mpolkowski
Members-
Posts
16 -
Joined
-
Last visited
mpolkowski's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety tu będzie problem, ponieważ papiery adopcyjne nigdy nie zostały popisane ze względu na stan zdrowia psa. Pies był własnością schroniska. Co się tyczy sąsiadów, wszyscy wiedzą, że dbaliśmy o psa jak najlepiej. Co się tyczy kamieni i żwiru, zawsze bawił się kamieniami, tocząc je po ścieżce, która jest wysypana żwirem. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A gdzie była chęć pomocy w grudniu, moje pismo było ostatnie aż do lutego. Po co mieliśmy pisac skoro pomoc kończyła się na radach, a ja z problemami zostałam sama. poza tym wrócił wtedy do normalności. Może byście zainteresowali się jego obsikanym i obsranym zamarzniętym ogonem i całym zadem. Nie pisałabym tak przykrych zdań gdyby nie to co dziś usłyszałam. Proszę mi powiedzieć w którym miejscu jest prośba o adres czy telefon do nas. Co się tyczy telefonu do schroniska to owszem dzwoniłam, nie wyssałam sobie tego z palca, tylko teraz trzeba zwalić na kogoś winę. Dzwoniłam 27 grudnia o godz 11.43 pod numer 503845563 czas rozmowy 5min40sek(mam biling mogę przesłać) Absolutnie nieprawda że Szejk był wnoszony do samochodu chyba że wynoszony bo do samochodu wprowadzony za obrożę wszedł sam -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
P. Rafał będąc u nas kilkakrotnie był doskonale zorientowany w naszej sytuacji finansowej. A my wiedzieliśmy,że pies nie ma się gdzie podziać. Poza tym w lipcu po pierwszych niepokojących problemach z biegunkami kontaktowaliśmy się z nim i na forum też pisałam, że na zimę musi mieć ciepłe schronienie a nie podwórko. Normalne,że biorąc go nie wyrzucilibyśmy psa na ulicę. Proponowałam poszukanie mu miejsca w stajni albo tp. ale dowiedziałam się że to odpada bo szczeka na inne zwierzęta. Na ten temat też rozmawiałam z P. Rafałem. Nie nasza wina, że się nie mogliśmy do tej pory z nim skontaktować. Do tamtego schroniska też dzwoniłam. Pani z którą rozmawiałam do dziś dnia nie oddzwoniła do mnie.Co do jego problemów - lekarz na Sggw powiedział, że zanik tych nerwów powoduje zanik mięśni i jest odpowiedzialny za cały układ wydalniczy. Byłam przy tym. Wiem,że takie rzeczy się nie regenerują a o ile dobrze zrozumiałam miało prawo się pogorszyć więc nie obwiniajcie mnie o pogorszenie jego stanu. Może nie dawałam mu karmy na którą nie było mnie stać, ale dostawał codziennie ciepłe jedzenie. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pies był z nami na codzień, obserwowaliśmy go i przewidywaliśmy, że zima może być dla niego tragiczna. 16.07 zgłosiłam problem. Dostałam radę- kupić pieluszki - oczywiście że nie kupię bo żyję z zasiłku, 26.12 prosiłam o pomoc- polecono mi lekarzy specjalistów za których nie mogłam zapłacić ze swojego zasiłku, 27.12 - rada - "wszystko przemyśleć", a dobrymi radami (z których ze względów finansowych nie mogłam skorzystać) podobno jest piekło wybrukowane. 