Witam i z góry przepraszam, że powtarzam się z tematem ale potrzebuje indywidualnej pomocy/oceny sytuacji. Od prawie trzech lat w moim sercu i domu zagościł jamnik króliczy, samiec o imieniu Viper. Nie ukrywam, że to była miłość od pierwszego wyjrzenia. Viper jest z hodowli, którą mi polecono i szczerze nie żałuję. Przy zakupie psiaka hodowczyni od razu mi powiedziała, że pies będzie spokojny i uległy. I taki jest w hierarchii naszego domu jest najniżej, nigdy nie podskakuje, słucha się i jest na ogół bardzo bardzo grzeczny. Nigdy nie zauważyłam u niego prób dominacji. Rzadko spotykane u jamników nie ukrywam. :P Ale nie w tym problem. Jak już wcześniej wspomniałam, to była miłość od pierwszego wyjrzenia. Viper stał się moim oczkiem w głowie. Jest dla mnie najważniejszy, no uwielbiam go ale od ok. 2 lat pojawił się u niego ogromny problem, a dokładnie lęk separacyjny. Wiem, że to w dużej mierze moja wina, bo wręcz uzależniłam się od psa, a on ode mnie. Rzadko się zdarzało bym angażowała kogokolwiek z rodziny opieką nad nim. Wszystko robiłam sama i to może być jeden z głównych czynników, które spowodowały w moim psie lęk separacyjny. Jednak sytuacja zaczęła się robić nieciekawa odkąd sąsiadka zaczęła nas straszyć policją/strażą miejską itd. Fakt, faktem Viper podnosi alarm za każdym razem jak znajdę się po drugiej stronie drzwi ale to nie jest ciągłe wycie, szczekanie, płakanie bo gdy wracam jest cicho. Jednak to nadal jest problem, z którym muszę w końcu coś zrobić. Pierwszym krokiem ku zmianą stało się zaangażowanie, rodziny w m.in wyprowadzanie psa ale to nie wystarczy. Proszę was doradźcie mi co mogę jeszcze zrobić!