-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kasia.largo
-
Egrdaska zgadzam się. Ale przeczytaj sobie poprzednie moje posty. Nikt nikogo nie zmuszał do ciągłego klikania, czemu tak się tego uczepiłaś? Metody dostosowywane były do psa i jego problemów na podstawie wiedzy z psychologii i fizjologii. Sama zresztą podkreśliłam, że jestem bardzo ostrożna w zbyt pozytywnych metodach i jakie miałam wątpliwości, ale okazało się że martwiłam się bezpodstawnie.
-
Brezyl, taka mała autoreklama ;) Nikt nie powiedział, że Gałuszka ma monopol na wiedzę, nie wiem skąd to wyczytujecie. Chyba między wierszami. Ale z tego co wiem to JG cały czas się dokształca i nie spoczywa na laurach. Nie rozumiem dlaczego boli Was fakt, że komuś pomógł. Parę postów wyżej napisałam w odpowiedzi na pytanie jakie psy były na kursie. Każdy jeden się zmienił. Jeśli uważacie, że tak opisane psy nie są agresywne to prosze wytłumaczcie mi jakie są?
-
Egrdaska współczuję negatywnych przeżyć i dobrze, że znalazł się ktoś kto Wam pomógł. Ale nadal uważam, że każdy może mieć inne doświadczenia ze szkołami dla psów. Powtarzam, że każdy trener i każda szkoła ma swoich zadowolonych klientów i osoby, które uciekałyby jak najdalej. Ja wiem tylko tyle, że byłam na kursie, mojemu psu nie działa się krzywda, a z kursu wyszłam bogatsza o wiedzę teoretyczną i praktyczną. Dlatego się wypowiedziałam. A nie dlatego żeby "podenerwować" zaawansowanych użytkowników zawsze ekspertów. Myślę, że dla osób, które przeczytają tą rozmowę dużo więcej dadzą wypowiedzi pełne gdzie opisany jest przypadek i kto i dlaczego pomógł niż "hejtowanie" i teorie spiskowe. Nie wiem ile osób z Advance Member jest szkoleniowcami ale odnosze wrażenie, że po prostu łatwo jest naskakiwać na konkurencję. I ja, zwykły posiadacz psa, nie mogąc znaleźć pomocy, w czasach kiedy tego potrzebowałam, z pewnością nie wybrałabym się na seminarium w szkole obedience bo zostałabym chyba "zjedzona żywcem". Ale może ktoś widzi tędy drogę i chwała mu za to.
-
Ehhhh.... Edraska nie wiem czy da się to jakoś sprawdzić ale weź prześwietl mój komputer jeśli zrobi Ci się lepiej... Na prawde przykre jest to jak naskakujecie na ludzi. Już nie chce mi się tłumaczyć co jak i dlaczego bo widzę, że nic nie dociera. Klapki na oczach i koniec :(
-
Egradksa Ty masz przykre wspomnienia ale komuś akurat pomogła WŁ. I kurczę, wydaje się to takie oczywiste, że może być tak albo siak. Siedzicie sobie na forum i piszecie posty a jak wyskoczy ktoś nowy to BACH i ukatrupić bo "jaaaa jestem wielkim ekspertem i specjalistą i tylko ja mam monopol na wiedzę". Napisałaś mi wcześniej kto pomógł Tobie i Twojemu psu i wiesz co? Okazuje się, że ten Pan ma też szereg negatywnych opinii. I uważam, że jest to naturalne, że ktoś może mieć złe wspomnienia. Autorka tematu rozmowy jednoznacznie prosiła o opinię. I są różne. Koniec kropka. Nie rozumiem z kolei faktu dlaczego WY zaawansowani użytkownicy przesiadujący na tym forum macie (i to jest powszechne na forach) zawsze dużo do powiedzenia niekoniecznie w temacie. Macie jakąś przemożną ochotę wypisywania tylko i wyłącznie złośliwych uwag (choć z niektórymi nawet można sobie normalnie porozmawiać jak się udobrucha). Ja wiem, że w internecie łątwiej jest się wypowiadać i wylewać swoją irytację na świat, ale bez przesady.
