Witajcie. Mój pierwszy post, ale potrzebuje waszego zdania, opinii. Może po prostu chce się wygadać.
Od jakiegoś czasu moj pudel miał problem pisząc wprost ze zrobieniem twardej kupy. Robile normalnie ale rzadko. Kilka razy wymiotował. Myśleliśmy, że opiła się wody z odpływu w ogrodzie i ma jakies robaki. Nie miała apetytu. Badania krwi praktycznie perfekt. Niski cholesterol z powodu braku apetytu I to praktycznie tyle. No ale cos znalazła vet I okazało się, ze to guz śledziony. Zaproponowała punkcje by to zbadać( ale ryzyko krwawienia). Inna vet podczas badań krwi powiedziała (bo były zęby do czyszczenia), że przy tej wadze nie można jej uśpić. Dało nam to do myślenia bo skoro uśpić nie można, to jak punkcje zrobić. Zmieniliśmy veta (mieszkamy za granicą i niedaleko najlepsza przychodnia w kraju). Lekarz uczciwie odradził robić cokolwiek, żeby jej nie męczyć, choc mógł nas ostro wykasować za operacje itd. Pies ponad 10 lat, niska waga i mógłby nie przetrzymać i umrzeć na stole. Lub męka rekonwalescencji, a gwarancji żadnej. Pies odzyskał apetyt po tabletkach i antybiotykach. Szczęsliwa przez ostatnie dni. Zachowuje się normalnie. Dostaje najlepsze jedzenie. (Dzis nie jadłą rano bo zamieszanie w domu i może wyczuła, że oboje do pracy idziemy (dogląda jej sąsiadka).
Obwiniam siebie o to, że przeoczyłem oznaki, ale lekarz mówił , że to długo już mogło się rozwijać i takie rzeczy nie wychodzą chocby podczas badań krwi. Guz niby wielkosci pięści mówił, ale jakos nie ma szans moim zdaniem by był tak duzy bo gdzie by się pomiescil. No i tez ciężko go wyczuć. Jest jakiś 0,1% szans że to jakis nieszkodliwy guzek.
W tej chwili funkcjonujemy jak cienie. Czytałem, też tu, że takie zabiegi często pogarszają sprawę. Bije się z myślami czy jednak ryzykować , ale nie mam sumienia. Jest też ryzyko pęknięcia. Może ktos wie czy pies potrafi osłabnąc z dnia na dzien czy jak to wygląda, bo człowiek łudzi się, wierzy w cud. Sam nie wiem.
Sorki, ale musiałem to z siebie wyrzucić.