Witam moja bokserka kilka dni temu miała wylew. Obiawy zaczęły się kilka tygodni wcześniej. Zrobiła się apatyczna. Zaczęło coś się dziać z chodzeniem myślałam że to stawy bo miała już z nimi problemy i momentami przy jedzeniu zaciskała jej się szczęka tak że nie mogła chwycić jedzenia. Dostała antybiotyki i niby przeszło. Minęło kilka dni i dostała pierwszy w swoim życiu atak padaczki:( Ataki powtarzały się jak w zegarku co godzinę. Przez dwa dni miała ich ze dwadzieścia. Po atakach nie widziała, ciągnęło ją na prawa stronę, zataczała się obijała się o wszystko, chodziła jak by ja ktoś nakręcił nie chciała kłaść się spać. Weterynarz kazał dawać Raście pexion przez kilka dni, memotropil dwa razy dziennie i luminalum unia doraźnie. Po kilku dniach ataków już nie ma. Ale dalej jest smutna, apatyczna, nie chce kłaść się spać choć zasypia na stojąco trzeba to robić na przymus, zatacza się, popiskuje jak zabolą ja łapy i cały czas chodzi. Nie woła że chce na dwór zdarzyło jej się kilka razy zesikać w domu. Polepszy jej się, czy to chodzenie i bezsenność jej minie? Najgorzej jest w nocy bo śpi po godzinie a ja razem z nią. Męczymy się wszyscy:( Ma apetyt i dużo pije. Proszę o jakąś radę. Będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam wszystkich :)