Jump to content
Dogomania

maria.magda2393

Members
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

About maria.magda2393

  • Birthday 12/09/1990

Profile Information

  • Gender
    Female

Recent Profile Visitors

542 profile views

maria.magda2393's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

0

Reputation

  1. no to czyli tak jak robię, dzięki :> będziemy pracować i dam znać jak efekty :>
  2. widzę, że dyskusja zeszła na inny tor, ale chciałabym powrócic do tematu :> zauważyłam w ostatnich dniach, że Fuga lubi bawić się drewnianymi patyczkami, np od sushi ale kiedy chcę ja uczyć aportu, tylko dopada patyk i namiętnie go gryzie, później rzuca w kąt za jakiś czas. jak to wykorzystać do nauki? zabawkami nadal się nie interesuje, ale dobrze, że zwraca uwagę na patyki, prawda?
  3. "jak doszłaś do wniosku, że uczenie psa oddawania przedmiotów przekłada się na niemożność otwarcia psu pyska." nie doszłam do takiego wniosku, chyba źle się zrozumieliśmy... pies ma oddać to co ma w pysku kiedy ja chcę, ma także spokojnie reagować na kombinowanie mu przy zębach albo wkładanie rąk do paszczy, co przygotowuje go do zdrowych relacji z dziećmi lub przy podawaniu leków, lub wypadkach losowych. to wszystko. gdzie napisałam, że jak mi pies odda patyk, to nie otworzę mu pyska? może coś niejasno napisałam, przepraszam :>
  4. jutro zrobię lepsze zdjęcie, to zobaczycie jaka z niej charcica. uwierz mi, jej mama jest dwa razy większa i typowa z niej angielka charcia. szkoda, że nie mam zdjęcia. moja fuga zostanie już tej wielkości jakiej jest, może trochę utyć i podrosnąć max centymetr. nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że z mojego zapytania zaraz zrobi się kłótnia :> a nie chciałabym tego. nie chce mojego smroda uczyć czegokolwiek na siłę dla swojej satysfakcji. chce, aby aport sprawiał mu radość, a nie tylko to, że mogę się pochwalić przed znajomymi, jakiego to ja nie mam posłusznego psa. bardzo kocham moją małą, mimo, że mam ją tak krótko i chcę dla niej jak najlepiej. ale jeśli będę widziała, że aportem robię jej krzywdę i zmuszam do ślepego posłuszeństwa, nie będę tego kontynuować. po prostu chciałam dosięgnąć rady kogoś, kto może miał już podobny problem. bo może myślałam, że robię coś zle, już w głowę zachodziłam co tu z tym aportem poczynić. u nas piszczące zabawki zupełnie odpadają, suka boi się niemiłosiernie. wszystko u niej musi być na spokojnie, stonowanie, bez wrzasków, trzasków i pisków. jedyne co, to wyje na karetki, ale tego nauczyła się od swojej mamy :> co do oddawania kości, ja swoją też uczę, że nie ma rzeczy, której ona może mi nie oddać. musi to być też w każdym momencie w jakim ja sobie wybiorę. przygotowuję ją przez to do obcowania z dziećmi. często np wkładam jej dłoń do paszczy, żeby sprawdzić czy mocniej zaciśnie zęby, wkładam palce do uszu, dokuczam. dziecko, jakie na pewno pojawi się w moim życiu nie będzie wiedziało, że nie można odebrac psu kości, bo zaatakuje. pies musi wiedzieć, ze w żaden sposób nie może reagować agresją wobec człowieka. wszystkie próby wkładania jej dłoni do ryja kończa się powodzeniem, delikatnie wypycha jęzorem moją dłoń, obraca głowę pokazując, że jej się to nie podoba ale nigdy nie złapie mocniej, robię to także w newralgicznych momentach typu kąpiel, kiedy pies jest zestresowany. jeszcze nigdy mnie nie dziabnęła mimo swojego zdenerwowania (np pierwsza kąpielą w nowym domu - w dniu jej przywiezienia - śmierdziała niemiłosiernie oraz brudziła rękę przy drapaniu :> )
