Jump to content
Dogomania

bognaw

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

bognaw's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Dzięki za odpowiedzi :-) Byliśmy u naszej lekarki - prawdopodobnie rzeczywiście to jest odczyn po zastrzyku. Podobno niektóre antybiotyki potrafią dać taki odczyn nawet po 4-5 tygodniach od iniekcji (!). Na razie mamy robić 2 razy dziennie okłady z lodu z wodą (żeby obkurczyć naczynka) i smarować skórę aescinem w żelu. Po tygodniu wizyta kontrolna. Ponieważ mam zaufanie do naszej weterynarki, trochę nerwów już ze mnie zeszło, ale ta noc była upiorna :-(
  2. To chyba przeznaczenie, że teraz znalazłam ten wątek. Siedzę i staram się nie denerwować bardziej niż dotąd. W ubiegłym roku straciłam Magę, 6-letnią suczkę ON-kę. Zabił ją rak :-((( Moja obecna suczka, Fanka, też ON-ka, ma rok i siedem miesięcy (nie mamy jej od szczeniaka). I dzisiaj przed ostatnim spacerem zauważyłam wielką, miękką gulę na jej grzbiecie. Gula jest wielkości mojej pięści. Suczka nie uderzyła się ani nie miała innego urazu. Natomiast półtora tygodnia temu skończyła pięciozastrzykową kurację antybiotykową (miała też podawane zastrzyki uodparniające) z powodu dość silnej infekcji. Ale ostatni zastrzyk był półtora tygodnia temu!!! Natomiast dwa dni temu zakropliliśmy jej Advantix, który zawsze bardzo dobrze tolerowała. Skóra na tej guli nie jest zaczerwieniona, to jest gula podskórna (postać takiej guli miał właśnie rak mojej ukochanej Magi, tyle że na boku). Możecie sobie wyobrazic, co przeżywam - okropne wspomnienia wracają :-((( Przy tym wszystkim Faneczka jest osowiała, ale temperatury nie ma. Nasza pani doktor przyjmuje jutro (dziś) od 10.30. Pojedziemy oczywiście jak najszybciej, tylko jak mam przetrzymac tę noc...? Mogę przysiąc, że jeszcze wczoraj tej guli nie było (Fanka jest bardzo szczupła, więc niemożliwe, żebym to przeoczyła podczas głaskania). Pocieszanie mnie raczej nic nie da, bo nerwy robią swoje, ale może odezwie się ktoś, u czyjego psiaka wystąpiła podobna reakcja albo na Advantix, albo na zastrzyki po upływie takiego czasu. Chyba do rana zwariuję :-( Pozdrawiam Bogna
  3. [quote name='kacha_wawa']To jak jest ten transport?? Pozyczę kasę firmową i założę za 14 dni, nie ma innego wyjścia...[/quote] Witam, dołożę na razie stówę dla tego biedaka. Ale... mieszkam na Ursynowie i nie jestem bardzo mobilna (dopiero wychodzę z kuracji antybiotykowej). Jeżeli moja forsa mogłaby zasilić akcję nie z samego rana, proszę osobę, która byłaby skłonna przyjechac w moje pobliże (okolice stacji Stokłosy) o podanie na moją skrzynkę mailową telefonu kontaktowego. Ponieważ pracuję w domu głównie nocami, odpalam kompa najwcześniej ok. 11-ej rano). Trochę to skomplikowane, ale na pewno zrozumiecie :-) Pozdrawiam Bogna
  4. Iza, przed chwilą przelałam 50 zł na Twoje konto dla Łatka :-)))
  5. Ogłoszenia o Łatku rozkleiłam. Też byłam dziś w lecznicy (przed południem). Co prawda, nie widziałam Łatka (lekarki miały bardzo poważne przypadki i nie mogły ze mną zejść na dół), ale słyszałam, jak rozrabiał - szczekał, piszczał, łomotał w drzwi (czyli kondycja niezła) :-))) Rozmawiałam natomiast o Łatku z dr Raczko. W przyszłym tygodniu będzie miał usg jamy brzusznej, badanie krwi - na razie pieniędzy wystarczy (wspomniała, że co będą mogli zrobią na własny koszt). Nie zalecają także jedzenia gotowanego, bo kupy jeszcze nie są "balaskowe" tylko "piramidkowe" ;-). Ogólnie jest tak dobrze, że po wykonaniu niezbędnych badań, psiak już mógłby iść do nowego domu, ale... podobno Łatek ma niejakie kłopoty z utrzymaniem czystości, tzn. na dworze nie zawsze robi, za to czasem wypróżnia się w swoim "apartamencie". Tak więc przyszły właściciel musi być cierpliwy i przygotowany na takie niespodzianki (przynajmniej na początku zamieszkania zwierzaczka w nowym miejscu). Poza tym Łatek jest przymilny, przytulaśny i słodziutki. Lekarze dochodzenie do siebie tego psiaka nadal określają w kategoriach cudu. :-D
  6. [quote name='iza_szumielewicz']Chyba fajne wieści niosę. Łatek od godziny 20 wcozraj nie wymiotuje, choć podano mu odrobinę kurczaczka od Bogny.:loveu: (dzięki, kochana). Niestety, nie ode mnie ten kurczaczek :-((( jak pisałam, nie zawiozłam jedzenia, bo lekarka przez telefon powiedziała, żeby nic nie przywozić, bo Łatek wymiotuje (z o drugim psiaku wtedy nie wiedziałam). Tak więc zasługa jakiejś innej dobrej duszy ;-) Ale jutro będę z Fanką na zastrzyku i już bez pytania zawiozę zmiksowany ryż z kurczakiem (i odrobinę wywaru, oczywiście). Fajnie, że z Łatkiem ociupinę lepiej. Ociupina do ociupiny...;-) Pozdrawiam Bogna
  7. Witam, od wczoraj śledzę historię Łatka. W lecznicy na Strzeleckiego leczę swoją suczkę ON-kę, Fankę. Ponieważ jest dość silnie przeziębiona, jeździmy z nią co drugi dzień na antybiotyki. Dzisiaj też byliśmy, wcześniej zatelefonowałam, pytając, czy mogę przywieźć dla Łatka jedzenie - zmiksowany ryż z gotowanym kurczakiem. Lekarka powiedziała, że nie, bo psiak wymiotuje. Będąc już na miejscu, spytałam, czy będą mu robić prześwietlenie - okazało się, że nie robią go tylko dlatego, że lekarka jest sama i nie ma nikogo, kto by mógł psa przytrzymać na stole (Łatek jest na dole, na poziomie, gdzie znajduje się rentgen). Niestety, my nie mogliśmy pomóc, bo po nas było już kilka osób w kolejce, a czasu nie mieliśmy zbyt wiele. Będę z Fanką w lecznicy w czwartek i w sobotę, przed każdą wizytą zatelefonuję tam, czy nie trzeba czegoś przywieźć (np. jedzenia). Jeśli byłaby organizowana składka finansowa, też się włączę;). Pozdrawiam Bogna
×
×
  • Create New...