08.02 znowu poprosiłam - dowiedziałam się, że zagłodziłam psa. Od kilku dni nie je, wymiotował, poza tym jego zad jest chudszy od pozostałego ciała ze względu na zanik mięśni i nerwów (to wiem od profesora). Rafał bywał czasami u nas więc wie jak dobrze wyglądał, kiedy nic się nie działo. Nie życzę sobie aby ktoś mnie obrażał, że zagłodziłam psa. Jedzenie leży na podwórku wyrzucane, bo codziennie miał szykowane świeże i ciepłe. Przez tyle miesięcy go karmiliśmy, myliśmy, wytrzymywaliśmy jego biegunki pod stołem i pod wejściowymi drzwiami. Teraz usłyszałam takie słowa mimo, że nikt nam nie pomogł w problemach wcześniej zgłaszanych. Biorąc Szejka nie wiedziałam, że jest on tak ciężko nieodwracalnie chory, inaczej bym się nie zgodziła. Wiedzieliśmy,że jest po trudnym leczeniu i dochodzi do zdrowia. Ale od 16.07.06r. nikt nie znalazł mu ciepłego schronienia na zimę. My nie potrzebowaliśmy rad - my potrzebowaliśmy pomocy. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzwoniłam do Viktoriji wiem, że nie może mi pomóc. Dzwoniłam do Katarzyny ale nie odbiera. Co do tego, że przestaliśmy się odzywać na forum - niestety mamy bardzo stary komputer z uszkodzonym ramem i płytą główną i zdaża się ,że co jakiś czas wysiada wszystko i nie mamy możliwości dostać się do internetu. Szczególnie w ostatnich miesiącach. A od mojego ostatniego wpisu z 28 grudnia do tej pory nikt nie próbował się ze mną skontaktować. Poza tym polepszyło mu się i myśleliśmy, że alarm był niepotrzebny. Znów był wesoły i obszczekiwał szmochody. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szejk jest w złym stanie. Po lepszym okresie znów nastąpił kryzys. Kilka dni temu wymiotował. Nie ma apetytu. Codziennie dostaje ciepłe jedzenie, ale nie chce jeść. Dzieci boją się o Szejka i cierpią patrząc jak z dnia na dzień chudnie. Pan Rafał obiecał,że jak będzie działo się coś z nim, jeśli będzie potrzeba wizyty lekarskiej, to nie będzie problemu. Okazało się, że zostawił nas samych z jego poważnymi problemami. Dzwoniliśmy w grudniu do schroniska. Niestety nikt się do nas nie odezwał więcej. Ja nie mam pieniędzy na jeżdżenie z Szejkiem po lekarzach, gdyż nie są to zwykłe wizyty na szczepienia lecz poważne leczenie. Nawet nie mam samochodu, żeby go odwieżć. Podejżewam, że Szejk nie przeżyje tej zimy. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Od wczoraj nie widzę aby wymiotował, chyba że gdzieś po kątach. Jest zimno, nie szukałam, mało teraz przebywamy na podwórku. Co do karmy - to nie pamiętam jak się nazywała. Dostawał ją do lipca. Opakowanie było chyba fioletowe. Pamiętam, że pytałam wtedy w sklepie o cenę tej karmy to była droga. Na pocaątku dostawał jeszcze inną, ale może P. Rafał pamięta nazwę, ja nie pamiętam. Ale po tej pierwszej nic mu nie było. Od lipca nie jada karmy , Gotuję mu ryż z wkładką. Przez dłuższy czas dość dobrze tolerował gotowane. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przez lato obserwowaliśmy Szejka. Nie mogliśmy się cieszyć jego postępami bo ich nie było. Wstyd było przyjmować gości na podwórku bo potrafił się załatwić wielokrotnie na rzadko np. podczas obiadu w ogrodzie. Obserwowaliśmy tylko, że nie było żadnej poprawy. Ale brzuszek mu się zaokrąglił. W lipcu skoczył na !2 letnią dziewczynkę sąsiadki bo chciał zabrać jej coś z ręki, przewrócił, posiniaczył, dobrze,że byłam w domu. W zabawie poturbował też 7 letniego syna sąsiadów bo ten biegał a Szejk zaczął go gonić. Na szczęście też byłam w pobliżu. Po prostu poczuł się panem na podwórku i chciał dominować. Moją córkę wypuszczam na podwórko tylko wtedy kiedy jestem w domu. Ciężko go odzwyczaić od pewnych nawyków, choć udało nam się mu wpoić, że naszego kota nie wolno