Jump to content
Dogomania

Eleonora_white

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

Eleonora_white's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

0

Reputation

  1. Nie moge sie z Toba zgodzić. Kupuje psa z założeniem, ze chce miec przyjaciela na najblizsze 10-15 lat, ale tez psa uzytkowego, ktory bedzie posluszny. Zdaje sobie sprawe z tego, ze pierwsze kilka tygodni bedzie czasem ciezkim dla mnie, bo bede musiala sie zrywac z pracy itd itp, ale tez na poczet socjalizowania sie z psem, przyzywczajania go do mnie, do otoczenia i ogolnego socjalizowania mam "zachomikowane" conajmniej 10 dni urlopu. A post wziął się stąd, że nie bardzo wiem jak pogodzić sytuację posiadania psa, którego sobie wymarzyłam, mieszkania ze współlokatorami i zostawiania go samego/nie samego w mieszkaniu. Chce uniknac sytuacji, ze szczeniak bez potrzeby bedzie zostawal sam, ale tez chce uniknac sytuacji, ze ktos doprowadzi do sytuacji, którą opisała Furie, że pies ma gdzieś komendy, których go wcześniej nauczyłam.
  2. O to pytalam juz dawno ;] Nie, nie mają. Wręcz przeciwnie, z zaskakująco ogromym entuzjazmem podeszli do sprawy psa i to mnie trochę zaniepokoiło. Bo mieli wizję takiego psa przytulaka, który będzie z nimi siedział, beda sie z nim bawic, przytulac i robic co chca. Wtedy się wlasnie przerazilam, bo jak od poczatku zakomunikowałam, chcialam psa ułożyć. Katasza1 - tez sie boje sytuacji, ze pomimo moich uwag wypuszczą psa. Te kilka pierwszych miesiecy sa krytyczne przy wychowaniu szczeniaka, chce go przygotowac na to, ze kiedys, jak oni sie wyprowadza, to bedzie zostawal sam. I wlasnie nie jestem pewna, czy oni te kwestie rozumieją. Do tej pory, z naszych rozmow wywnioskowałam, że "klatka to barbarzyństwo i ze oni maja psy i nigdy nie byly trzymane w klatkach (oboje maja domy, są młodzi, maja po 22 lata, a ich psy maja po 8, z czego latwo wykalkulowac, ze pierwsze psy mieli w wieku 16 lat, gdzie ja watpie, ze cala odpowiedzialnosc za ich wychowania spadala na moich wspollokatorach) i tez ze niby nigdy nic nie zjadly, ani buta, ani kabla". Nie chce mi sie w to wierzyć. Klara, pies moich rodziców, był małym niszczycielem, gryzła wszystkich i wszystko. Rozumiem tez ze nie wszystkie psy takie sa, ale tego sie nie wie dopoki sie psa nie wezmie do siebie. A klatka, czy gryzie czy nie gryzie, jest psim "domem" i tam pies sie czuje dobrze i moze sie wyciszyc. Z dobrych stron na temat wspollokatorow powiem, ze sa spokojni bardzo, nie rozbia rozrób, ani imprez i obcych osob tez nie zapraszaja.
  3. Słuszna uwaga. Porozmawiam z nimi, damjakieś wskazówki, co do zachowywania się wobec psa. Macie jakieś pomysły, na co zwrócić szczególną uwagę?
  4. Nie moge sie wyniesc na swoje, bo to jest moje :P Mysle o dobru psa, chyba po to jest ten post. A co gdyby porozmawiac ze wspollokatorami i ich poinstruowac, jak sie maja wobec psa zachowywac? Bardzo chce bialego owczarka szwajcarskiego. I... nie rozumiem ostatniego zdania.
