Witam Was,
proszę Was o pomoc, sama już nie wiem co robić. Mam problem z moim 2,5 rocznym amstaffem, jest najwspanialszy na świecie i jest.. chodzącym nieszczęsciem :( Historia jest długa i zawiła, ale postaram sie podać najważniejsze fakty. Mniej wiecej na początku tego roku zauważyłam że mój pies utyka na lewą przednią łape, od tamtej pory zdążyliśmy odwiedzić już trzy przychodnie. W pierwszej podczas badania pies nie okazywał żadnej bolesności, po serii leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych(przy okazji wyszło, że kuleje też na lewą tylną) które nie dały żadnego efektu wet wysłał mnie na zdjęcie rtg. W drugiej przychodni zostały zrobione zdjęcia rtg, które w zasadzie(cytując weta) nie ukazują żadnych poważnych zmian, które mogłyby powodować kulawizne - zastrzyk + tabletki przeciwzapalne(inne niż w poprzedniej przychodni), dodatkowo suplement na stawy, po tygodniu nie bylo poprawy, przejście na metacam(5 dni), zero poprawy, ale "ponoć" to zapalenie stawów. Wet załamał ręce i zaproponował blokady na stawy. Nie zgodziłam sie.
Dodam, że nie była to na tyle silna kulawizna, że pies nie mógł chodzić. Po prostu kulał, najbardziej po spoczynku lub po wiekszej dawce ruchu(chociaż i tak jest ograniczony do minimum), ale z czasem zaczął niechętnie schodzić po schodach, wyskakiwać z auta. Oprócz tego zachowuje sie normalnie, nie jest osowiały, chętnie sie bawi, normalnie je i pije.
W każdym razie problem zaczął sie pogłębiać, a ja poszłam do kolejnej przychodni - ostatniej deski ratunku.
Po obejrzeniu zdjęc rtg i dokładnemu zbadaniu kończyn wet postawił wstępną diagnoze: zapalenie kości. Zrobiliśmy badania krwi. Pies dostał tabletki na 2 dni: cimalgex 80mg -3/4 tabletki na dobe(pies waży 30kg). Kulawizna prawie niewidoczna, czyli zareagował na lek.
Kontrola: wyniki krwi w zasadzie w normie, podaje niewielkie odchylenia, bo dla mnie to czarna magia:
LYM% 9,700 (13-30) -
PLT 145,000 (150-500) -
Glukoza 2,410 (3,05-6,1) -
W głosie weta widziałam lekkie zawahanie co do postawionej wczesniej diagnozy, widocznie wyniki były lepsze niż sie spodziewał, ale zbadał łapy jeszcze raz(prawy przód również dla porównania- pies zareagowal bolem przy obmacywaniu jednej z kości)zalecił kontynuowanie cimalgex kolejne 5 dni, ale tym razem w ogóle nie widzę reakcji na lek. Czy to w ogóle jest możliwe? Zaczynam już myśleć, że wmówiłam sobie że tabletki wczesniej pomogły, bo jak to możliwe że nie działają teraz? Nie mam pojęcia co robić, coraz mniej ufam wetom, dlatego chciałabym poradzić sie Was czy powinnam zrobić jakies dodatkowe badania? Mam już dość faszerowania mojego psa tabletkami które i tak nie dają efektów, a tak na prawdę to nawet nie mam pewności co mu jest.