-
Teorie spiskowe widze powszechne w Polsce. Ja akurat znam dziewczynę, która wypowiadała się w tym wątku i została naskoczona przez takich ekspertów jak wy. Dzięki niej dowiedziałam się o tej rozmowie ale ja z kolei widzę, że jest tutaj wysyp przeciwników Gałuszki. Udało mi się porozmawiać normalnie z jednym "Advance Member" a już wyskakuje drugi, którego boli fakt, że ktoś ma dobre wspomnienia z tą szkołą. Każda szkoła i każdy trener będzie miał pozytywne i negatywne opinie w internecie i pozwólcie się wypowiadać jednym i drugim. Czy może będziecie siedzieć "we własnym sosie" i adorować się nawzajem?
-
Ja rozumiem, że mogą być i gorsze przypadki ale myślę, że dla każdego jednego właściciela jest to dramat z którym trzeba się uporać. W tym wypadku udało się na kursie Super-Pies. Nie wiem jak byłoby w innym przypadku ale każdy wyraża opinię na podstawie swoich doświadczeń.
-
Nie wiem. Nie widziałam filmów. Na kursie były ze trzy psy, które atakowały inne psy, jeden pies, który atakował psy i ludzi. Był też pies, który ekscytował się psami, rowerzystami oraz niektórymi ludźmi do tego stopnia, że gryzł ze skutkiem ran krwawiących. Dla mnie są to psy agresywne tzn zagrażające bezpieczeństwu ludzi albo psów wokół. Każdy z tych zwierząt zdecydowanie zmienił swoje zachowanie.
-
Wiesz, ja będąc na kursie ze dwa razy użyłam klikiera. I nigdy do niego nie wracałam bo nie było potrzeby, po prostu miałam inny system. Prawda jest też taka, że autentycznie były na kursie psy z problemami agresji. I tym psom udało się pomóc. Myślę, że wiele zależy od samego psa i od konkretnego przypadku. Mi i mojemu psu właśnie trenerzy WŁ pomogli. I tak jak wspominałam, chodziłam wcześniej do fantastyczniej trenerki od obedience i mimo, że psiak miał do tego zapał to pojawiły się inne problemy. Czasem tak jest, że na jednego działa coś co nie działa na innego. Ja mam zdanie, że pies przede wszystkim nie może zagrażać otoczeniu i samemu sobie. Ale nie wyobrażam sobie też sytuacji kiedy pies jest zastraszony i nie czerpie przyjemności z kontaktu z człowiekiem. Myślę, że dobór szkolenia to kwestia indywidualna. I podstawą jest wiedza teoretyczna by móc określić jak pies czuje się w danej sytuacji.
-
Rzeczywiście bardzo cięzki przypadek, który z pewnością wymagał specjalistycznego podejścia. Trudno sobie wyobrazić ogrom pracy włożonej w takiego psiaka. Fajnie, że się udało i pies ma szczęsliwe życie. A gdzie działa szkoła Marka Fryca?
-
No już się tak nie czepiaj. Od jakiegoś wątku na forum trzeba zacząć.
-
Egradaska, rozumiem, że może w Twoim wypadku szkoła Gałuszki się nie sprawdziła, i szanuję Twoją opinie ale nie rozumiem czemu od razu naskakujesz na osoby, które dzielą się pozytywnymi spostrzeżeniami? Czyżbyś robiła to z czystej złośliwości? Słuchaj, zamiast się tak frustrować na każdego kto się tu wypowie może opowiesz mi coś więcej o Twojej sytuacji z psiakiem. Bo szczerze, bez żadnych podtekstów, chciałabym wiedzieć gdzie trafiłaś ze swoim problemem i jak z grubsza przebiegała poprawa u Twojego psa? Ile czasu zajęła Ci ta praca? A pisałaś wcześniej, że była zaczęło się od domu tymczasowego. To była kwestia niedopilnowania czegoś czy wyuczenia jakiegoś zachowania?
