Witam.
Tu nowy i chyba pierwszy prawdziwy dom Negruni. Dwa zdjęcia są z początkowych dni pobytu w domu,a następne już z czerwca, róznica jest ogromna. Ja sama nie mogę poznać, że to ten sam pies. Początki były bardzo trudne, do domu wnosiliśmy ją na rękach, nie potrafiła chodzić po schodach, ani po nich schodzić, płytki podłogowe wywoływały u niej paniczny strach, na panelach rozjeżdzały jej sie łapy. Nikt w domu nie mógł podnieść ręki, ani choćby podrapać się po nosie bo Negrunia wpadała w panikę.
Na szczęście to juz przeszłość, po ciężkiej chorobie i koszmarnym wychudzeniu nie ma juz śladu.
Negrunia już zapomniała co to głód i bezdomność, teraz raczy jeść i to tylko na leżąco.
Jest wspaniała, wrażliwa i najukochańsza na świecie, a my ją wręcz ubóstwiamy.
Pozdrawiam