Jump to content
Dogomania

Emkacf

Members
  • Posts

    77
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Emkacf

  1. Gratki! Wydaje mi się, że mogło to mieć związek z tym, że pies długo robił na podkłady - york mojej mamy trzymany był ściśle kwarantanny i robił na gazety i potem dość długo (ok. 8mc życia) był problem z podsikiwaniem, bo pies znał tylko podkłady/gazety i do tego doszedł mały pęcherz. Ja przy mojej Pestce zużyłam tylko jeden komplet podkładów i po prostu wychodziłam często - do tej pory, jak pies mnie w nocy drapie łapa to wiem, że idziemy na szybkie siku (ma obecnie pół roku) - obecnie trzyma ładnie pod moją nieobecność siku chyba, że się opije jak świnia to się w nocy czasami zdarzy, że jest nasikane, ale generalnie ideę sikania na dworze zna.
  2. U mnie od momentu, jak zaczęłam w nocy wychodzić na szybkie siku, jak tylko dostałam sygnał od psa (dosłownie tylko siku przed blokiem) to zaczęła trzymać nawet, jak jestem w pracy (wychodzimy na dwór ok 5:30 - 6, a potem dopiero 15:30-16:30 i w domu sucho), więc jak najbardziej popieram
  3. Może ona nie sygnalizuje przez to, że jest w innym miejscu niż wy i nie ma możliwości iść was obudzić? Albo najzwyczajniej w świecie nie słyszycie, bo piszczy, a nie szczeka? Mamy pies do roku podsikiwał jeszcze w domu (york), a z kolei mój półroczny owczarek australijski potrafi z uporem maniaka budzić mnie w nocy łapą, bo chce się jej siku.
  4. U mnie występuje podobny problem w momencie, gdy pies zaczyna się nudzić na spacerze, albo gdy kończę trening, a ona chce jeszcze. Wtedy ma karniaka i jest przyczepiana smyczą do drzewa i czekam stojąc tyłem, aż się uspokoi (żeby uciąć różne dyskusje - metoda polecona przez naszego szkoleniowca). Żadnego nagradzania smaczkami w momencie, jak pies przestanie skakać, bo wtedy zacznie wymuszać takim zachowaniem więcej jedzenia.
  5. Nikt nie będzie miał problemu w komunikacji miejskiej, jeżeli będzie przestrzegał regulaminu...a sprawianie sobie psa danej rasy tylko ze względu na transport jest moim zdaniem co najmniej głupie, bo psa powinniśmy dobrać sobie charakterem.
  6. Ja miałam tylko przygodę w mzk. Z racji tego, że Pestka miała wtedy niecałe 5 miesięcy to nie miałam dla niej jeszcze kagańca, a ona szczeknęła, bo koleżanka się dosiadła i jakiś pan zaczął się czepiać, że pies nie ma kagańca i do tego przyłączył się kierowca, który stwierdził, że pies może ugryźć. Po tym kupiłam jej kantar, żeby miała cokolwiek na pysku, bo nie chcę jej kupować drogiego kagańca, jak jeszcze rośnie.
  7. Ja bym jeszcze dodatkowo odrobaczyła prewencyjnie, bo czasami to objaw robaków
  8. Ale jeżeli pokażesz, że pies jest odwoływalny to wg. przepisów jest pod kontrolą :) ostatnio na grupie ozikowej ktoś pisał, że w parku podszedł patrol i poprosił o udowodnienie, że psy są pod kontrolą, więc zostały przywołane, zrobiły jakieś podstawowe komendy na posłuszeństwo po czym patrol orzekł, że psy są pod kontrolą i życzą miłego dnia.
  9. Zadzwoń na sm to zobaczymy :)
  10. Co do puszczania luzem to dość ciężki temat, gdyż z jednej strony uważam, że szczeniaka trzeba puszczać i uczyć tego posłuszeństwa - wiadomo najpierw na treningowej smyczy, a potem luzem i oczywiście nie samopas tylko w ramach ćwiczeń, a z drugiej strony nie bardzo jest gdzie to robić, bo na wybiegach jest często spęd psów. Ja osobiście, z racji tego, że z rana chodzę na spacer ok 5-5:30, a ostatni spacer mam 22-23, to pozwalam sobie puścić psa na takiej trawie nieopodal wieżowca, gdzie wiem, że o tej porze rzadko kiedy ktokolwiek obok przechodzi, a nawet jeżeli to będzie to pojedyncza osoba, którą traktuję jako dodatkowe rozproszenie, bo wiem, że w takiej sytuacji, przy odpowiednim moim zachowaniu, jestem psa w stanie odwołać. Codziennie ćwiczymy tam rano i wieczorem przywoływania i aporty i staram się coraz dalej zachodzić z psem bez smyczy, ale kontroluję otoczenie i jeżeli zauważam kogoś na horyzoncie to wołam psa do siebie i biorę na smycz.