-
Tak. W rzeczy samej. Coż za spostrzegawczość ;) Zarejestrowałam się żeby wystawić moją opinię. Coś w tym złego? Oczywiście, że nie mam z tego żadnych korzyści :) Widzę za to, że skoro ktoś nie popiera Twojej opinii to od razu jest BE? Dziwne. Myślałam, że założycielce tematu chodziło o opinię na temat kursu i ja takową wystawiłam :)
-
Witam, Może dodam też coś od siebie. Byłam na kursie Super Pies rok temu. Mój pies jako jeden z niewielu nie miał problemu z agresją dlatego nie mogę powiedzieć, że byłam w trudnej sytuacji aczkolwiek od samego początku opieki nad moim psiakiem pracowałam z nim pod okiem trenera. Zaczęliśmy u znakomitej trenerki z Krakowa, która ma świetne wyniki w prowadzeniu psów sportowych (szczerze uważam, że jest to specjalistka). Okazało się jednak, że mimo świetnych predyspozycji mój pies nie dawał sobie rady emocjonalnie. Odbijało się to na codziennych relacjach, spacerach. W związku z tym zaczęłam dokształcać się i pracować nad sobą i moim przyjacielem. Dowodzi to temu, że nie każdy pies reaguje dobrze na trening obi czy agility. Do Jacka Gałuszki trafiłam naturalnie przez fakt, że mieszka w moim mieście rodzinnym. Przed zapisaniem się na kurs miałam pewne obawy jeśli chodzi o szeroko pojęte "pozytywne szkolenie" dlatego, że kojarzy mi się z nurtem "naturalsu" w jeździectwie. A że z tej dziedziny uważam się za osobę znającą się na rzeczy wiem, że przesada potrafi dać odwrotny skutek a czasem wręcz prowokować sytuacje niebezpieczne. Po przyjeździe okazało się, że trafiłąm na fachowców i trenerów z ogromną wiedzą. Nie zgadzam się z osobami na tym forum, które twierdzą, że Wesoła Łapka ma klapki na oczach i "zagłaskuje" psy swoją pozytywną aurą. Przede wszystkim wszystkie wnioski wysnuwa się z psychologii i fizjologi zwierząt. Mimo, że nie nastawiałam się na cuda okazało się, że po tygodniu mój psiak się zmienił. A w zasadzie myślę, że to ja się zmieniłam i dzięki temu nawiązałam super więź z moim towarzyszem. Oczywiście po powrocie nie chciałam zaprzepaścić tego co zaczęliśmy i praca trwała dalej. I co? Mam super psa. Po paru miesiącach zapisałam się na zajęcia z agility z elementami posłuszeństwa i okazało się, że mój pies jako jedyny panuje nad emocjami, gdzie inne psy, szkolone w grupach sportowych kompletnie "wariowały". Przyznam się, że niefajnie patrzyło się na psy, które zafiksowane, w ogóle nie zwracały uwagę na właściciela... Myślę, że taki kurs i ta szkoła bardziej trafia do "zwykłych" ludzi. Do właścicieli, którzy nie potrafią na codzień dogadać się ze swoim czworonogiem. Dla mnie ilość przygotowanych psów do zawodów nie jest wyznacznikiem jakości trenera. Jestem pod wrażeniem par biorących udział w obedience, ale bez przesady, nie każdy musi mieć jamnika czy innego burka chodzącego przy nodze jak od linijki. Fajnie jest mieć psa, który z błyskiem w oku kontaktuje się z właścicielem (mam to szczęście) i akurat taką więź można wypracować na metodach szkoleniowych w Wesołej Łapce. Wydaje mi się, że dużo osób obecnych w tej dyskusji, ma przerost sportowych ambicji... Na koniec dodam, że są trenerzy i "trenerzy", behawioryści i "behawioryści", osoby z autentyczną wiedzą i osoby, którym się tylko wydaje, że tą wiedzę posiadają. I myślę, że w każdej szkole znajdzie się ten dobry i zły. Nie widzę też powodu wrzucania wszystkich do jednego worka. Ci od klikiera, Ci od kolczatek, Ci od Cesara Milana, Ci co głaszczą, Ci co czarują itd itd Jacek Gałuszka to według mnie osoba o ogromnej wiedzy, która w przeciwieństwie do niektórych, ciągle się doszkala i rozwija. Pomógł mi, mojemu psu, jak również psom agresywnym do ludzi i innych psów- widziałam na własne oczy. Filmy szkoleniowe nie są wyznacznikiem i osoby, które na tej podstawie się wypowiadają nie wiedzą o czym mówią. A ja kontakt z trenerami z Wesołej Łapki mam i mieć będę. To ludzie, dla których pies jest codziennym towarzyszem. A niestety patrząc czasem na psie pary sportowców to czasem mam wrażenie, że patrzę na osobę z piloem i robocika. Chcę wierzyć, że nie jest to tylko rywalizacja ale też coś więcej (i jako optymistka myślę, że w większości przypadków tak jest). Apeluję o wypowiadanie się na dany temat (czyt. w tym przypadku Jacka Gałuszki i jego kursu) osoby, które faktycznie brały w nim udział i mogą ocenić go obiektywnie. Bo internet "łyka" wszystko i trudno oceniać obiektywnie na podstawie jakiegoś filmiku a co gorsza bez żadnych podstaw, po prostu z czystej złośliwości...