O to pytalam juz dawno ;] Nie, nie mają. Wręcz przeciwnie, z zaskakująco ogromym entuzjazmem podeszli do sprawy psa i to mnie trochę zaniepokoiło. Bo mieli wizję takiego psa przytulaka, który będzie z nimi siedział, beda sie z nim bawic, przytulac i robic co chca. Wtedy się wlasnie przerazilam, bo jak od poczatku zakomunikowałam, chcialam psa ułożyć.
Katasza1 - tez sie boje sytuacji, ze pomimo moich uwag wypuszczą psa. Te kilka pierwszych miesiecy sa krytyczne przy wychowaniu szczeniaka, chce go przygotowac na to, ze kiedys, jak oni sie wyprowadza, to bedzie zostawal sam. I wlasnie nie jestem pewna, czy oni te kwestie rozumieją. Do tej pory, z naszych rozmow wywnioskowałam, że "klatka to barbarzyństwo i ze oni maja psy i nigdy nie byly trzymane w klatkach (oboje maja domy, są młodzi, maja po 22 lata, a ich psy maja po 8, z czego latwo wykalkulowac, ze pierwsze psy mieli w wieku 16 lat, gdzie ja watpie, ze cala odpowiedzialnosc za ich wychowania spadala na moich wspollokatorach) i tez ze niby nigdy nic nie zjadly, ani buta, ani kabla". Nie chce mi sie w to wierzyć. Klara, pies moich rodziców, był małym niszczycielem, gryzła wszystkich i wszystko. Rozumiem tez ze nie wszystkie psy takie sa, ale tego sie nie wie dopoki sie psa nie wezmie do siebie. A klatka, czy gryzie czy nie gryzie, jest psim "domem" i tam pies sie czuje dobrze i moze sie wyciszyc.
Z dobrych stron na temat wspollokatorow powiem, ze sa spokojni bardzo, nie rozbia rozrób, ani imprez i obcych osob tez nie zapraszaja.