  11. Jestem świeżo po semi z Asią Korbal, gdzie z racji tego, że Pestka jest jeszcze szczeniorem pracowałyśmy nad podstawami. Mimo tego, że moja suka lubi i umie aportować to Asia pokazała mi ćwiczenie, jak można sobie ten aport wypracowywać, umacniać i generalnie uczyć poprawnej techniki. Sęk w tym, że na początek rzucasz psu na całkiem niedaleka odległość i jak pies biegnie po zabawkę podbiegasz za nim, żeby być bliżej i dopiero wtedy uciekasz z drugą zabawką do wymiany (jak pies będzie ok 2m za tobą) i na końcu się nią szarpiesz. Może rzucasz psu za daleko, albo zaczynałaś odbiegać z miejsca, z którego zabawkę wyrzuciłaś i psu się po prostu nie chce/nie widzi sensu w przynoszeniu tobie jej pod nogi. Nie wiem, jak z częstotliwością ćwiczeń z aportem, ale u nas wygląda to tak, że z rana i wieczorem na takich sikokupowych spacerach idę na taką trawkę niedaleko bloku, gdzie psa mogę puścić i tam sobie zawsze podczas spaceru ćwiczymy kilka razy różne rzeczy - głównie właśnie aport, obieganie i przywołanie. Cała sesja trwa nie dłużej niż 10 minut, czasami przeplatam to z luźnym bieganiem psa, bo potem mi się szczenior bardzo irytuje, że już skończyłyśmy sesję, a ona chce jeszcze, więc w ramach takiego wyciszania daję jej poniuchać luzem.
  12. Emkacf

    Hodowla Lazuryt

    ale najwidoczniej nikt po prostu tej hodowli nie zna i nie może o niej ncizego powiedzieć
  13. Musisz obserwować różne hodowle i patrzeć na skojarzenia, bo żeby była szansa na merle, w danym kryciu jedno z rodziców musi być merle.
  14. Jak Pestka była mniejsza to wychodziłam na dwór za każdym razem, jak się obudziła i jak się najadła i napiła, bo wtedy też się od razu załatwiała.
  15. Wszystko zależy tak naprawdę od ciebie. Ja z doświadczenia mogę powiedzieć, że nasz york załatwiał się na gazety i bardzo ciężko było go nauczyć załatwiania się na dworze. U Pestki podłożyłam podkład na kilka pierwszych dni i później zupełnie je wyeliminowałam, miałam trochę kłopotów przejściowych z brudzeniem kanapy, ale obecnie, w wieku 5mc, załatwia się ładnie na dworze, a jeżeli nie trzyma podczas mojej nieobecności to wie, że zrobić siku może na balkonie. Miałam nawet lekki problem z dwudniowym rozwolnieniem to z uporem maniaka budziła mnie w nocy zamiast iść i narobić na podłogę. Jeżeli zdzierżysz chwilowe zanieczyszczenia w domu to z mojej strony polecam brak gazet/podkładów, bo pies wtedy szybciej łapie ideę załatwiania się na trawie. Jeżeli pies załatwia się na podkład, a potem nagle każe się mu załatwić na trawie to może nie wiedzieć o co chodzi, bo przecież załatwiał się na podkład i było ok.
  16. U nas na psim przedszkolu trener pokazywał metodę dla opornych ze smaczkiem pod nogą - wystawiasz nogę w bok i smaczkiem zanęcasz psa jakby za nogą i pies, żeby sięgnąć smaka musi się schylić pod nogą. Jak już się schyli leciuteńko naciskasz nogą, zachęcając psa, żeby się położył. W momencie, jak pies leży, nagradzasz.
  17. Emkacf

    Hodowla Lazuryt

    Jeżeli zakładasz trzy tematy i nikt tobie nie odpisał to znaczy, że prawdopodobnie nikt nie ma danych o tej hodowli. Poszukaj jakiejś bardziej sprawdzonej, albo pytaj na forach yorkowych, gdzie ludzie będą bardziej doinformowani, co do hodowli.
