Miała być XXIII Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych (CACIB),
a wyszedł POLIBACYJNY CYRK !
Ogólnie bardzo lubię psy, dlatego często odwiedzam wystawy psów rasowych oraz zapoznaję się z przepisami w tym zakresie. Tak się składa, że niedaleko organizowane są takie imprezy – w Sopocie. Zawsze z uwagą obserwuję wystawiane tam psy i ich oceny. Ostatnio zainteresowały mnie psy duże oraz gończe, więc pełen nadziei udałem się na imprezę organizowaną 22/23.08.2015r. Po szybkim przeglądzie ringów, udałem się na ringi, gdzie wystawiano interesujące mnie rasy. Przeważnie ustawiam się niedaleko, żeby słyszeć uwagi, oceny i wnioski osób oceniających psy – jest to bardzo interesujące.
Początkowo nie zrozumiałem o co chodzi i kogo ocenia – jak się później dowiedziałem – sędzia ANDRZEJ M. Jakież było moje zdziwienie kiedy usłyszałem, że w/w sędzia ocenia biegające po ringu Panie, zamiast psów. Kobiety te musiały wysłuchiwać tekstów, typu: „Niech pani przebiegnie się jeszcze raz, bo patrzyłem na Panią, a nie na psa.”, przyznawał Paniom tytuł „MISS RINGU”, itp.
Takie zachowanie stało się powodem mojego zaciekawienia i wglądu w sytuację. Dlatego, mogę stwierdzić, że sędzia Pan Andrzej M., który zamiast oceniać psy zgodnie z wzorcem FCI, oceniał Panie (wzorca nie znam), przez co zachowywał się niegodnie obrażając uczestników wystawy, którzy finansują takie imprezy. Do takich elementów można zaliczyć:
zataczanie się na ringu i sprawianie wrażenia bycia pod wpływem jakiś płynów czy środków;
obrażanie biegających z psami kobiet urągając ich godności (dobrze że nie wymagał stroju bikini);
dyskryminowanie mężczyzn wystawiających psy;
powtarzanie wielu osobom, że na psach to on się nie zna, ale na kobietach (…);
ocenianie psów na odległość (do żadnego nie podszedł, tym samym u psów nie sprawdził żadnego ocenianego elementu, np.: zgryzu, osadzenia moszny, postawy, anatomii, itp., itd.;
wpuszczanie na ring psów niezgodnie z katalogiem;
mieszanie klas psów i płci;
przerywanie oceniania przez sędziego, żeby załatwić swoje prywatne sprawy, w tym z innymi wystawcami;
pytanie wystawców przez sędziego na ringu skąd jest pies (hodowla, miasto), skutek – głównie wygrywali hodowcy z Trójmiasta – oczywiście bez oceny psa;
uściski sędziego z wystawcami na ringu i pod ringiem prywatne rozmowy, itp. – to szczyt bezczelności;
(…) itd., itp.
Jednym zdaniem – to była ŻENADA! SPEKTAKL, JAK Z FILMU BAREJI, NADAJĄCY SIĘ DO PRASY!
REASUMUJĄC: na tle powyższych uwag można kontestować:
Ocena psów nie miała nic wspólnego ze wzorcem FCI.
Bardzo raziły nieformalne związki pomiędzy niektórymi sędziami, a niektórymi wystawcami (układy).
Faworyzowano psy daleko odbiegające od wzorca.
Dziwne zachowanie Związku Kynologicznego, który dopuścił taką personę do współpracy i sędziowania.
Narażanie wystawców finansujących imprezę na niegodne traktowanie i poniżanie.
Jak wynika z postępowania, Polski Związek Kynologiczny stał się ochronką dla niejasnych zachowań.
Należy podkreślić, że zachowanie sędziów powinno być zawsze zgodne z savoir vivre – nie powinna mieć miejsca sytuacja, żeby starsza obleśna persona mieniąca się sędziom obrażała młode kobiety.
(…) Itd., Itp.
Tak więc, była to najgorsza wystawa psów jaką oglądałem, a widziałem ich kilkadziesiąt. Na żadnej nie było tak jaskrawo widać układów, sędziów z nieświeżym oddechem, psów reagujących na te oddechy i zapachy, itd.
Hodowcy i wystawcy powinni przejrzeć na oczy, przecież to Oni utrzymują ten cały FOLWARK, to Oni płacą za te imprezy – i powinni wymagać rzetelności. Czasy KAMU-NA, KAMU-NIET minęły. Należy skończyć z taką praktyką i doprowadzić do tego, żeby takie sytuacje się nie powtarzały. Żeby psy były oceniane uczciwie i zgodnie ze wzorcami. Przecież ten folwark bez hodowców nie istnieje!