Mieszkam w domu, w którym od około tygodnia umiera starszy pies (a dokładniej leży w ogrodzie) . Podobno ma raka i płyn w jamie brzusznej (?), weterynarz stwierdził, że niewiele mu już zostało i że nie cierpi. Dostał tabletki przeciwbólowe.
Ale ok tydzień temu psa strasznie wzdęło, zaczął mieć straszne problemy z poruszaniem się i widać było, że każdy ruch sprawia mu ból. Właściciele ponownie nie byli z nim u weterynarza.
W tym momencie pies kona w tym upale, już właściwie nie wstaje, siusia pod siebie, nie wiem jak z kałem, ale podejrzewam, że przestał już się wypróżniać.
Właściciele (starsi, dumni ludzie) nie chcą słyszeć o eutanazji, każdy ich pies "umierał" naturalnie.
Czy to jest zgodne z prawem? Kiedy właściciel ma obowiązek skrócić cierpienie?
Nie mogę już na to wszystko patrzeć, codziennie ryczę i nie wiem co robić, pomocy...