Ja poniekąd sam chce się zadręczać myślami, bo jak tego nie zrobię to będę zapominał, a nie chce..
Czasami coś zastuka, zaszumi. Wydaje mi się, że to oo znowu się budzi psiuna albo przewraca na bok..
Zdarza się często to słychać a zarazem myśleć, że to właśnie ona.
Tak sobie przypomniałem jeden, wielki błąd. W ostatnim jej dniu tato pojechał do lekarza, wrócił i powiedział, że musi jechać jednak z psem, bo tak to nic nie zobaczy. Wtedy psa nosiliśmy na kocu jak zwłoki, z obu stron. Położyłem psa do samochodu i odjechała... A kiedy przyjechała, już było po wszystkim, dostała zastrzyk...
Mam bardzo wyrzuty sumienia, ze względu na jej strach, brak towarzystwa.
Ojciec jest bardzo szybki, męczy się to trzeba uspać. Pewnie bieda tak się bała, ciągle była w strachu. W dodatku była noszona to czuła się jak przysłowiowe popychadło.
Nawet nie wiem czy dostając narkozę usnęła totalnie, gdyż w strachu mogą dziać się cuda.. Tak czy siak zasnęła w strachu, nie było jej przy mnie, była wprawdzie sama..
Dostając ten drugi zastrzyk mogła nie spać, mogła wszystko czuć... Jak przyjechała z powrotem po wszystkim to położyłem ją w chłodnym i odczekałem te kilka godzin. Leżała sobie sama, zamiast być przy niej... następny błąd.
Czasami bałem się, że ożyje, że będzie miała bicie serca, a budząc się zobaczy ciemność. Tego się nie dowiem, bo już po wszystkim...
Ciekawi mnie czy były przypadki gdy po ostatniej szczykawie jakieś zwierze ożyło? Albo może nie chce...
Zdrętwiałe ciało psa świadczy o tym, że pies naprawdę nie żyje? Bo pamiętam była strasznie sztywna.
Nawet chyba jej oczu nie zamknąłem, zrobiłem straszne błędy, teraz żałuje, boli.
Pamiętam, gdy wkładałem ją do samochody była taka przestraszona, ciężko ale szybko oddychała. Patrzyła się prosto, nie zwracała uwagi. Chyba będę to miał do końca życia.
Przepraszam, że tu piszę na ten temat, nie mam gdzie się wygadać, wyżalić..