Jump to content
Dogomania

stefanowa

Members
  • Posts

    22
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by stefanowa

  1. Uszczypliwość w stronę błędu. Sorry, w tej kwestii jestem upierdliwa i zwracam uwagę nawet podczas rozmowy ze mną ( np. jak ktoś mówi czejść - no chyba, że jest to przypisane jego gwarze to ok, włanczam, przyszłem, wziełem i wiele innych ). Spróbujemy i z kucaniem.
  2. Mój pies nie ma szyji. Jasne, problem ja-pies, pies-ja również jest. Sądzę, że jest on uzależniony ode mnie. Problem pojawił się po moim ostatnim kilkudniowym wyjeździe. Podczas mojej nieobecności, pies duchem również był nieobecny ( pomimo, że miał wokół siebie domowników ). Nie chciał jeść, pić, wychodzić ( choć dawał się ubierać ), nie cieszył się na osoby, które przychodziły czy też rano wstawały, nic go nie interesowało.
  3. Zabawę z przeciąganiem za bardzo odbiera jako wyzwanie, konkurencję. Ekscytuje się przy tym, powarkuje i chce wygrać ( warkot nie jest na te agresji, ma inny wydźwięk ) . Przeciąganie z nim przeważnie trwa chwilę, są to dwa szarpnięcia i zabawka jest już jego. Nie ma co ukrywać jest silniejszy od koleżanki ( ode mnie zresztą też, ale mi po odpowiedniej komendzie zabawkę odda ). Może właśnie o pozycję chodzi, bo przeważnie tak się z nim bawimy. Teraz jest po obiedzie, więc nie wyprubuję innej pozycji, ale za jakieś 2 godziny owszem. Choć tył nie wchodzi w rachubę, bo będę mniej stabilna i po pierwszym szarpnięciu polegnę :P Kiedyś zostawiłam go w obroży, ale i tak nie dał sobie smyczy zapiąć ( nie było mnie wtedy w domu ). Ja jak biorę kolczatkę nie muszę wydawać poleceń, pies wie o co chodzi, co ma robić. Od jakiegoś czasu przed wyjściem pytam go czy idziemy siczku. Zrywa się na 4łapy, przybiega po mnie i prowadzi do przedpokoju. Siada, grzecznie czeka aż się ubiorę, jak łapię za smycz podchodzi, siada ( choć nie zawsze, czasami stoi grzecznie ). Póki nie przekroczymy progu domu merda łogonem. Nie przypominam sobie sytuacji żeby mi uciekał, odsuwał czy coś w tym stylu.
  4. Niestety muszę zburzyć Twoją wypowiedź, bo czy to kolczatka czy obroża pies nie da sobie jej założyć i tyle ( jeśli chodzi o koleżankę ). Warkot w stronę koleżanki jest raczej "spadaj w podskokach, nie chce mi się z tobą gadać". Jeśli koleżanka wyda komendę pies to zrobi, no chyba, że ma w ręce narzędzia, które świadczą o wyjściu na dwór. Zabawę bym musiała opisać z osobna, bo przeważnie z każdym bawi się w inny sposób. Na pewno lubi się gonić, przeciągać też, ale z tej zabawy korzystamy rzadko. Jak ktoś puści zabawkę to ucieka, najczęściej na miejsce i ją gryzie, po chwili zaczepia żeby go gonić. Brzucho daje wymacać tylko mi i wetowi, bo niedawno miał operację i najwidoczniej go jeszcze boli. Swoją drogą po operacji stał się lękliwy, np. bał się otwartego okna ( ale tylko w 1 pokoju ), pracujemy nad tym. W pierwszym momecie wstaje i wychodzi, ale po zawołaniu wraca i już siedzi, no chyba, że ja wyjdę z pokoju to on też. Wcześniej nie wracał dopóki okno nie zostało zamknięte lub po zawołaniu wlatywał na chwilę. Sprawa zastrzyków wygląda podobnie, może je dawać wet i ja, kogoś innego by łapnął ( taka mała anegdota, bo nie to jest tematem ;) ). Kolor obroży nie pasuje do koloru smyczy, dlatego używana jest głównie klczatka. Posiadam inną smycz do obroży, ale jest ona za krótka. Wiem, czas do zoologa się wybrać. Ale sądzę, że kolczatka mu nie przeszkadza, bo jest luźna, lekka, ma b.małe kolce ( nieraz widziałam labka z większymi kolcami ). Ponadto pies cieszy się na wyjścia, gdyby kolczatki nie trawił to spacery byłyby niechętne. Sprawa przynoszenia smyczy, kolczatki, kagańca musi pozostać bez zmian, gdyż wiszą one na wieszaku. Muszę zapewnić pozostałym zwierzakom bezpieczeństwo, a kolcami mogłby się pokłuć lub po porstu ciąge bym szukała tych rzeczy, bo zostawałyby one wynoszone. Skorzystałam z porady odnośnie smaków, zobaczymy co one przyniosą. Jeśli nic, zostanę - nie będzie to dla mnie szczególną blocząką. Ważniejszy jest dla mnie komfort psychiczny psa i koleżanki.
