Szczerze to myślałam, że uda mi się już na forum coś dowiedzieć, ale niestety trzeba czekać. Wizyta byłaby może wcześnie,j ale pani weterynarz u której robiliśmy zdjęcie mnie zwiodła obiecując konsultację z ortopedą i czekałam, ale niestety się nie doczekałam. Potem nie mogliśmy jechac, bo kolega męża z pracy zachorował i musiał zostawać w pracy cały dzień i nie było jak. Trochę się martwię, bo mam wrażenie, że Tosieńką gorzej utyka na łapkę. Fakt trochę pochodziłyśmy sobie, gdyż czytałam żeby nie dopuszczać do zaniku mięśni, ale już sama nie wiem, czy jej nie zaszkodziłam. Oj to będzie bardzo długi weekend. Na pewno dam znać co i jak? Pozdrawiam