Wilczocha W dniu kiedy Sisi złapała kleszcza jeszcze nie była zabezpieczona, wychodziliśmy tylko na smyczy na podwórko i chodziła tylko na trawce przy kostce, nie puszczałam ze smyczy. Na drugi dzień zakupiłam Fypryst. Już jest zabezpieczona. Nie sądziłam, że to cholerstwo i na podwórku się czai. Już teraz wiem, że gdziekolwiek wychodzę z psem, czy to na smyczy, czy bez musi być zabezpieczony. Mój błąd, który teraz kosztuje mnie sporo stresu.
Gryf80 wyciągnęłam jeszcze dobrze nie wkręconego, nie był w ogóle napity, po kleszczu został niewielki strupek, żadnego obrzęku czy guzka nie ma. Dzwoniłam do weta, kazała czekać i obserwować, podała numer do siebie, jakby dzisiaj czyli w niedzielę wystąpiły jakieś objawy, to na sygnale do niej na badania i na ewentualny zastrzyk. Dzisiaj mija 3 dzień, Sisi jest wesoła, nie ma żadnych zmian w jej zachowaniu, je normalnie, biega, szaleje i sępi o jedzenie.
Dziękuję Wam za odpowiedzi :)