Ja też miałam kiedyś na tymczasie szczeniaka Dyzia,3 razy wracał z adopcji,raz faktycznie pani się życie skomplikowało i nie miała wyjścia,ale 2 razy tylko i wyłącznie przez głupotę ludzi:angryy:Ostatnim razem był u ludzi 5 miesięcy i mi go oddali!Bo córka przywiozła z wakacji ich poprzedniego psa,którego zabrał mąż po rozwodzie i 2 psów oni mieć nie mogą!!!:mad:Wyobrażacie sobie co ten pies czuł?Po tej sytuacji jestem już 100 razy bardziej nieufna do adoptujących,domek musi być sprawdzony na tip-top.Na szczęście Dyzio znalazł swoją rodzinę w Warszawie,jest tam już prawie rok,dostaję maile od nich i widać,że bardzo go kochają:loveu:i tego życzę Lunie.
Szkoda,że nikt z okolic nie może pomóc emdziolek zabierając małą na dt.