  18. Ale się temat rozwinął. Zaraz wszystko przeczytam ale małe update: 1. primo ktoś powoływał się na Antka Kariny - zapewniam, że jestem z nią w stałym kontakcie i na pewno zareagowałaby, gdyby psu działa się krzywda ;) 2. Wszystkie nasze problemy udało się rozwiązać. Olałam sąsiadkę i jeżeli pies po jakiejkolwiek aktywności chciał mnie męczyć dostawał wypad do drugiego pokoju + zauważyłam, że ona nie mogła zasnąć przez dziąsła, więc po krótkiej konsultacji z weterynarzem kupiłam żel na dziąsła i jak ręką odjął! Pies zaczął normalnie odpoczywać i nie budzi mnie już w nocy, więc po prostu burzliwa wymiana zębów na tyle jej dokuczała, że nie mogła odpoczywać. Większość osób na owczarkowej grupie jest zdania, że szczeniaka nie powinno się nadmiernie przetrenowywać i istnieje zasada, żeby dawać szczeniorom tyle aktywności ile w przyszłości jej będą mieć. Też uważam, że to bardzo ważne. Szczególnie w przypadku, jeżeli pies zostaje sam w mieszkaniu. I żeby sprostować gadanie w stylu, że pisze, że szczeniak jest nienormalny - tak, na tamtą chwilę zachowywała się nienormalnie, ponieważ nagle zaczęła się zachowywać zupełnie inaczej niż przedtem, dlatego postanowiłam skonsultować się z kilkoma osobami i jak widać przyczyna się znalazła i pies wrócił do normalności. Z waszym podejściem miałabym psa, który nie potrafiłby odpoczywać, bo codziennie miałaby kilka godzin mocnej aktywności fizycznej. Trzeba wszystko wypośrodkować i jak już mówiłam mamy kilka dni w tygodniu, w których mamy intensywniejsze treningi/wypady/seminaria, ale mamy też dni takie jak chociażby wczorajszy, deszczowy, w które wyjścia na dwór ograniczają się do max 20 minut na spacer, a jakakolwiek aktywność psia odbywa się w domu. Jeżeli macie jakieś wątpliwości, co do mojej aktywności z psem to zapraszam do naszej hodowczyni, na pewno chętnie z wami porozmawia.
  19. Chyba się źle zrozumieliśmy. Też biegamy za piłką, pływamy, zwiedzamy pola, lasy tylko nie codziennie i nie jest to na zasadzie, jaką mi na początku ktoś proponował, czyli rzucanie piłki psu przez godzinę (głównie o coś takiego mi chodziło). Oprócz tego uczęszczamy na spotkania grupy treningowej, gdzie psy są w grupie i trenują w rozproszeniu, a potem idziemy sobie nad staw i jeżeli czas pozwala to jeździmy na zajęcia szkoleniowo socjalizacyjne (takie zjaęcia otwarte organizowane przez szkoleniowca, gdzie psy mogą biegać sobie w swoim towarzystwie pod kontrolą i do tego elementy szkolenia). Staram się, żeby zabawa, albo wyjście na dwór było też elementem szkolenia tzn. samokontrola, zabawa jako nagroda itp. Być może macie rację, że dla psa to za mało, bo urósł, ale co proponujecie w zamian? Jeżeli idę z psem na długi spacer, gdzie biega w lesie i pływa, a potem po godzinie mnie zaczepia to nie uważam, że jest to normalne. Nie mam możliwości codziennie chodzić z psem na spacer, na którym spędzimy czas od 16 do 20 bo też mam inne rzeczy w domu do zrobienia i pies powinien wiedzieć, że jest czas na odpoczynek i jest czas na szaleństwo. Przez weekend jest już lepiej, wydaje mi się też, że mogą ją męczyć trochę dziąsła, bo z uporem maniaka próbuje mi memłać ręce, a przez ostatni tydzień znalazłam dwa zęby.
  20. Masz może jakieś artykuły, jak wdrożyć psa w taki szukanie? Zaraz też google przeszukam :)
  21. Ćwiczymy komendy z klikerem, uczęszczamy też na zajęcia - pisałam jak wygląda nasz spacer, a nie trening ;) Chłopak wykonywał z nią jakieś dziwne zabawy, mało psie - typu zapasy, które w tym wypadku nie działają, bo próbowałam je też uskuteczniać. Na zwykłych spacerach też ćwiczymy komendy, ale nie w sposób treningowy tylko np. przed rzuceniem patyczka pies musi np. usiąść, albo zrobić coś innego. Przez spokojny spacer miałam na myśli, że nie katuję psa godzinnym rzucaniem piłki wtę i wewtę, a ćwiczenie komend było chociażby w pierwszym poście zawarte.
  22. Ach w tym wszyzstkim zapomniałam napisać wieku, bo przecież to z grupy przeklejałam :D Pestka ma niecałe 5 miesięcy ;) Co do spacerów - wiadomo to jeszcze szczyl, więc też staram się gdzieś to wszystko wypośrodkować. Staram się raz dziennie robić dłuższy spacer, który odbywa się na 10m lince + dopięta do tego nasza smycz + amortyzator, więc na oko gdzieś 13-15m "swobody" dla psa Jeżeli udajemy się do parku/lasu to staram się psa puszczać nawet na trochę, bo to fajnie uczy psa pilnowania właściciela. Nie uważam, że jest "niewybiegana" - generalnie uważam, że wybieganie fizycznie nie jest zdrowe w tym wieku tzn. jego nadmiar, bo po pierwsze pies przyzwyczaja się do nadmiernej aktywności fizycznej, po drugie takie ciągłe bieganie za piłką jest złe dla stawów oraz dla 'psychiki' psa, jeżeli mogę to tak ująć. My preferujemy opcję spaceru połączonego z drobnymi elementami zabawy tzn. spokojny spacer i czasami kijka rzucimy, czasami piłkę, czasami proszę psa o pozowanie do zdjęcia, a na końcu idziemy nad staw, gdzie pies sobie pływa, biega i odpoczywa na swój sposób. Taki dłuższy spacer lasowo-parkowy mamy ok. 2 - 3 razy w tygodniu (wliczam jedno wyjście na spotkanie z naszą grupą treningową). Wiadomo spacery na krótkiej smyczy też odbywamy :D nie można zawsze mieć przecież wszystkiego, a pies też powinien umieć się na krótszej smyczy zachować i ładnie pospacerować ;) ;o przecież taki maluch nie powinien tyle biegać za piłką...maluchy zazwyczaj trzeba właśnie uczyć odpoczynku tzn. bawimy się i jest fajnie, ale potem ja, człowiek, kończę zabawę, a pies ma iść odpocząć i ja właśnie obecnie mam z tym problem, bo wiem, że pies miał aktywność umysłowo-fizyczną i chciałabym, żeby się walnęła na ziemię i odpoczywała, a ona stale chce jeszcze. Jak chłopak był w domu to takiego problemu nie mieliśmy, bo pies zachowywał się wręcz idealnie i umiał się zrelaksować. Nie jesteśmy na barfie, podaję Delcon Puppy Sensitive. To może być dobre wyjście, o ile psa nakręcę na taką zabawę ;) jak na razie dzisiaj zadziałało mi wylizywanie zamarzniętego jogurtu. Kong pomaga na chwilę, ale niestety mam psa, który nie jest mega nakręcony na jedzenie i jeżeli mięcho w kongu utknie to porzuci próby wydobycia po 5ciu minutach. EDIT: Właśnie odkryłam, co ją jednak w kongu zajmuje na dłużej ;) stanęło na zgniecionych żołądkach zmieszanych z karmą. Generalnie wieczór mamy spokojniejszy - dużo się nią zajmowałam, ale nie było takiej strasznej natarczywości z jej strony
  23. Hej, pozwolę sobie przekleić tu wiadomość, którą opublikowałam też w grupie dot. owczarka australijskiego. Co można poradzić, jak Pestka notorycznie mnie zaczepia? Generalnie sprawa wygląda tak, że Marcin wyjechał na 2 miesiące na delegację i zostałyśmy same, co spowodowało, że pies zaczął się stale dopominać o uwagę...Wydaje mi się, że przez to, że były w domu dwie osoby to ciągle się coś działo - a to ktoś sprzątał, ktoś coś mówił i teraz jej za cicho lub Marcin po prostu psa za dużo zaczepiał, bo czasami zwracałam mu uwagę, że jak pies grzecznie leży to ma go nie tykać, co najwyżej pochwalić i pogłaskać. Wracając do meritum sprawy: pies pod jego nieobecność staje się totalnie nieznośny. Możemy iść nawet na długi spacer po parku, klikać, bawić się, a i tak mało co to pomaga... Patent klikanie + kość + klatka pomaga na jakieś 45 minut i czasami ją to na tyle uspokoi, że potem możemy iść spać. Nie zmienił się schemat spacerów, wracam o tej samej godzinie do domu. Nie wiem, co z tym robić, bo czuję się terroryzowana przez psa. W normalnym świecie bym ją oddelegowała do siebie i zignorowała, ale niestety z moją sąsiadką odpada to totalnie. Żwacz