa, że skoro przez prawie 4 lata pies nie " przystosowal " się w naszej rodzinie to już go nic nie zmieni.Ze to pies wychowuje mnie i dzieci a nie my psa.I skoro my go wychować nie potrafimy to on go wychowa i jeszcze raz rzuci się do dziecko to mu pokaże dominację i że juz naszykowal pudełko po butach na trumnę dla psa. że dosyć "srania na głowę" i że on ma ważniejsze sprawy niż pies z porażeniem mózgowym któremu nic juz nie pomoże. to są jego słowa. Do tego jeszcze mój ojciec uważa to samo a syn starszy po dwóch dniach pobytu w domu , aż kipial że złości na psa. Każdy go oddtrąca. Chyba pani behawiorystka mnie źle zrozumiała pod czas rozmowy może zrozumiała że dziecko ma 3,5 a pies 7 :) i tak potem dla pewności pytała może.
-
A myślałam o wizycie tej pani www.zoopsycholog.legnica.pl
-
Dobrze to zastanowię się jeszcze gdzie to się zgłosić do kogo. Jak pisałam wcześniej pies narobił dziś pół metra od miski. Nie ma nas od godziny a przed wyjście osobiście byłam z nim na spacerze, teraz syn mi napisał, że tylko wyszliśmy i znów kupę zrobil. Wcześniej wysłuchiwalam od swojej mamy że piesek ma mały pęcherz i dlatego sika teraz po kastracji będę słuchać, że ma chory brzuszek.
-
Umówiłam się z behawiorystką ma spędzić z nami czas w domu i na spacerze. Mąż jest temu przeciwny uważa, że to co ten pies robi z naszą rodziną przechodzi ludzkie pojęcie. Ale spróbujemy. Pani behawiorystka 3 razy mnie się pytała ile ma lat dziecko i pies bo była zdziwiona zachowaniem psa do dziecka kiedy to pies wychował się przy dziecku od początku. Jestem ciekawa spotkania. dziś mam spokój bo starszy syn student przyjechał na weekend i jest obecnie obiektem terroru :) i nie obyło się bez kupy która zrobił pół metra od własnej miski. Ale wcale mnie to nie dziwi wcześniej potrafił zrobić kupy pod łóżko na którym spał. Miłego weekendu życzę :)
-
Nie pęka mi serce, że leży na legowisku :) tylko, że tak się zachowuje jak na zdjęciu jak psychicznie chory, zamiast się położyć i sobie leżeć to wypatruje i pół nocy ma warte pod naszym łózkiem :) Tak, przemyślę wszystko na spokojnie. Chociaż ostatnio ciężko mi juz spokój zachować. Miałam jeszcze takie zdarzenie które utkwilo mi w pamięci.Cziko jeździł że mną do Szwajcarii. Lubi podróżować.Spacerowal nie raz przy ruchliwych autostradach. Robiąc z nim ponad 1200 km zwiedzil że mną nie jedno halasliwe miejsce. Pod czas szczepienia pomoc uweterynarza zwróciła mi uwagę, że powinnam psa wyprowadzać przy ruchliwej ulicy bo pies jest dziki i trzymany w zamknięciu :D a my dzień wcześniej wróciliśmy że Szwajcarii. Ja poprostu nie potrafię zrozumieć pewnych spraw. Dwie osoby dały mi do zrozumienia (mając mojego psa na myśli) , że tak jak i ludzie są chorzy psychicznie tak bywają i psy ja nie dopuszczam tej myśli do siebie ale czasem analizując pewne wydarzenia uważam, że może jednak cos w tym jest.
-
Właśnie ze problem polega też na tym iż twarde wychowanie wprowadziliśmy kiedy pies można powiedzieć zaczął wchodzić nam na głowę. I tak co byśmy nie zrobili z czasem okazuje się nie właściwe dla naszego psa. Ani w jedną ani w drugą stronę. Myślę, że jeżeli dostosuję się do przedstawionych powyżej porad i tak wynika kolejne nowy problemy. Ja już chyba się poddalam. Czasem płakać mi się chce. Jeżeli bym trafiła na osobę której bym zaufała oddała bym swojego psa może u kogoś będzie szczęśliwy. Wyślę wam zdjęcia co robi mój pies kiedy mam go dość i musi leżeć u siebie. A mi pęka serce. On nawet w dzień nie śpi ciągle mnie pilnuje a nocy to samo.
