Mój piesek operowany był przedwczoraj metodą TTA (tylna łapa - zerwane więzadło krzyżowe) i jak na razie to za wcześnie na ogłaszanie sukcesu, ale czuje się dobrze, je, pije i podskakuje na 3 łapach. Na dworze dostawia chorą łapę ale tylko na chwilę traktując ją jako podparcie. Oczywiście łapa spuchnięta ale nie specjalnie go chyba boli bo nie pojękuje i leży zarówno na jednym jak i na drugim boku. Co do opatrunku to teraz w sumie żadnego nie ma.... Skóra jest trochę zaczerwieniona, więc to może nawet lepiej żeby się wietrzyła, szef jest po wewnętrznej stronie łapy, a Cyryl w ogóle przy nim nie grzebie.... Operację wykonywał dr Nowicki z kliniki VET4PET z Warszawy i zarówno z zabiegu jak i całej opieki wokół jesteśmy bardzo zadowoleni.... Zabieg wg. doktora przebiegł naprawdę dobrze. Teraz dużo zależy od nas: obserwacja, ostrożność i rehabilitacja. Koszt wiadomo dość duży, dla niektórych pewnie nawet nieosiągalny, nam również było trudno i jeszcze jakiś czas będziemy się odbijać, ale to co przeżywaliśmy jak pies się potykał zahaczał łapą o schody a w pewnym etapie nie mógł wstać z posłania nie pozostawiło wyboru.
Dr przedstawił nam wiele opcji z zarysem cenowym, późniejszą rehabilitacją jak i możliwymi szansami na przywrócenie pełnej sprawności.... zaleczył stan zapalny z którym się u niego pojawiliśmy aby jakoś dotrzymać do operacji (zbieraliśmy pieniądze). Na zabieg TTA zdecydowaliśmy się głównie ze względu na szybkość powrotu psa do pełnej sprawności i jak na razie idzie wszystko w dobrym kierunku... Na przychodnie trafiliśmy przypadkiem, głównie za względu na lokalizację, ale teraz wiem , że nie był to jednak przypadek ale przeznaczenie... Cyryl: pełna akceptacja....