  5. No to w takim wypadku co zrobić? Sowa napisał "Szczeniakowi na pewno nie wystarczy jedno czy dwa wyprowadzanie w godzinach Twojej pracy. Musi opróżniać pęcherz częściej. Skoro od razu planujesz klatkę, zwierzątko będzie zmuszone załatwiać się w klatce i siedzieć we własnych odchodach. Więc chyba lepiej nie mieć psa, niż stwarzać mu takie warunki." No ale samotni ludzie mają psy, nawet pracując na pełen etat, więc jak oni to robią? Poza tym szczeniak nie jest szczeniakiem przez 12 lat swojego zycia tylko przez jakis rok. Poza tym nie chce go trzymac w klatce cale zycie, tylko na poczatku, zakladajac, ze bedzie chcial gryzc rozne nieprzewidziane rzeczy. No i jest jeszcze argument, ze jak ludzie maja psy w bloku, to ludzie kreca sie gdzies tam za sciana tez, w mieszkaniu obok, psy to slysza, i jakos bardzo źle na nie to nie wpływa chyba. Nie wierze, ze jedyny wybor jaki mam to albo pies albo wspollokatorzy.
  6. No i wlasnie takiej samowolki się obawiam. Jak zaznaczyłam, chce psa ułożyć, co wymaga duuużo pracy, a która tto może być łatwo zmarnowana przez bezmyślne zachowanie współlokatorów, czyli karmienie kiełbaskami, czekoladkami i wpuszczanie na łóżko, kanape czy cokolwiek innego. Czy ktoś jeszcze mógłby się wypowiedzieć? Może w takiej sytuacji nie ma sensu mieć psa?
  7. No i wlasnie takiej samowolki się obawiam. Jak zaznaczyłam, chce psa ułożyć, co wymaga duuużo pracy, a która tto może być łatwo zmarnowana przez bezmyślne zachowanie współlokatorów, czyli karmienie kiełbaskami, czekoladkami i wpuszczanie na łóżko, kanape czy cokolwiek innego. Czy ktoś jeszcze mógłby się wypowiedzieć? Może w takiej sytuacji nie ma sensu mieć psa?
  8. Hej, zwracam się do bardziej doświadczonych posiadaczy psów z prośbą o radę. Od zawsze wychowywałam się z psami i jak przeszłam "na swoje" to postanowiłam, że też bede mieć psa. Uwielbiam te zwierzeta i wiem, że bede w stanie poświęcić dużo czasu. Problem jest taki, ze.... uwaga, pracuje, i to na pełen etat. Wiem, ze psa da sie nauczyc zostawiania samego w domu i to nie stanowi dla mnie problemu, nawet w okresie szczeniectwa (pracuje jakies 15 minut pieszo od domu, wiec bede mogla wyskoczyc raz albo dwa razy do domu na 10 minutowa przebiezke). Nie wiem natomiast jak pogodzić to z obecnością współlokatorów w mieszkaniu. Są oni studentami i całymi dniami siedzą w pokoju obok. Nie wiem, jak pies będzie się czuł zamknięty w klatce, gdy obok szwędają się ludzię. Wiem, że na współlokatorów będę mogła liczyć jeśli chodzi o pomoc z psem, ale nie zawsze, i wole tez z gory zakładać, że nie moge na nich liczyc, zeby sie przykro nie zaskoczyc z czasem. Poza tym nie beda ze mna mieszkac zawsze. Co wiecej, mam obawy odnosnie wychowania szczeniaka. ?Moim marzeniem od zawsze była tresura i posiadanie psa ułożonego - w to wsztystko nalezy włożyć dużo pracy. Jak wspomnialam, wychowywalam sie z psami, ale tez z mama, tata i bratem, gdzie kazde z nich mialo inne podejscie do zwierzecia. Co prawda, udalo mi sie nasza Klare troche ułożyć, ale spora czesc moich wysiłków szła na marne przez niekonsekwencje pozostałych członków rodziny. Dokładnie takie same obawy mam wobec moich wspołlokatorów - nie chcę, zeby cały wysiłek, który włożę w ułożenie psa został zmarnowany przez to, że współlokatorzy nie szanują moich decyzji, rozpieszczają go i traktują jak zabawkę, albo popełniają inne błędy w wychowaniu podczas mojej nieobecnosci. A wiec, czy macie jakies doswiadczenia z psem pozostawianym wklatce, gdy obok sie ktos kreci? Czy to moze byc klopotliwe, czy wrecz przeciwnie? Jakie sa Wasze przemyslenia? Bardzo prosze o konstruktywne odpowiedzi.
×
×
  • Create New...