Haha :)
Ja jestem na angielskim C1 i pracujemy z książką medyczną. Zajęcia ogólnie są łatwe i przyjemne bo ze względu na nasz poziom zaawansowania nie musimy juz żadnej gramatyki robic, więc poznajemy słówka i wiadomosci o narządach itd. ( co jest śmieszne, bo to samo przerabialiśmy na histologii i anatomii, więc w praktyce tylko tłumaczymy to na angielski :P ). Egzamin wszyscy mają miec na poziomie B2, dlatego wydaje nam sie troche bezsensowne, zebysmy my musieli go pisac.
A co do biochemii to tyle nerwów juz przez nią straciłam, że kazdemu odradzam katedrę biochemii na UP we Wrocławiu :) Szefowi tej katedry daleko do gatunku człowieka. Jego plany to uwalić jak najwięcej ludzi na biochemii. I student moze miec absolutną rację i byc wykuty, ale i tak nie zda, przy czym profesor często sam nie wie o czym mówi....