  5. jutro zrobię lepsze zdjęcie, to zobaczycie jaka z niej charcica. uwierz mi, jej mama jest dwa razy większa i typowa z niej angielka charcia. szkoda, że nie mam zdjęcia. moja fuga zostanie już tej wielkości jakiej jest, może trochę utyć i podrosnąć max centymetr. nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że z mojego zapytania zaraz zrobi się kłótnia :> a nie chciałabym tego. nie chce mojego smroda uczyć czegokolwiek na siłę dla swojej satysfakcji. chce, aby aport sprawiał mu radość, a nie tylko to, że mogę się pochwalić przed znajomymi, jakiego to ja nie mam posłusznego psa. bardzo kocham moją małą, mimo, że mam ją tak krótko i chcę dla niej jak najlepiej. ale jeśli będę widziała, że aportem robię jej krzywdę i zmuszam do ślepego posłuszeństwa, nie będę tego kontynuować. po prostu chciałam dosięgnąć rady kogoś, kto może miał już podobny problem. bo może myślałam, że robię coś zle, już w głowę zachodziłam co tu z tym aportem poczynić. u nas piszczące zabawki zupełnie odpadają, suka boi się niemiłosiernie. wszystko u niej musi być na spokojnie, stonowanie, bez wrzasków, trzasków i pisków. jedyne co, to wyje na karetki, ale tego nauczyła się od swojej mamy :> co do oddawania kości, ja swoją też uczę, że nie ma rzeczy, której ona może mi nie oddać. musi to być też w każdym momencie w jakim ja sobie wybiorę. przygotowuję ją przez to do obcowania z dziećmi. często np wkładam jej dłoń do paszczy, żeby sprawdzić czy mocniej zaciśnie zęby, wkładam palce do uszu, dokuczam. dziecko, jakie na pewno pojawi się w moim życiu nie będzie wiedziało, że nie można odebrac psu kości, bo zaatakuje. pies musi wiedzieć, ze w żaden sposób nie może reagować agresją wobec człowieka. wszystkie próby wkładania jej dłoni do ryja kończa się powodzeniem, delikatnie wypycha jęzorem moją dłoń, obraca głowę pokazując, że jej się to nie podoba ale nigdy nie złapie mocniej, robię to także w newralgicznych momentach typu kąpiel, kiedy pies jest zestresowany. jeszcze nigdy mnie nie dziabnęła mimo swojego zdenerwowania (np pierwsza kąpielą w nowym domu - w dniu jej przywiezienia - śmierdziała niemiłosiernie oraz brudziła rękę przy drapaniu :> )
  6. jutro zrobię lepsze zdjęcie, to zobaczycie jaka z niej charcica. uwierz mi, jej mama jest dwa razy większa i typowa z niej angielka charcia. szkoda, że nie mam zdjęcia. moja fuga zostanie już tej wielkości jakiej jest, może trochę utyć i podrosnąć max centymetr. nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że z mojego zapytania zaraz zrobi się kłótnia :> a nie chciałabym tego. nie chce mojego smroda uczyć czegokolwiek na siłę dla swojej satysfakcji. chce, aby aport sprawiał mu radość, a nie tylko to, że mogę się pochwalić przed znajomymi, jakiego to ja nie mam posłusznego psa. bardzo kocham moją małą, mimo, że mam ją tak krótko i chcę dla niej jak najlepiej. ale jeśli będę widziała, że aportem robię jej krzywdę i zmuszam do ślepego posłuszeństwa, nie będę tego kontynuować. po prostu chciałam dosięgnąć rady kogoś, kto może miał już podobny problem. bo może myślałam, że robię coś zle, już w głowę zachodziłam co tu z tym aportem poczynić. u nas piszczące zabawki zupełnie odpadają, suka boi się niemiłosiernie. wszystko u niej musi być na spokojnie, stonowanie, bez wrzasków, trzasków i pisków. jedyne co, to wyje na karetki, ale tego nauczyła się od swojej mamy :> co do oddawania kości, ja swoją też uczę, że nie ma rzeczy, której ona może mi nie oddać. musi to być też w każdym momencie w jakim ja sobie wybiorę. przygotowuję ją przez to do obcowania z dziećmi. często np wkładam jej dłoń do paszczy, żeby sprawdzić czy mocniej zaciśnie zęby, wkładam palce do uszu, dokuczam. dziecko, jakie na pewno pojawi się w moim życiu nie będzie wiedziało, że nie można odebrac psu kości, bo zaatakuje. pies musi wiedzieć, ze w żaden sposób nie może reagować agresją wobec człowieka. wszystkie próby wkładania jej dłoni do ryja kończa się powodzeniem, delikatnie wypycha jęzorem moją dłoń, obraca głowę pokazując, że jej się to nie podoba ale nigdy nie złapie mocniej, robię to także w newralgicznych momentach typu kąpiel, kiedy pies jest zestresowany. jeszcze nigdy mnie nie dziabnęła mimo swojego zdenerwowania (np pierwsza kąpielą w nowym domu - w dniu jej przywiezienia - śmierdziała niemiłosiernie oraz brudziła rękę przy drapaniu :> )
