W piątek(12.01) mój pies miał zabieg kastracji. Przez cztery dni po nim brał antybiotyk.Wszystko goiło się pięknie( opuchlizna zeszła, zaczerwieniona skóra zbladła zaraz na drugi dzień, szwy piękne) Do wczoraj.Zuważyłam, że mój pies ma spuchnięty cały worek mosznowy.Przy szwach nie ma podrażnienia i nic sie nie dzieje.Wygląda to tak jakby miał nadal jądra i to spore.Dzisiaj z samego rana byłam u weta : obejrzał, zdjął szwy, zaszczepił przeciw wściekliżnie i powiedział, że po paru dniach samo mu przejdzie( prawdopodobnie mógł sie uderzyć lub nadwyrężył sobie bieganiem, skakaniem) To co mnie jednak nadal niepokoi to to,że całe to opuchnięte miejsce jest dosyć ciepłe i nieco zaczerwienione( równomiernie).Dodam, że samopoczucie ma bardzo dobre.Cały czas chce się bawić,brykać.Ma apetyt,załatwia się normalnie. Niewiem może przesadzam:roll: , ale troche sie martwie.Zrozumiane jest dla mnie, że pies może mieć opuchnięte po samym zabiegu,ale jemu wszystko sklęsło i dopiero po kilku dniach pojawiła się opuchlizna, i to jeszcze nie zwiazana z samymi szwami. Proszę, poradżdżcie co robić? Może jednak odczekać pare dni. Czy w razie ew. leczenia nie będzie przeszkadzać podana szczepionka przeciw wściekliżnie?:roll: