Witam. Zacznę może od sytuacji w domu i osobowości obu moich psów.
Pies, york, ma 5 lat i jest wzorowym dobrym ,wiernym psem, jest bardzo przyjacielski, zawiera przyjaźnie z wszystkimi ludźmi, zwierzętami, ptakami. Nie zna wrogości ani złośliwości, nie rozumie takich zachowań i gdy widzi coś takiego u innych psów to wprawia go w zakłopotanie i stres. Bardzo lubi ludzi i inne zwierzęta, lubi wszystko i wszystkich :) To taki naprawdę pies na medal. Jest wesoły i radosny, uwielbia się bawić i towarzyszyć ludziom we wszystkich czynnościach. Niestety jest też bardzo zestresowany i wtedy cierpi :(
Suczka, również york, 4 lata jest samolubna i skupiona na sobie, ale bardzo silna i odważna, niezbyt ją interesują inni ludzie, inne psy, czy zabawy, woli raczej bawić się sama. Gdy dorastała zrobiła się niegrzeczna, zaczęła dokuczać psowi, bo go przerosła nieco i stała się od niego silniejsza, dokuczała też w domu, wskakiwała na stoły i rozrabiała. Teraz jest utemperowana, ale zdarza się jej nabroić, a psa traktuje w najlepszym wypadku jak powietrze, w najgorszym jak śmiecia. Taką ma naturę i chociaż pracowałam nad nią, to tak naprawdę tylko złe nawyki mogłam naprostować, a samolubną naturę po prostu już ma i nie potrafię na to wpłynąć.
Pies jak już pisałam jest po prostu dobry i bardzo lubi wszystkie istoty, i nie rozumie zachowań, które są nieprzyjacielskie. I tu się zaczyna problem, bo suczka jest niezbyt przyjacielska i to wywołuje w nim mnóstwo stresu. Trwa to już ponad 2 lata, był badany wielokrotnie, nic nie zdiagnozowano, od jakiegoś roku jest na leku Zylkene, z przerwami i zmianami dawek. Objawy jakie ma to bulgotanie w brzuchu, brak apetytu, wycieńczenie, trzęsienie się. Dostaje wtedy no-spę i zwykle pomaga, rozluźnia brzuch, oddaje po jakimś czasie gazy i zaczyna jeść, ale czasem nie pomaga. Chcę zaznaczyć, że zanim ustalono u niego problemy natury emocjonalnej, było wiele prób zmian diety, badań i wszystko bez skutku. Za to wiele obserwacji w zachowaniu: wiele myśli, powoduje to u niego wtedy trzęsienie się, szczególnie gdy suczka zachowuje się w niezrozumiały sposób, nawet gdy idę do kuchni zrobić kawę i on mi po prostu towarzyszy, a suczka w kuchni robi tylko jedno - szuka po kątach jedzenia, nie jest mną zainteresowana ani psem i on to obserwuje i czasem się trzęsie, on ją często obserwuje i wtedy się trzęsie. Moja siostra ma psa łobuziara i gdy przyjeżdża z nim to on wtedy jest u mnie na rękach, bo inaczej tamten go grysie i zawsze gdy oni przyjeżdżają to on również go obserwuje i się trzęsie. No i tamtego psa możemy unikać, ale naszej suczki nie może uniknąć, bo razem mieszkają. No i to jest dla mnei bardzo trudne. Bo ja już próbowałam bardzo wiele, suczki niestety nie da się nawet zachęcić do żadnych wspólnych czynności, bo woli się sama bawić, jedynie wypoczywać lubi w moim czy mojego męża towarzystwie, śpi również w pobliżu nas i wydaje się jedynym kontaktem z ludźmi jakiego ona potrzebuje.
Naprawdę nie wiem już co robić, dziś umówiłam się jeszcze na konsultację w sprawie kastracji, bo chciałam go wykastrować juz dawno, nie ze wględu na jego zachowanie tylko dla jego zdrowia, żeby potem nie miał problemów z prostatą. Ale on jest słabiutki i nie wiem czy to w ogóle dobry pomysł. Chciałabym mu jakoś pomóc, bo nie mogę patrzeć jak on cierpi, gdy się zestresuje to boli go brzuch, chowa się po kątach, podkula ogonek i nie wie jak sobie poradzić, jest wycieńczony i nie ma siły na nic, jest mi go strasznie szkoda, leki pomagają tylko minimalnie, a poza tym przecież przez całe życie nie będę go szprycować lekami, które tak do końca nawet nie pomagają :(
Zastanawiam się nad jakimś psim terapeutą czy kimś takim, ale nie znam nikogo takiego ani nie słyszałam. Mieszkam w woj mazowieckim, ale nie gra roli dla mnie odległość gdyby gdzieś w jakims końcu Polski byłby ktoś kto mógłby mu pomóc. Może ktoś zna jakiegoś psiego psychologa, no i czy to ma w ogóle sens?
On po prostu nie może zrozumieć, dlaczego suczka jest złośliwa i ma w nosie stado, które jest jego całym życiem - on tego nie rozumie, on na to patrzy, rozmyśla i się stresuje i potem jest chory. To go wykańcza psychicznie. Jak mogę mu pomóc? najwspanialszy pies jakiego kiedykolwiek dane mi było poznać i musi tak cierpieć, to takie niesprawiedliwe, bardzo mnie to boli :(((