Hah. Allia urwała do końca swoją smycz automatyczną, dostała nową... mocną i dobrą. I dziś [b]uwaga[/b] została pierwszy raz spuszczona... i to kilka razy. ^^ Wcześniej się bałam.. bo biega za innymi psami, za ludźmi, najpierw się wybiega, później mnie słucha, bo uciekła mi raz... miałam opory. Ale zerwała tą smycz, pobiegała.. i zobaczyłam, że jest wszystko ok. Więc dzisiaj ją spuściłam. Wyszalała się porządnie... i była bardzo grzeczna. Nawet tak bardzo nie ciągnęła na nowe (nieautomatycznej) smyczy. Może dlatego, że była zbyt zmęczona? Hm? Nie wiem. Allia ma za sobą komplet szczepień, odpchlana była... 3 razy kąpana.. jeszce tylko odrobaczanie. ;> Ale to za tydzień. No. To chyba tyle. Ogólnie bardzo dobrze się zaklimatyzowała, świetnie się nam z nią żyje.. mam nadzieję, że z drugiej strony też. Tylko te kłaki.. Ach. ; P Niedługo zdjęcia. Pozdrawiam!