  5. W moim otoczeniu są ludzie dobrzy ;) Ale tak czy inaczej każdemu się to zdarza. Nie napisałam o bezpodstawnym czy też bezsensowynym darciu japy. Przeinaczasz moje słowa. Ponadto informacja była odnośnie społeczeństwa, nie poszególnych jednostek, którymi się otaczam. Wystarczy wejść do autobusu, pociągu, wyjść do sklepu, a nawet i na spacer z psem, włączyć radio, telewizję ( choć fakt faktem - media nami manipulują ).
  6. Więc idąc dalej... Niemalże całe społeczeństwo jest słabo zsocjalizowane? Każdy krzyknie, się zbulwersuje
  7. Tym bardziej nie rozumiem tego co napisałaś. Człowiek również może burknąć, krzyknąć itp na drugiego człowieka. Czy to oznacza, że jest źle tudzież kiepsko socjalizowany? A może po prostu miał gorszy dzień, chwilę, moment w życiu. Może coś mu nie podpasowało i w inny spsób się wyjaśnić tego nie dało, a moża druga osoba coś zrobiła nie tak. Wtedy wszystko jest ok?
  8. Obyło się bez warkotów, ale i tak musiałam ją wspomóc w zakładaniu kagańca, bo się ciągle odwracał, odsuwał itd. Sama stwierdziła, że musi się wyzbyć lęku podczas ubierania go. No nic w takim razie będziemy ćwiczyli, dziękuję za radę, która początkowo mi nie podpasowała ( widocznie nie wszysy mogą to robić na 'sucho' :) )
  9. Spróbujemy z jedzeniem, w przeciągu godziny wszystko się okaże ;) Ja ogólnie jestem przeciwnikiem latania z nerką wypełnioną smakołykami. Pies ma mnie słuchać dlatego, że tego oczekuję, a nie dlatego, że merdam mu czymś przed nosem. Ja tak go nauczyłam wszystkich komend, a pochwałę dostawał słowną tudzież zostawał poklepany.
  10. Jakby był źle socjalizowany to by ją wjeb. gdyby wchodziła sama do domu ( a robi to również pod moją nieobecność ) lub gdy go głaska, dotyka, daje mu miskę, chodzi po domu. Mało tego nie brałabym go na miasto, do sklepów ( zoologicznych ), parku gdzie poruszamy się wśród ludzi, którzy w przeróżny sposób się zachowują. Gdyby socjalizacja była do bani już dawno w gazetach widniała by informacja '70kg potwór zaatakował przechodnia/znajomego, który rozmawiał z właścielką/zagryzł dzieci znajomych młodej, nieodpowiedzialnej właścicielki'. Chociaż z tym ostatnim może nie do końca, bo wydaje mi się, że to zawsze obwinia się psy, BO TO AGRESYWNA rasa, a nie durnych właścicieli...
  11. Nie dam go 'byle komu' na dwór ;) To nie jest łatwy pies w 'obsłudze', to musi być osoba, która zaliczyła ze mną masę spacerów i poznała specyfikę tego 70kg 'maleństwa'. Ja na niego spojrzę i wiem co zaraz zrobi, trzeba być zawsze o krok przed nim, a tego nie da się pojąć po moich opowieściach, poradach itd. No cóż albo koleżanka albo zostanę w domu. Może uda się z tym jedzeniem go jakoś przekonać, dzisiaj spróbojemy. Najlepsze jest to, że kiedyś nie było z tym problemów, rzadko, bo rzadko go ubierała, ale bez problemów - teraz coś się stało, może właśnie dlatego, że wyczuwa jej obawy.
  12. Jak dla mnie problem też jest w koleżance, bo podchodzi do niego niepewnie, ze strachem, z myślą, że on zaraz będzie warczał, a on to wykorzystuje i głupieje. Próbowałam nauczyć inną osobę pod moją asekuracją 'ubierania' psa. Wzięła kolczatkę, podeszła, prawie już zapinała, za chwilę upuśiła kolczatkę i odskoczyła. Zdziwiona zapytałam o co chodzi, bo przecież nie warczał, nie szczekał, siedział grzecznie i czekał na koniec, w odpowiedzi dostałam 'ale spojrzał na mnie'... Jego warkot nie jest typu 'zaraz Cię wpierd...' tylko Według mnie problem tkwi w ludziach... Najprostrzym rozwiązaniem będzie niesterowanie ludzi i psa oraz moje zostanie w domu. Odnosząc się do podejścia psa do koleżanki to tego również próbowałyśmy. Gdy ona ma w ręce smycz on po prostu nie chce podejść, jak go woła to szczeka. Po odłożeniu smyczy podchodzi bez problemu.
