My też prowadzimy z mężem jadłodajnię :). Przychodzi nawet bażant,jest b.płochliwy,ale jakoś daje radę.Mąż wysypuje karmę (taką specjalną,ptasią,z ZOOMax) 2 razy dziennie.Ja rozpoznaję tylko sikorki,kosy,szpaki,sójki,sroki,maluszków nie rozróżniam.No i ten bażant,jeden jedyny.A wiecie,że mozna też kupić suszone robale?No...pycha,mają spore wzięcie.
Niech już ta zima się skończy...