  7. chętnie posłucham, czemu mrzewińska nie ma racji, kazda wskazówka się przyda, naprawdę byłabym wdzięczna. jej mamusia była mieszanką charta angielskiego i boksera (oba psy z rodowodami, zwyczajnie się do siebie dobrały), a jaki pies pokrył mamusię to już Bóg jeden raczy wiedzieć, bo nie było to na terenie włascicieli, przygarneli spowrotem swoją zaciążoną suczkę, bo ktoś przywiązał ją do drzewa. Fuga może i ma coś z amstaffa, cięzko mi powiedzieć tak naprawdę. https://www.facebook.com/Kasia.Gromska.GlosemTYCHcoSameOpomocNIEpoprosza/photos/a.1037889062892619.1073742647.361238580557674/1037889116225947/?type=1&theaterto są jej zdjęcia tutaj są jej najlepsze zdjęcia. chociaż wygląda na nich na ogromnego psa, a tak naprawdę wazy tylko 12 kilo i jest chudziutka i chartowata :>
  8. suka jest u nas od trzech tygodni, nie moge ją właśnie wybiegać w inny sposób, bo mam problemy po operacji kręgosłupa, co uniemożliwia mi jazdę na rowerze i bieganie. jedyne co mogę z nią robić to spacery oraz nordic walking. ze znajomymi psami nie mogłam jej na razie wypuszczać bo miała cieczkę przez trzy tygodnie i bałam się, że zwyczajnie poleci gdzieś za zapachem i mi ucieknie. po drugie była psem podwórkowym, obcowała tylko z 4 innymi psami i z innymi nie miała do czynienia, więc zwyczajnie się ich na razie boi. stopniowo się socjalizujemy, w szczegolności, że to już ostatnie podrygi cieczki, więc jest dużo spokojniejsza i zaczyna normalnie chodzić na smyczy, a nie zatrzymywać się co 5 sekund pod każdym obsikanym krzaczkiem :> będę walczyć z klikerem, może faktycznie jest jeszcze za wcześnie a ja już spanikowałam. przy klikerze totalnie nie zwraca uwagi na nic prócz smaczków. wie, że klik to smaczek i na tym się skupia niestety. ale to pewnie dlatego, że na razie mało czasu z nią spędziłam. ma swój jeden patyk który namiętnie obgryza, próbuję z nią na tym własnie patyku ćwiczyć, ale ona skupia się na tym, że ja się cieszę, albo na smaczkach i patyk idzie w odstawkę. zabawki - zero zainteresowania. kostki sobie podgryza, zabawek nie chce, nawet tych pachnących. bardzo wszystkim dziękuję za miłe przyjęcie i przydatne porady, będę walczyć dalej i spróbuję metod z zabawkami z jedzeniem w środku oraz częstszej pracy z klikerem, może coś uda się także wykombinować z tą resztką patyczka, jaka się wala po mieszkaniu :> bo przecież nie ma sensu uczyć jej aportować kością, w szczególnosci, że wet zabronił jej jeść kostek bo ma wrazliwy brzuszek (jestesmy na purina proplan dla szczeniąt z wrazliwym układem pokarmowym)
  9. suka właśnie nie była zabrana ze złych warunków, ale od kochającej rodziny. problem był taki, że totalnie nie bawiła się żadnymi zabawkami, podgryzała tylko kostki raz na jakiś czas a jej największym wybrykiem jest złodziejstwo torebek foliowych i skarpet na metr od miejsca skąd je zabrała. zabawek z wypadającym jedzeniem nie próbowałam. zakupię więc i spróbuję tej metody. jeśli chodzi o posmarowanie zabawki pasztetem lub serkiem to nie działa. właśnie też moczyłam je w karmie i tylko je lizała i wąchała a później zostawiła w miejscu. uciekanie też nic nie daje. ona cieszy się z tego, że ja biegnę, a nie, że łapię zabawkę. totalnie nie mogę jej nakierować na zabawkę. nie jara ją jak piłka się toczy albo szarpak lata wesoło po podłodze za moją ręką. chowanie zabawek też nie. za każdym razem je chowam, żeby nie były dostępne non stop, żeby nie mogły się znudzić. tak właściwie jedynej rzeczy jakiej nie próbowałam to zabawki wypełnione jedzeniem oraz z których wypada jedzenie. sunia jest bardzo mądra. rozumie już niektore zdania typu: idziemy do domu, chcesz groszka? dobry pies, stop przy