Mam problem z niezrównoważonym psychicznie sąsiadem. Szczuje, kopie przez siatkę, drażni kijem, polewa jakimś śmierdzacym płynem, sypie popiołem w oczy...moje psy. To spokojne psy, ale tylko psy ina agresje reagują agresja. Tosca to 8o letni doberman a Misia to kundelek sięgający kolan, ale z temperamentem. Boje sie, ze mogą otruć mi psy, albo skończy sie to tragedia, bo sąsiad ma dziecko, a Misia umie chodzić po siatce. Wzywam policję, ale ich rada to postawić betonowy płot. Rada jak rada, i problemu trutki nie rozwiązuje. Mam stwardnienie rozsiane, jeżdzę na wózku i czuje sie bezradna. Czy sa jakieś prawne możliwości???