Pozdrowienia dla ślicznej Kikuni. Trzymam kciuki z super domek.
Moja sunia też była strychulcem. Była z interwencji, odebrana pewnie jakiemuś facetowi (sądząc po zachowaniach na widok panów śmierdzących alkoholem). Gdy wzięłam ją ze schroniska nie chciała się załatwiać wcale. Na spacery wychodziłyśmy co dwie godziny DOKŁADNIE tą samą trasą aby poczuła się pewniej i aby teren był dla niej przewidywalny. Poskutkowało.
Bała się głośniejszych dźwięków, wpadała w panikę, więc gdy takie wystąpiły mówiłam do piesi bardzo spokojnym głosem długie zdania, że wszystko jest dobrze i nic się nie dzieje - bez dotykania. Przez wiele tygodni po nietypowym głośniejszym dźwięku parzyła jak ja się zachowuję, słuchając spokojnego głosu upewniała się, że nie trzeba się bać i uspokajała się.
Na siusianie do łózka wymyśliłam barykadowanie łóżka kartonami i innymi rzeczami aby nie było miejsca dla piesi. Gdy szlam do pracy barykada uniemożliwiała jej wchodzenie do łóżka, musiała korzystać ze swojego legowiska. Sposób długotrwały i uciążliwy ale podziałał.
Kiedy nie znałam Dogomanii, nie wiedziałam jak sobie radzić z dzikuskiem, więc wymyśliłam takie sposoby. Może się komuś przydadzą?