Mery, pewnie, że się rozumiemy:wink:
Bea_m - może faktycznie trafiłyśmy na inne tereny, a może po prostu lubimy cosik innego :). Super, że się nie męczycie i wróciliście, gdzie Wam najlepiej!!
My zaś tu się czujemy jak ryby w wodzie, mimo że język dopiero w fazie rozwoju :krolik:.
O historie z ah'em nie pytam ;)
Tylko dodam, co ja jeszcze mogę oddać za polski twarożek (przepyszny, ale coś za coś :eviltong:) - niesamowite ciacha, soczki w kartonach/butelkach bez wody i cukru, stroopwafels z Picwickiem, Leonidaski (czekoladki belgijskie - Mery, pewnie coś Ci to mówi :cool3:), dojrzałe sery, dziwaczne owoce i lodziki Haagen Dazs (może nie z NL, ale w PL raczej nie do znalezienia, no ja przynajmniej szukałam bezskutecznie)...mmmm, aż zgłodniałam :eating:.
Ale fakt, twarożku nie ma, truskawki smakuja...nie smakują :evil_lol:, mięcho dla psa jest w porażających cenach :diabloti: , a pierogów muszę sobie sama nalepić, że tak smakowały, jak trzeba :sabber:Ale za komfort życia i wyraz twarzy ludzi na tutejszych ulicach jestem w stanie poświecić się i mieć nasze polskie specjały tylko od święta, a nie na odwrót:cunao:.