ja miałam takie zdarzenie... którejś nocy Haker który ma legowisko w naszej sypialni, nagle zaczął się wiercić, pomrukiwać, w końcu wstał przeszedł do pokoju obok, słyszeliśmy jak powarkiwał, wrócił biegiem z powrotem, stanął koło naszego łóżka przodem do drzwi i warczał... TZ wstał żeby zobaczyć co się dzieje, ale niczego nie zobaczył..., Haker jeszcze przez chwilę powarkiwał i widać było że jest przestraszony, a potem skoczył do okna i zaczął szczekać. Ponieważ był środek nocy TZ nakrzyczał na niego i kazał mu się kłaść na miejsce... Do tej pory nie wiemy co się działo tamtej nocy