-
Przemyślę to wszystko chociaż mi już ręce opadają. Dziękuję Wstawię odpowiedź od jednego Pana zrobiłam zdjęcie bo nie moglam skopiować z fb jak że znajomymi pisałam.
-
Zapomniałam odpisać co do szukania kabanosa w pokoju. Wygląda to tak łamie kabanosa na kawałki pokazuje to psu on wie ze ma czekać w kuchni a ja chowam kawałki to na krześle to pod komoda w takich miejscach dostępnych dla niego i go wołam i on sobie szuka. Napewno robię to źle muszę w innym sposób :) I jedno pytanie odnośnie tego, że wychodząc z psem z domu piesek ma grzecznie poczekać czym robię my w tym krzywdę? Prawe mówiąc odgapilam to od koleżanki jej psu to w niczym nie szkodzi żyje piesek jest szczęśliwy. Mam.jeszcz nadzieję że na tym forum są osoby które wiedzą jak prawidłowo ułożyć psa i dadzą profesjonalne porady a nie typu ugotuj mu cielęcinki przedniej. Panią dewotką które nią mam dzieci i zajęcia i pierdolca na punkcie swoich pupilkow dziękuję za porady.
-
A może jeszcze mamy bić mu brawo jak prawie 4 letni pies sra we własnym domu i jakie jest na to wytłumaczenie że 3-4 spacery to za mało? wcześniej mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym i miło ciągłego dostępu do podwórka zasrana była cała górne piętro. I siakanie na każdym kroku może z zimna bo podłogi trzeba dla pieska podgrzewane zrobić. Jak najbardziej interesuje mnie rady ale jak słyszę jedno a po tem przeczenie tego pierwszego to kto w końcu ma rację. Wyszukiwanie dziury w całym nic więcej. A może tydzień w schronisku uleczyl pewne problemy skoro po dobroci nie da rady ani z jeden strony ani z drugiej. moze jestem złym opiekunem skoro uważam że pies ma słuchać mnie a nie na odwrót. Może wy macie inaczej. Ale ponad trzy lata wysłuchaje jak doradzają i jeden drugiemu daje sprzeczne porady. Więc proszę nie mieć do mnie pretensji bo że piszę w ten czy inny sposób. Co nie zrobię i tak jest źle. Z psami źle osobno źle to jak w końcu ma być?
-
Tak ogrodzę plac szlabanem aby inne psy nie miały dostępu, rozściele czerwone dywany aby pisania mogła aportować oraz wstrzymam ruch na ulica aby klakson nie wystarczył pieska pod czas zabawy. Nasze wcześniejsze spacery polegały na wspólnej zabawie przy skateparku sam na sam tylko pies i ja. Weterynarz przy kastracji powiedziała, że to nie jest właściwe postępowanie i że powinien przebywać wspólnie z psami,teraz słyszę że wspólnie z psami jest nie właściwe to co w końcu dla niego jest dobre? Co do karmienia to logiczne że gdy gotuje rosół dostaje pies podroby wraz z warzywami jeszcze na głowę nieupadłam abym na codzień tylko stała przy grach i gotowala i układała dietki dla pieska dla którego pierś z rosołu jest za sucha i musi być nuszka :) Mieliśmy wcześniej psa i takich problemów nie było aby całe świat kręcił się wkoło pieska któremu co by człowiek nie zrobił i tak jest źle. W ubikacji siedzę i muszę trzymać go na kolanach bo inaczej siedzi przed drzwiami i dostaje " padaczki " No biedny psiak, że trafił na takich właścicieli jak my. Chyba zwolnienie się z pracy oddam dzieci do domu dziecka wezmę rozwód z mężem i wyprowadza się na bezludnej wyspę i będę cały dzień trzymać pieska na kolanach i głaskać.