przejściu, siada, waruje, czołga się, przewraca na bok, czasami podaje łapę jak jej się chce XD ale to tylko za smakołyk, jest przebiegła i sprawdza czy słuchanie się będzie jej się opłacać. wprowadziłam kliker i szybko załapała, że klik to pochwała, cieszy się jak głupia jak klikam. ale nic z tych rzeczy nie przekłada się na zainteresowanie zabawkami, żebym nie wiem jak nad nią piszczała, skakała i nakręcała. latamy z krzyśkiem jak dwa debile po domu za piłką albo drapakiem a ona tylko patrzy na nas jak na potłuczonych, ewentualnie cieszy się z tego, że biegamy. nigdy z zabawki. co tu robiiiiiiiiiiiiiiiiiiiić dodam, że Fuga jest kochanym psem i bardzo dobrze się ją tresuje. łapie w lot wszystko co od niej chce, jedyne z czym ma prblem to z wodzeniem ryjem za smakołykami w mojej dłoni, na razie jeszcze gubi trop z ręki i przezuwa mocno to co ma w ryju, nie wodzi płynnie ryjem za moją dłonią.
  10. tak, ma zabawkę splecioną z mojej starej bluzki z bluzki mojego chłopaka, żeby czuła nasz zapach. nie chce jej szarpać. jak uciekam z zabawką to ucieka za mną a nie za zabawką. innych psów na razie nie toleruje, bo przed chwilą skończyła jej się cieczka i była dosyć agresywna dla ludzi, a psów się bała. dopiero się socjalizujemy.
  11. witam wszystkich na forum :> wiem, że ten wątek powtarza się już wielokrotnie, jednak mój problem jest trochę inny. korzystałam z wielu porad, ale żadna z nich nie działa na mojego psa. może wy napiszecie mi coś nowego. otóż moja ośmiomiesięczna suczka (mieszaniec charta angielskiego i boksera) totalnie nie interesuje się zabawkami. ale to totalnie. w żaden sposób. mam ją od trzech tygodni. jest bardzo mądra, szybko łapie komendy, na razie pracujemy nad egzekwowaniem ich, bo jest u mnie od niedawna i robi to, co jej się opłaca, ale radzimy sobie coraz lepiej :> natomiast największym problemem jest to, że totalnie nie interesują ją zabawki. ma piłeczkę, ma gryzak, ma pierdylion misiów, kocyków i innych zabawek i totalnie jej nie interesują. dodam, że jest typowym leniwcem. w domu leży cały dzień. nie szkudzi, nie brudzi, nie szarpie, nie szczeka. jest spokojna i zwyczajnie sobie śpi w każdym miejscu domu (spacerujemy przynajmniej 2 godziny dziennie) próbowałam już chyba wszystkiego: 1. sama bawię się zabawką, chcąc ją zachęcić do zabawy (przestaję w momencie kiedy na mnie patrzy, żeby jej nie znudzić, ale ona i tak predko kładzie się na ziemi i olewa moją zabawę) 2. rzucam piłkę lub gryzak przed siebie na podłogę 3. bawię się zabawką z chłopakiem, żeby zainteresować psa, ale pies cieszy się z tego, że my się bawimy i na zabawkę totalnie nie zwraca uwagi 4. włożyłam zabawki na parę godzin do pudełka z karmą, aby pachniały jej jedzeniem i żeby brała je do pyska 5. próbuję zachęcić ją do każdego zwracania uwagi na zabawkę (jak tylko spojrzy na nią to daję smakołyk, klikam i chwalę, ale ona skupia się wtedy na smakołykach, a zabawka w ogóle jej nie interesuje) problemem jest to dlatego, bo za nic na świecie przez to nie mogę jej nauczyć aportowania. w swoim wcześniejszym domu nie miała żadnej swojej zabawki i pewnie dlatego zwyczajnie nie umie się nimi bawić, ale totalnie nie kręci jej to, że piłka ucieka po mieszkaniu, że my się bawimy nią i cieszymy, ze próbuję zwrócić na zabawkę uwagę. nie ma możliwości, żeby nawet wzięła ją do pyska żeby ją trochę poprzeżuwać (podkreślam, że niczego nie niszczy i nie gryzie w mieszkaniu, wszystko leży na wierzchu) czy ma ktoś podobny problem, lub jakąś wskazówkę, co zrobić w takiej sytuacji? chciałabym wybiegiwać ją przez aportowanie, ale no żaden tutorial youtubowy ani żaden sposób nie działa. ćwiczę z nią od pierwszego dnia, kiedy do mnie przyszła, codziennie stale powtarzam wszystkie opisane wyżej czynności i jak na razie przez trzy tygodnie żadnego skutku. pozdrawiam Marysia
×
×
  • Create New...