[quote name='Kate-80']Ten post powinien znajdować się w innym dziale, ale napiszę go tu, żeby był cały obraz sytuacji.
Jestem zrozpaczona, ponieważ dzisiaj (21.X) Smerfuś dostał jakiegoś ataku :placz: Zdarzyło się to 2-krotnie :placz:
Pierwszy raz rano ok. 10.00. Wypuściliśmy go do ogródka na siusiu. Nagle słyszymy rozpaczliwe szczekanie, a właściwie wycie. Smerfuś leżał bezwładnie na boku i krzyczał. Nie wiedzieliśmy, co się dokładnie stało - czy coś z kręgosłupem, czy upadł... Początkowo myśleliśmy, że krzyczał z bólu, że to z powodu kręgosłupa. Nie był w ogrodzie sam, ale on jest malutki, a stało się to za krzaczkiem. Więc nie widzieliśmy samego upadku. Już od pewnego czasu słabo chodzi i zarzuca go na lewą stronę - dlatego podejrzewaliśmy, że może źle stanął albo chciał się odwrócić i się przewrócił...
ALE nie....
O 13.00 pojechaliśmy do weta (bo dopiero o tej godzinie przyjmuje nasz wet). Pobrano mu krew, zrobiliśmy RTG i USG..... i właśnie podczas USG atak się powtórzył. Smerfuś zaczął potwornie szczekać, skowyć i cały zesztywniał, wystąpił bezdech. Jak się go podniosło, to główka leciała na bok. Wet próbował wyjąć mu język, ale nie udało się, bo dostał jakby szczękościsku. Zaraz go zabrał i chyba podał tlen. Piesek doszedł do siebie, ale wet mówi, że to bardzo zły objaw :placz: Powiedział, że te ataki to typowe ataki padaczkowe. Zdziwiłam się, bo drgawek jako drgawek nie miał, nie ślinił się itp... ale ponoć u psów w ten sposób objawia się padaczka. Generalnie jest bardzo słabiutki. Teraz odsypia. I dobrze, niech odpoczywa nasz maluszek :placz:
Wczoraj przy karmieniu wydarzył się podobny atak, ale nie aż tak silny. Nagle zaczął szczekać i nie mógł stanąć na tylnie nóżki. Byliśmy pewni, że to z powodu kręgosłupa. Po chwili już chodził.
Przed chwilką znowu dostał ataku...... :placz: Dłużej trwa niż poprzednie. na razie piesek jest nie przytomny, drży :placz:
Już nie kończę tego postu. BŁAGAM, co robić w takiej syutuacji? Te ataki zdecydowanie za często występują :placz: Czy u takiego staruszka można to jakoś leczyć? :placz:[/QUOTE]
Te objawy to typowe dla padaczki.Mojej suni tak się właśnie zaczynała padaczka.Miała leki przeciwpadaczkowe,ale one nie likwidowały padaczki,jedynie wydłużały okresy między napadami.Zdarzały się w póżniejszym okresie zazwyczaj 4 ataki w odstępach kilkugodzinnych i trwały one po około 3-4 minuty.Sunia była wtedy zawsze wyprężona,z silnymi drgawkami,ciekła jej ślina i popuszczała mocz. Po ataku "biegała" jak oszalała,trzeba było ją pilnować,gdyż chciała wtedy jeść bez umiaru i wiele pić.Musisz koniecznie iść do dobrego weta i zacząć stosować leki,bo początkowo te ataki nie są silne,ale z biegiem czasu się one nasilają.