Jump to content
Dogomania

Ascaia

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Ascaia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Cześć! Poszukuję ubranka na zimę dla mojej jamniczki krótkowłosej. I chociaż na Allegro i w sklepach jest spory wybór to nie mogę znaleźć nic co by odpowiadało moim kryteriom. U niskopodwoziowych suczek najbardziej narażony na wychłodzenia jest brzuszek (a właściwie podbrzusze). Nie dość, że jest praktycznie nagie, bez sierści, to jest mokry i ubłocony. Większość ubranek okrywa przede wszytskim grzbiet, gdzie przecież jest sierść (krótsza czy dłuższa, ale jest). Moda psia jest niestety unisex - pieskom wycięcie na podbrzusze jest potrzebne, ale sunie i bez niego mogą załatwiać swoje potrzeby. Poza tym chciałabym, żeby miało krótkie rękawki, ale nie miało kapturka czy kołnierzyka. Moja psina w zimie kocha szaleć po zaspach, a także często jeździ ze mną do koni i wtedy siedzi na dworze kilka godzin. Nie chce jej pozbawiać przyjemności zimowych spacerów, a przy jej krótkiej sierści mrozy grożą przeziębieniami. Jeśli macie namiary na ubranka z zakrytymi brzuszkami to bardzo proszę o info.
  2. [quote name='Magda25']A może ona ma nawagę i ciężko jej sie chodzi?[/quote] Waży za dużo i właśnie chciałam ją przez ruch nieco odchudzić, ale przy takich spacerkach noga za nogą to nam kiepsko idzie. Nie wiem jak ją zachęcić do aktywniejszego ruchu po osiedlu. Jak wspominałam ożywia się tylko będąc przy koniach. A tak to potrafi kilkaset metrów iść przez naście minut, bo tu musi trawkę każdą obwąchać, jak zobaczy psa to wystawia i zamiera w takiej pozycji. I nie pomaga wołanie, prowadzenie na smyczy, zabawianie. W ogóle to z jej wagą jest problem. Kiedy przyszła do nas jak miała 10 m-cy to już była nieco utuczona. Poźniej u nas trochę spadła na wadze, ale po sterylizacji znowu przybrała. Je tyle ile podają normy dla jej wieku i rodzaju ruchu.
  3. Tak, ta od kf-ów... Chyba tylko jedna Ascaia się plącze w necie ;-) Amber, a Ty to pewnie też "nasza" Amber? To jak wytłumaczyć to, że moje Nika nie kłusuje? Mama jej tego nie nauczyła? Czy powinnam zacząć się niepokoić? Uczyć ją tego kłusa na siłę czy dać sobie spokój i uznać, że już widać taka jej uroda? (chociaż z kłusem życie byłoby prostsze ;-) )
  4. He he! Widzę, że tutaj koniarze pisują ;-) Raczej wątpię, żeby Nika miała problemy ze stawami. Porusza się sprawnie, nie ma problemów z podnoszeniem się. Ba, lepiej lubi skakać "przeszkody" to znaczy to co ma powyżej 15 cm od ziemi ;-). Tylko tym kłusem nie umie Kori w kwestii chodów koni czy też psów zajrzyj sobie na tą stronkę [URL]http://www.konisie.friko.pl/chody.htm[/URL] Co do tego czy kłus jest czy nie jest najbardziej ekonomiczny to już wcześniej się inni wypowiedzieli, mogę tylko im przytaknąć. Tak w ramach ciekawostek, moja jamNika leniuszka, która na spacerach wlecze się jak tylko się da, tylko w jednym miejscu staje się żywą torpedą. Właśnie kiedy jest ze mną przy koniach. Odzywają się w niej wtedy zapędy pasterskie. Przy okazji czy znacie jakieś opracowania na temat szkolenia psów paterskich? ;-)
  5. Mam w sumie śmieszny problem z moją psunią - jamniczką. Otóż ona nie umie/nie chce kłusować. Porusza się wyłącznie stępem albo galopem. I w zasadzie nie jest to może powód do zmartwienia, bo poza tym sunia jest zdrowa (no może jej trochę za dużo) i radosna. Ale... Ten jej brak kłusa jest bardzo męczący przy spacerach. Kłus, wiadomo, jest najbardziej ekonomicznym chodem u zwierząt, potrzeba na niego mniej energii niż w galopie, a odleglości pokonuje się szybciej niż w stepie. A w tym przypadku jamNika albo się baaaardzo wlecze albo jeśli próbuje nadgonić galopikiem (takim śmiesznym jaminczym patataj w miejscu) to szybciej się męczy. Dokładając jej zbiór zachowań spacerowych czyli zawąchiwanie się w każdym jednym zapaszku, zamieranie na widok psa czy człowieka to spacery z nią naprawdę stają się męczące i nie sprawiają przyjemności ani nam ani jej. Czy jest jakiś sposób na nauczenie psa korzystania z kłusa?
  6. Cześć wszystkim! Mam mały zabawkowy problemos. Moja dwuletnia sunia to jamnikowy morderca zabawek. Większość rzeczy zostaje rozebrana na części pierwsze, rozszarpana, rozkawałkowana w ciągu 30 minut od otrzymania w ząbki. Kupiona została więc kość kauczukowa, która nieco lepiej opiera się zębom i niknie w mniej zastraszającym tempie, ale niknie... Problem polega na tym, że primo - Nika łyka to co obgryzie, a później są problemy. Secudno - psica uwielbia ganianie, aportowanie. Rzucanie tą kością po domu (mieszkaniu) nie jest zbyt przyjemne dla ucha, a juz na pewno nie dla sąsiadów. Przy poprzedniej suni istniała instytucja "tobołka" czyli skarpetki wypchanej rajstopami, itp, i ta zabawka sprawdzała się idelalnie - można było szarpać, rzucać, nie hałasowała... Ale moja Perełka, choć kundelek była arystokratką i najwyżej wygryzła małą dziurkę, a ta rasowa Nika jest psiakiem-prostakiem i pierwszy tobołek został rozerwany, wnętrzności porozwalane po całym mieszkaniu i w dodatku pies nażarł się nitek. Nie macie pomysłu na coś do rzucania, nie hałasującego, w sumie miękkiego, ale wytrzymałego?
×
×
  • Create New...