ruszyć. Oczywiście nie dałabym sobie uciąć paznokcia, że nic mu nie zrobi jak nie widzimy. W lipcu widzieliśmy się z P. Rafałem i mówiłam mu o jego dolegliwościach żołądkowych po karmie, którą przywiózł dla Szejka więc mu worek zwróciłam. Miał zabrać wtedy Szejka do lecznicy w której Szejk był wcześniej leczony. Wizyta odbyła się na jesieni. Dolegliwości żołądkowe trochę ustąpiły ale od czasu do czasu nawracały. Teraz apetyt ma cały czas. Potrafi zjeść bardzo dużo ale od jakiegoś tygodnia wymiotuje i chudnie - ale jje. Widać mu żebra. Jesteśmy przerażeni, bo wygląda tak jakby nic nie jadł. Ja do lecznicy nie podejmuję się z nim jechać. Ostatnio tak się z nim wyszarpałam, że na drugi dzień bolały mnie wszystkie mięśnie. Byłam cała spocona i cały czas mi się wyrywał. Natomiast dzwoniłam do weterynarza pytałam o wizytę domową i niestety ale nie stać mnie na leczenie Szejka. Co do zwrócenia czy zostawienia: Szejka nie myjemy bo jest za zimno. Jeśli przyjdzie mróz to obawiam się o jego nerki czy pęcherz. Sika tak jak sikał po sobie. Ja go nie wyrzucę z podwórka ale do domu go nie zabiorę. Niestety nie mam warunków dla tak chorego psa. Prawdę mówiąc liczyłam się z tym ,że zdrowieje i trzeba będzie się nim opiekować, ale nie przyszło mi przez myśl, że będę miała na zimę zwierzę, które będzie wymagać więcej opieki niż moje niepełnosprawne dziecko. P. Rafał umawiał się w sprawie Szejka z neurologiem, kiedy będą już sprowadzone leki. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety ale Szejk jest nieuleczalnie chory. Nigdy nie będzie zdrowym psem i mimo jego silnego, młodego organizmu pełnego chęci do zabawy, nie wiemy jak się to skończy. Po wizycie u neurologa (we wrześniu lub początek pażdziernika) wiemy tylko, że apel o tym że Szejk jest już zdrowy, był dużo przedwczesny. Szejk ma porażenie nerwów około ogonowych. Nie pamiętam dokładnie jak się to fachowo nazywa, ale jest to odpowiedzialne za cały układ wydalniczy. Dostał serię zastrzyków, które musiałam mu podawać 2 razy na dzień. Od pewnego czasu ma wilczy apetyt i zastanawia nas to, czy to aby normalne. Zjadał każdą ilość jedzenia tak jakby wcześniej nic nie jadł. No i oczywiście całe podwórko zasłane minami, że ciężko przejść nie trafiając na nic (sprząta się regularnie co kilka dni). Miał otrzymać jeszcze jakieś leki sprowadzone z Francji. Ale po telefonie chyba jeszcze w pażdzierniku, że lek jest już w Polsce do dzisiejszego dnia nikt się do nas w tej sprawie nie odezwał. Szejk od dwóch dni żle się czuje tzn. nadal ma dobry apetyt ale wymiotuje i chudnie. Ponieważ ostatnio padało więc jest wymazany w błocie, bo nie chce leżeć w budzie. Dziś złapał mrozek więc też pewnie zmarzł. Obawiam się o jego nerki czy pęcherz. Nie możemy się dodzwonić do P. Rafała, bo nie odbiera nikt telefonu. A może go zmienił. Jak wcześniej sugerowałam, powinien mieszkać w obejściu z oborą i zmienianą słomą, gdzie jest ciepło, tutaj nie wiem co dalej będzie. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co do jego tylnych nóg teraz jest podobnie. Potrafi wysoko skakać w zabawie, ale czasami tak jakby ciągnął je za sobą. Kiedy chce się położyć też je najpierw układa a dopiero potem resztę ciała. Szkoda że taki fajny pies był tak skrzywdzony. Co do podkładów - chyba nie czuję się na siłach - po prostu mam dużo pracy przy swoim niepełnosprawnym dziecku. Teraz latem kiedy jest ciepło dużo czasu spędzamy na podwórku ale zimą jest szkoła, nauka, rehabilitacja. Także pieluszkowanie Szejka odpada. