Witam, mam podobny problem, a żadne rady nie pomagają.
Sytuacja jest taka: mamy suczkę yorka, 3,5 miesiąca, z nami od dwóch tygodni, radosna, żywiołowa, na spacery chodzi. Chodzi, wącha, ogląda, gdzie ją zawołam, to pójdzie. A jednak siku i kupka natychmiast PO powrocie do domu. Nie zdarzyło jej się zrobić na zewnątrz. Dzisiaj byliśmy na spacerze 3,5 godziny, chyba z 1,5 godziny biegała w kółko, skakała, szczekała wymownie, patrzyła na nas, wyraźnie zdenerwowana i "w potrzebie", bo wyszliśmy rano, chwilę po jedzeniu. I szlag ją trafiał, bo nie załatwi się na zewnątrz, a do domu nie idziemy i nie idziemy... W końcu się poddaliśmy, bo i my, i ona już się źle czuliśmy, i pierwsze, co zrobiła po otworzeniu drzwi do mieszkania, to siku na matę. Dodam, że to ta sama mata, którą nawet wzięliśmy ze sobą na spacer, żeby małą trochę ośmielić...!
Rady typu "wyjdź zaraz po jedzeniu i czekaj, aż zrobi" w tym wypadku zawodzą, bo to już jest któryś raz, kiedy ona woli trzymać (i ewidentnie się męczy), niż się załatwić. Boję się, że i cały dzień mogłaby trzymać (skoro noc wytrzymuje). A przerywanie jej w trakcie robienia jest nieskuteczne, bo nie reaguje - nic dziwnego, skoro tak długo musiała trzymać na spacerze...!