Cześć wszystkim. Otóż jestem szczęśliwą posiadaczką wspaniałego psa rasy doberman. Mam 18 lat. Pies jest mój i to ja wychowywałam go odkąd jest z nami (był adoptowany kiedy miał 9 miesięcy) z pomocą psiego trenera. Pies nie spędza dużo czasu z innymi domownikami - tylko z mamą, kiedy ja jestem w szkole lub z tatą na spacerach kiedy źle się czuję, jestem chora, nie mam czasu lub po prostu mi się nie chce, ale takie sytuacje to rzadkość. Pies jest kompletnie zapatrzony we mnie, śpi w moim pokoju, chodzi za mną krok w krok po domu, bawi się ze mną i uczy sztuczek.
Skoro macie już ogólny zarys to przejdźmy do rzeczy. Otóż chodzi o to, że za pół roku wypływam na 3 miesięczny rejs statkiem w ramach Niebieskiej Szkoły, a w każdym razie bardzo bym chciała, jednak bardzo martwię się o to jak pies to zniesie.
Obawiam się, że kiedy wyjadę na tak długi czas to psu może po prostu "odbić" - zacznie być agresywny etc.
Co o tym myślicie? Czy taka rozłąka jest w tym przypadku niebezpieczna? Czy da się psa w jakiś sposób do niej przygotować, żeby nie było negatywnych skutków? Może powinnam zrezygnować z mojego największego marzenia dla dobra swojego pupila?
Sama nie wiem co robić... moja rodzina poradzi sobie z podstawowymi potrzebami takimi jak spacer i karmienie, jednak nie wiedzą za bardzo jak się z nim obchodzić tak na co dzień.