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Koniec roku szkolnego oraz początek wakacji nie służy siedzeniu przy komputerze. Przepraszamy, że się nie odzywaliśmy. Szejk jest niezwykle radosny i żywy. Bawi się wspaniale, ciągle nosi swój obgryziony kij od łopaty (niedługo nic z niego nie zostanie). Swoje zabawki łącznie z tym kijem kładzie nam najchętniej na kolana. Nie cierpi psów sąsiada. Kota zaczyna tolerować, chociaż niechętnie. Czasami robi kilka rundek wokół podwórka jakby ktoś go gonił. Kiedy jest za gorąco szczeka na słońce. Kiedy idzie burza szczeka na grzmoty. Jest niezwykle przyjacielski, ale zawsze wiemy kiedy ktoś stoi przy furtce. Nikt wtedy nie wejdzie bez naszej wiedzy. Szejk jest u nas już 2 miesiące. Martwi nas, że z jego sikaniem nie ma żadnej poprawy. Trzeba go często myć ponieważ od wysokiej temperatury ciągle brzydko pachnie. Ale większy problem jest z innymi sprawami. Szejk dostał ostatnio 2 worki suchej karmy, której wogóle nie toleruje (poprzednią lepiej tolerował). Ma straszne rozwolnienie. Przestaliśmy mu ją dawać. Gotujemy mu ryż z wkładką który chętnie zjada i wyciszają się jego brzuszne problemy. Ale zaobserwowaliśmy,że te problemy się powtarzają od początku jego pobytu u nas. Szejk zachowuje się wtedy bardzo dziwnie, tak jakby się bał, że dzieje się z nim coś dziwnego. Najgorsze jest to, że załatwia się wtedy tam gdzie stoi (na schodach, przy zabawie) lub leży (np. w budzie). Jest wtedy cały utytłany. Trzeba go wtedy ciągle dokładnie myć - cały ogon, pysk i cały jego tył. Zaczynamy się poważnie zastanawiać co będzie zimą, kiedy będzie mróz. Na razie jest ciepło. Zimą albo będzie taki oblepiony, albo zamarznie. Poradźcie co zrobić z tym problemem. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
WITAM!!! Szejk nadal rozrabia. Skacze, szczeka i kopie doły. W nocy, gdy nie szczeka, śpi na schodach, ponieważ nie nauczył się jeszcze spać w budzie. Film "HARCE SZEJKA II" jest już gotowy. Podaję adresy obu filmów. "HARCE SZEJKA" "HARCE SZEJKA II" Pozdrawiam wszystkich!!! -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Film "Harce Szejka II" już powstaje. Pozdrawiam wszystkich!!! -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
WITAM WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH DALSZYM LOSEM SZEJKA!!! Szejk rozrabia i jest zawsze pełen energii. Cały czas ma ochotę na zabawę i wszędzie go pełno. Zamieszczam na waszą prośbę zdjęcia Szejka i krótki filmik z Szejkiem w roli głównej. Pozdrawiam wszystkich!!! http://republika.pl/polkowskimichal/images/szejk2.wmv -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
mpolkowski replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
;)Witam wszystkich zainteresowanych dalszym losem Szejka!!!:mdrmed: Szejk jest bardzo rozbrykany i nic mu nie pszeszkodzi w zabawie. Wczoraj na spacerze wyrywał się i szczekał, gdy zobaczył jadący samochód lub pociąg. Oprócz tego obszczekał kosiarkę i nie pozwolił, aby ktoś ją włączył, a dzisiaj, podczas burzy, zamiast siedzieć w budzie,biegał po podwórku i szczekał na błyskawice. Jest bardzo zabawny i dlatego bardzo nam się podoba. Jutro może wystawię na forum parę zdjęć Szejka.