Tylko on gryzie naprawdę mocno. Czasami mu musze po prostu szczęki rozepchać żebym mogła wyciągnąć palca czy np. kawałek skóry którą złapał. Jak łapie za skóre/spodnie to warczy i potrząsa gwałtownie głową jakby chciał rozszarpać, wyrwe mu się to biegnie w przeciwną stronę skacząc a potem tak samo wraca i dalej warczy i gryzie mocno. Wprawdzie nie miałam nigdy psa (zawsze koty) ale miałam kontakt z różnymi szceniakami i one aż tak nie gryzły. Piszczenie, ała nic nie daje. Mówie stanowczym głosem i macham palcem ale on gryzie i warczy wtedy jeszcze bardziej. Jak zaczyna gryźć to podstawiam mu zabawkę do gryzienia, na chwile ją gryzie a potem wraca do mnie. Próbowałam go zamykać na 5 min samego w pomieszczeniu (przeczytalam to gdzies na forum) ale też nie widze jakiejs poprawy. Na chwile jest grzeczny a potem dalej gryzie. Wszystko byłoby ok gdyby on tak mocno nie zaciskał swoich zębów. Ponoć maltańczyki są to psy które lubią się tulić itd. - mój jest przeciwnieństwem. On albo lubi szaleć albo spać ale jest szczeniaczkiem więc pewnie dlatego tylko lubi szaleć. Moi sąsiedzi też mają szczeniaka, wprawdzie bichona frise, ma 3 miesiące i chciałby być tylko głaskany i przytulany. Wiem, że psy tak jak ludzie - mają różne charaktery.
Przez pierwsze 2 dni był grzeczny, do tulenia ale to pewnie dlatego, że był zestresowany zmianą miejsca zamieszkania.
Zaczął reagować na swoje imie, a potem nagle od popołudniowego wtorku słucha jak mu się podoba. Próbowałam dawać mu smakołyki wnagrodę i nic... może to ma tak wyglądać, to jest mój pierwszy szczeniak :) tylko wszyscy piszą, że ich maltanczyki są super grzeczne, od razu słuchają, szybko się uczą i tak zaczęłam sobie myśleć że może ja gdzieś w tym wszystkim popełniam błąd?