-
Dzień psa wygląda następująco codziennie rano odprowadza ze mną syna do szkoły, następnie zostaje z nim na placu gdzie ludzie wprowadzają psy tam razem z sąsiadka, która też wyprowadza swojego psa próbujemy aby mój pies przekonał się do innych psów i się z nimi za przyjaznil.Co jak na razie nie przynosi żadnych rezultatów. Takich wyjść jest minimum 3 dziennie do tego dochodzą krótkie wyjścia jak do sklepiku osiedlowego. Co do" szkolenia " miałam.na myśli wejścia na pościel, zakazy nakazy itp. Jeżeli byśmy mu pozwalli, że wchodzi na łóżko kiedy chce to była by obsikane pościel i co tylko. Teraz po kastracji to się zmieniło nie obsikuje mieszkania ale i tak nie pozwalamy nie będziemy robili z niego wariata skoro już są ustalone zasady nie wchodzenia. Jak np. wychodzę z nim na dwór otwieram drzwi on ma zaczekać aż ja wyjdę pierwsza i zaczekać na pozwolenie. Dużo by pisać ale nie ma wchodzenia na głowę jak to myślą ludzie gdy ktoś ma małego psa. My po prostu nie możemy mu na to pozwolić bo zrobił by z domu kuwety do załatwiania się zagryzl by dziecko i zjadł by mu zabawki :) Oprócz kurczaka je również psie kabanosy które musi sobie znalesc na zasadzie zabawy w szukanie. Ma sucha karmę zawsze w misce ale jej nie chce grysc jak już się za kurzy to wymienię. Co do liścia z drzewa to logiczne że agresja w takim momecie wyniknie z lęku ale co do ludzi i innych zwierząt jest raczej lękiem nie spowodowana nikt nigdy krzywdy mu nie zrobił raczej to on jest tym szkodnikiem gdzie uciekają dzieci przy nim. Dziwi mnie to że pies jest z nami 3,5 roku i nie potrafi zaakceptować przy mnie obecności mojego 7 letniego syna. Przecież wychował się przy dziecku, kiedy już dziecko z nami było. Kiedy syn jest blisko mnie np.na kolanach pies albo między nas się wpycha a jak mu na to nie pozwolę to siedzi obok i się trzęsie ja na mrozie.
-
Karmimy psa tylko kurczakiem gotowanym i dostaje dwie miseczki dziennie. Co do szkolenia psa to tyle co nasz " dostaje " w kość to co nie który amstaff nie dostaje :D Uważamy, że agresja u naszego psa wynika z zazdrości, mąż mój mówi, że gdyby to nasz pies był innej rasy trzeba było by go uśpić bo by był nie bezpieczny. Zdajemy sobie sprawę co myślą ludzie, że jak mamy takiego psa to go traktujemy jak dziecko.ale niestety on nie może być tak traktowany gdyż terroryzuje nas dlatego albo my będziemy go traktować jak w wojsku albo on nas wykończy. Nasz pies nie śpi znamy w łóżku, ma również kary na smakołyki trzeba zasłużyć na zasadzie siad, leżeć lub znaleźć. Nie wiemy co dalej mąż mówi, że podejrzewa że nasz pies jest z kazirotczego miotu ja nie wiem co już mam myśleć.Moze zgłosimy się do psychologa psiego bo nie ma innego wyjścia.
-
Witam Mamy problem z naszym psem rasy Chihuahua piesek ma 3,5roku.Albo to on z nami ma problem :) ponieważ nie potrafimy zaakceptować jego zachowania.Na pewno popleniliśmy nie jeden błąd w wychowaniu ale może będziecie w stanie doradzić nam jak mamy postępować. Postaram się opisać jak naj krócej :) aby nie znudzić. Jesteśmy czterdziestolatkami, którzy są szkoleni przez Chihuahaue. Nasz psiak został wykastrowany dwa miesiące temu. Powodem kastracji była agresja do otaczającego go świata tu nie da się przedstawić jednej rzeczy,.Spadajacy liść z drzewa wprawia go w agresję jak i dzieci, inne psy, wszystko co się rusza i go otacza.Na spacerach wręcz frunie na smyczy. Druga sprawa to znaczenie w domu, obsikane było wszystko strach było butelkę z wodą postawić bo zaraz było zaznaczone.Po kastracji nie zdarzyło się to oni razu.Agresja jest taka sama bez zmian narazie czekamy z nadzieją, że może jeszcze to się zmieni. Ale problem nowy jaki powstał to robienie kupy w domu. Zdarza się to po naszym wyjściu kiedy nas nie ma. Mimo, że jest na spacerze przed naszym wyjściem i tak po powrocie czeka na nas kara - kupa. Nie zostawiamy psa na długo to jest kwestia dwóch godzin. To, że nie zabieramy go wszędzie że sobą nie wynika z tego, że nie możemy lecz przez to, że jest kłopotliwy, głośnym, agresywnym psem. Dlaczego nasz pies zamienił siakanie na kupę czemu tak robi? czy jest szansa, że z maleje u niego jeszcze agresja? Pozdrawiamy