  13. Że tak brzydko się wyrażę, bez obaw o 'pokasanie' tudzież inne nieprzyjemne rzeczy jestem w stanie wsadzić rękę po łokieć w jego 4litery ( oczywiście nie robilam tego). Odpowiadając na pytanie psu bez problemu czyszcze uszy, zaglądam w pyszczek,.wyjmuje surowe mięso. Po założeniu kolczatki zachowuje się normalnie, wyjdzie z koleżanką, choć nieco niechętnie, bo staje i się ogląda czy idę z nimi, zrobi co ma zrobić i gna do domu. Jeśli idę z nimi wyjście trwa dłużej, chyba, że ich na chwilę opuszczę to pies siada i czeka aż wrócę.
  14. Nie wrzucaj wszystkich psów w 1wór
  15. Nie za gardło, a podgarde ( luźna skóra ). Jak widać pomaga ;) Dzięki, numery sobie spiszę i powieszę na lodówce, bo mogłabym zapomnieć podczas widoku brudzącej mi ściany poprzez krew.
  16. Ponieważ sądziłam, że ktoś może miał podobną sytuację i udało mu się jakimś sposobem osiągnąć zamierzony cel. Jak widać pomyliłam się ;) Co do socjalizacji i prowadzenia się nie wypowiadaj, bo jak wspomniałam powyżej nic w tym temacie nie wiesz. Nie masz pojęcia z jaką przeszłością zmaga się pies, w jakich warunkach żył i jak był traktowany. Jest o niebo, a nawet i dwa lepiej aniżeli było po tym jak go wziełam od pewnych ludzi ( miał prawie 2lata ).
  17. Złapany był po to by odpuścił warkot, który by się skończył skokiem w stronę koleżanki. Przestał warczeć, został puszczony, a koleżanka mogła założyć mu kolczatkę i kaganiec.
  18. Ciężko cokolwiek doradzić nie znając psa, a jak mi wiadomo go nie znasz i nigdy nie pozasz, a zatem nie dowiesz się dlaczego to RACZEJ nie przejdzie - to raz. Poza tym ja do mojego psa pretencji nie mam, nigdy nie miałam i nie będę miała - to dwa. A trzy - obroża tudzież kolczatka wciskana na siłę nie będzie.
  19. Czarno to widzę, wątpię żeby to przeszło. No, ale spróbujemy za kilka dni. Koleżanka psu często daje jedzenie, bawi się z nim. Ogólnie znają się dobrze, dlatego nie ma problemu by weszła do domu, gdy mnie w nim nie ma...
  20. Kolczatka jest zapinana jak obroża. Czy obroża, czy kolczatka to nie ma znaczenia, bo i tak i tak nie da się 'ubrać'. Ostatnio założyłam psu rano obrożę ( myślałam, że będzie jej łatwiej ), koleżanka przyszła po południu, a pies i tak nie dał się ubrać. Co do parówy, mój pies nie dostaje takich śmieci do jedzenia.
  21. Witam. Otóż mój/nasz problem dotyczy 'ubierania' psa przez kogoś innego niż ja. Psiak jest rasy olbrzymiej, ma 5lat, odkąd go posiadam głównie to ja się nim zajmuję, jednak, gdy była taka potrzeba wychodziła z nim koleżanka ( były to bardzo sporadyczne sytuacje ). Problem pojawił się podczas mojego ostatniego wyjazdu, z którego musiałam wrócić po kilku godzinach, gdyż pies strasznie warczał na osoby, które chciały założyć mu kolczatkę i kaganiec. Od tamtej pory staram się nauczyć koleżankę 'ubierania' urwisa, ale wychodzi to bardzo opornie. Jak łapie za smycz pies od razu się emocjonuje, skacze, a gdy podchodzi do niego ze smyczą 'krzywo patrzy' i warczy. Aby dał się jej ubrać muszę stać obok i w 'krytycznej' sytuacji złapać go za podgardle, wtedy może go ubrać. Myślałam, że może problemem jest właśnie moja obecność dlatego kilka dni temu koleżanka przyszła sama. Bez problemu ją wpuścił, pocieszył się, ale jak przyszło do ubierania wyszło jak zawsze. Macie jakieś pomysły na rozwiązanie tego problemu?? Mam na to 4miesiące, gdyż wyjeżdżam na 3dni ( no chyba, że się nie uda to zostanę z psem ;) ).
×
×
  • Create New...