Witam, mam problem z moim psem. Mam dwa psy - niekastrowane. Starszy z nich nie ma problemu z czystością, załatwia sie tylko na spacerach. Młodszy (2lata) ciagle sika w domu. Nie jest to spowodowane potrzeba, bo potrafi nasikać w 5 rożnych miejscach w ciagu pol godziny. Ponadto mamy ogródek, a drzwi balkonowe sa ciagle otwarte. Najgorsze jest to ze sika jak nikt nie widzi (jak śpimy, jesteśmy w drugim pokoju itp) i potem śmierdzi wszystko po katach. Nie nasika na podłogę tylko obsikuje szafki, poduszki, kanapę, firanki. Szczególna uwaga cieszą sie pozostawione na podłodze rzeczy; buty, samotna reklamówka, torba. Wszystko po jakimś czasie zostaje zasikane. Potrafi byc na tyle bezczelny ze w nocy wstaje do łazienki, wracam i mam zasikana poduszkę! A kilka razy zdarzylo sie ze i na stole było nasikane ( tak, pies chodzi po szafkach i meblach jak kot. Robi to jak nie ma nas w pokoju, bo wie ze nie moze tego robic) Nie wiem co mam robic... Moze ktos ma jakiś pomysł? Czy kastracja mogłaby rozwiązać sprawę? Myśle ze to ma związek ze znaczeniem terenu bo w momencie gdy idziemy do teściów czy rodziców którzy tez maja psy to od razu na wstępie mały ponosi nogę i sika gdzie sie da... Dodam ze testowaliśmy juz spraye dostępne w zoologicznym, maty poskładane w całym domu (z nadzieja ze tam bedzie sikał), a nawet w przypływie desperacji przez tydzień pies w domu chodził w pampersie... Ale niestety po podniesieniu nogi pampers sie zsuwał i pies wraz sikał...