Witam posiadam prawie rocznego psiaka (samiec, kundelek ze schroniska, wykastrowany), pies jest całkowicie oddany mojej rodzinie szczególnie mnie, według niego ja jestem najważniejsza i teraz do rzeczy...
Problem się zaczął po zakończeniu ferii zimowych, gdzie trzeciego dnia bycia samemu w domu pies dostał furii, podejrzewam że z tęsknoty i zniszczył to co miał w swoim zasięgu. Nigdy wcześniej tego nie robił gdy zostawał sam w domu (nieraz po 8h samotności nawet nie popuścił). W czasie ferii byłam w domu i poświęcałam mu więcej czasu niż teraz. Trwa to już ponad 2 tygodnie. Pies do dyspozycji ma przedpokój + kuchnia, reszta pomieszczeń jest zamknięta, rzeczy pozabierane które może zniszczyć (łącznie z bluzami na wieszaku bo zrzuca, a pies sięga mi do kolana), codziennie rano wyprowadzany na 30-40 minutowy spacer gdzie ma czas na wybieganie na polu.
Gdy jest sam zostawiam mu moją starą bluzę i tłumaczę żeby był grzeczny i poszedł spać. Pomimo tego zawsze coś znajdzie i zniszczy, nawet kawałek papieru.
Gdy wracam wie, że zrobił źle, jest tego świadomy (podkulony ogon i uszy do tyłu). Pomysły mi się już skończyły, a boję się że pies się w końcu czymś zatruje (dzisiaj zjadł zapałki, kilka dni wcześniej plastikowe karty, o dziwo rewolucji żołądkowych nie ma...). Poza kupnem budy i zostawiania psa na dworze pod moją nieobecność nic mi nie zostaje... Kto z was przeżył już coś takiego i doradzi mi co mam zrobić? Z góry dziękuję za jakiekolwiek zainteresowanie.