Niedawno wróciłam od Kasi tfu .. Misi nie mogę się przyzwyczaić :P
Miśka ma jak u Pana Boga za piecem. Rozgościła się po wszystkich kanapach w domu. 2 koty i jednego psiaka ustawiła w odpowiedniej hierarchi -> zgadnijcie kto rządzi :evil_lol:
Wypieściłyśmy ją chyba za wszystkie czasy. Na brzuszku za uszkiem.. wszędzie. Szczegónie ją wygłaskała Aga ja trochę mniej bo czarna kotka rozgościła mi się na kolanach .... :eviltong: Jednak ode mnie też pożądną porcje pieszczot dostała, ale i tak pewnie jej mało bo to jedna wielka pieszczocha. Pani Jola (o ile się nie myle) bardzo polubiła Miśkę cały czas nam powtarzała że mieć takiego psa to sama przyjemność. Słucha sie, przychodzi na zawołanie, nie potrzebuje smyczy, wszystko rozumie jak to panie Jola określiła ma psią maturę conajmniej.
U Misi siedziałyśmy chyba spnad 2 godziny aż żal było wychodzić. Na koniec znów została wściskana i wycałowana :)