czasami działa, ale to tak raz dziennie większy, potem już też nie pomaga. Kong odpada, bo Pestka ma tendencje do zostawiania go w połowie pełnego, jeżeli jest mocniej upchany. Zostawianie psa na noc w klatce na razie odpada, bo jeszcze tyle nie wytrzymuje zamknięta w klatce. Jak na razie radzę sobie (o ile można to tak nazwać) w sposób taki, że jak tylko widzę, że pies wstał i zaczyna mieć już zakusy o męczenie mnie to idziemy na dwór (zazwyczaj wychodzi nasza standardowa ilość 4-5x dziennie) i sprawdzam, czy ma wodę (niestety nie wiem dlaczego, ale Pestka nauczyła się, że jak ma jakieś potrzeby to przychodzi i nas gryzie i podszczekuje, wygląda to jak nuda, a często tak naprawdę chodzi o chociażby brak wody w misce). Po powrocie ze spaceru w zależności od pory dnia, albo sobie klikamy, albo bawimy się czymś, albo daję żwacza/kość, żeby mieć psa na jakiś czas z głowy...najczęściej występuje opcja full service, czyli muszę przez jakieś 45-60 minut robić cokolwiek z psem, żeby przestał mnie nękać. Rozumiałabym takie zachowanie w momencie, gdy pies miałby brak spacerów i zabawy, ale to typowo wygląda jak "nudzę się porób coś ze mną, a jak nie to ja będę cię gryzła, bo swędzą mnie dziąsła", ostatnio nawet miałam taką sytuację po kilkugodzinnym wypadzie do parku - pies poszedł spać po powrocie, pospał godzinę i potem znowu energia naładowana na 100%. Najdziwniejsze w tym wszystkim, że takie zachowanie pojawia się tylko i wyłącznie, gdy Marcina nie ma w domu. Jeżeli on jest to pies zazwyczaj po spacerze kładzie się gdzieś niedaleko jednego z nas i zazwyczaj nie ma żadnego problemu z odpoczynkiem. Pestka na co dzień zostaje w domu 8.5h, czasami zastaję jakieś skradzione akcesoria kuchenne, ale tak to raczej wygląda na to, że nie aktywizuje się zbytnio przed moim powrotem, więc może to też jest jakiś trop. W związku z całym powyższym opisem - macie jakieś pomysły na jakieś efektywne rozładowanie energii u szczeniora? Nie mogę sobie pozwolić, żeby codziennie od razu po pracy jechać na kilkugodzinną wyprawę z psem, a klikanie i ćwiczenie komend nie pomaga w takim stopniu, w jakim bym chciała. P.S. Za rady "ignoruj ją" podziękuję, bo inaczej spotka mnie lincz społeczny od sąsiadki, a konflikt z sąsiadami jest ostatnią rzeczą, którą bym chciała, bo zbyt długo szukałam mieszkania w interesującej mnie dzielnicy, gdzie akceptowaliby psy. Uwierzcie, że gdybym tylko mieszkała w domku to takie zachowanie byłoby wdrożone natychmiast Emotikon grin
  24. Wydaje mi się, że problemy z zębami mogły pojawić się dopiero przy okazji wymiany zębów na stałe. Ja bym zadzwoniła i obgadała wszystko telefonicznie, bo to o wiele lepsza forma kontaktu. Co do metryk - ja odbierałam od razu z psem i nie słyszałam o tym, żeby metrykę wyrabiano tak późno. Do tego miałam wgląd w przegląd miotu.
  25. Nie widzę tu związku z moim pytaniem Tak, suka może być pusta - tu jest strata hodowcy, ale zazwyczaj wtedy może powtórzyć krycie za darmo. Strata szczeniąt niestety jest stratą bolesną nie tylko dla portfela, ale wciąż nie widzę tu powiązania z pytaniem. Takie rzeczy są po prostu wpisane w ryzyko i każdy hodowca powinien zdawać sobie z tego sprawę, ale nie wyklucza to przecież dodatkowego dorobku z hodowli w sensie ogólnym. Może rozumiesz to na zasadzie, że jak suka będzie pusta, albo szczenięta umrą to nie będzie tego dochodu? Ano nie będzie, ale nie będzie nie dlatego, że szczeniaki zostaną sprzedane po kosztach tylko dlatego, że tych szczeniąt nie będzie wcale. Dlaczego zarobki hodowców są u nas takim tematem tabu i uważa się, że hodowca, który zarobi na miocie jest gorszym człowiekiem?
×
×
  • Create New...