Witam.
Mam taki mały problem z moim szczeniakiem. Mieszkam na 4 piętrze w bloku, więc od kiedy piesek się do mnie wprowadził na spacerki znosiłem go na rękach bo ciężko mu było zejść. Jeśli chodzi o oswojenie z szelkami to czytałem, że poprostu zakładam mu je w domu i szczeniak po jakimś czasie zacznie sobie normalnie już biegać. Tak, też się stało. Na początku przez kilka dni na spacerze piesek sam sobie biegał w szelkach, było wszystko okej, słuchał się nawet. W końcu postanowiłem wprowadzić mu smycz. Pierwsze dwa dni miał blokadę i co chwilę siadał. Nie pomagał nawet smakołyk, lecz na trzeci dzień biegał już i nawet uciekał mi na smczy do przodu i lekko ciągnął. Byłem w szoku, że tak szybko to opanował. W domu jak na szczeniaka to słucha się kiedy przywołuję go do siebie, na dworze to samo, jednak mam problem kiedy chcę wyjść z nim na spacer. Gdy tylko zobaczy , że trzymam w ręce szelki ucieka do swojego legowiska, kładzie się i za żadne skarby nie mogę go skusić, żeby do mnie przyszedł. Gdy podchodzę bliżej to tylko wywraca się na plecy. Zakładam mu szelki lecz on lekko próbuje mi to utrudnić poruszając łapkami. Kiedy uda mi się założyć szelki to niestety nie wyciągnę go na klatkę schodową smakołykiem tylko muszę wziąć go na ręcę, wnieść z domu i znieść na dół bo inaczej nie pójdzie sam. Co powinienem zrobić, żeby na widok szelek mój piesek cieszył się i sam do mnie przybiegał?
Dziękuję za pomoc. :)