Dzień dobry,
Rok temu wzięliśmy sześcioletniego jużaka. Pies przez całe życie, wraz z innymi psami tej samej rasy pilnował posesji w dużej firmie i miał raczej niewielki kontakt z człowiekiem. Na początku był bardzo wystraszony i przez dwa dni nie wychodził spod drzewa. Trzeciego dnia udało się nam go stamtąd wyciągnąć i oswoić. Jest bardzo kochany i wdzięczny. Uwielbia się przytulać, wywracać na trawie. Na co dzień nie widać u niego żadnych przejawów agresji, można go głaskać godzinami, bardzo to lubi.
Niedawno postanowiliśmy go ostrzyc, ponieważ miał zaniedbaną sierść. Fryzjer musiał do nas przyjechać, bo Misio bardzo źle znosi podróż samochodem. Za pierwszym razem był niespokojny, piszczał, wyrywał się, ale nie był agresywny. Po konsultacji z weterynarzem postanowiliśmy obciąć mu włosy pod narkozą. Udało się. Po wybudzeniu był bardzo zdziwiony, senny i osowiały. Babcia chciała go przeciągnąć na koc, a on ją ugryzł. Babcia pojechała do szpitala, a tam zgłoszono sprawę do SANEPID-u i przyjechał lekarz, żeby go poobserwować, ale wydał mu pozytywną opinię, pies nie jest agresywny. Po strzyżeniu okazało się, że ma zapalenie skóry. Przez 10 dni brał sterydy i antybiotyki, przez ten czas był smutny, chodził z podkulonym ogonem i nie chciał już się bawić na trawie. Rany których nie było widać przez gęstą sierść zagoiły się i wszystko wróciło do normy. Znowu jest wesoły, biega i wywraca się na trawie. Kilka dni temu przyszła do nas sąsiadka, a on złapał ją za nogę. Później znowu zachowywał się normalnie. Dzisiaj podczas zabawy na trawie ugryzł mojego tatę w twarz. A on zawsze poświęca mu najwięcej czasu. Chwilę po takim incydencie wszystko wraca do normy, pies znowu jest wesoły.
Weterynarz stwierdził, że jest to bardzo dziwne zachowanie, bo zwykle psy najpierw ostrzegają, warczą, a ten od razu gryzie. Powiedział też, żeby go uśpić, bo jest to zachowanie niekontrolowane i nie wiadomo jak w przyszłości zareaguje na swoich właścicieli, dzieci czy sąsiadów. Jak temu zapobiec?