Dzień Dobry ,
Dzisiaj jest mój szczęśliwy dzień bo w dniu 16 grudnia 2014 wróciła do nas nasza kochana dożyca po ponad miesięcznym leczeniu :klacz: włąśnie dlatego się tutaj zalogowałam .Bo to co przeczytałam o lekarzu chirurgi Pani Monice Batog jest jakimś nieporozumieniem albo rozgoryczeniem ludzi bo innego wyłumaczenia na coś takiego nie ma.
Zaczne od mojej historii , 11 listopda moja 7 letnia dożyca dostała cieczkę , nic nie wskazywało na taki finał całej sprawy i zagrożenia życia psa .
W 4 dniu cieczki z dróg rodnych wyłonił się góz , byłam w szoku -myślałam że to wysunięcie się sromu ??? następnego dnia było jeszcze gorzej , więc w samochód i zaczeło się :lookarou: od lekarza do lekarza był to piątek w jednym prywatnym gabinecie młoda Pani Weterynarz , kazała na tychmiast jechać na Ksiązęcą bo tu potrzeba chirurga , pojechaliśmy i natępne pieniądze utopione , lekarz podszedł do tego na luziku , mówiąc no trzeba poczekac z 2 tygodnie żeby cieczka była przy końcówce , pytam a co potem no potem będzięmy operpwać , pytam ale ten góz się wysunął i krwawi no tak usłyszałam i trzeba uważąć żeby tego nie rozwaliła bo się wykrwawi no dobre -czyli pozostało siedzeić przy psie 24/na dobe i czekac 2 tygodnie i już bym psa nie miała jak bym sie połuchała lekarza z tak dla Państwa ceniącej sobie lecznicy na ul .Książecej .
Pojechaliśmy do domu o północy nie wiedząc co dalej robić :madgo: ,sobota też była koszmarem , suczka gorzej się czuła .
Przypadek sprawił , że sąsiadka kiedyś miała jamniczke i leczyła na Gocławiu , jak zobaczyła Sarę na spacerze załamała ręce i powiedziała mam , mam dla pani lekarza muszę tylko poszukać i przyszła wieczrem z adresem do Pani Dr.Moniki Batog .
Ja nie mogłam się doczekać niedzieli , pojechaliśmy z nadziejom w sercu . Na miejscu Pani Dr.Batog długo i wnikliwie bała suczkę , pobrano jej krew na badania-- pierwsza sprawa to że była zbadana ginekologicznie , otrzymała zastrzyk z hormonu na wstrzymanie cieczki i tu zaczeła się walka o zycie !!!!!!!
Od niedzieli do czwartku góz był większy i krwawiący ale zawiezliśmy suczkę na operację już ustaloną .
OPERACJA TRWAŁA PONAD 2 GODZINY --była bardzo ciezka , bo usunięcie krwawiącego góza , włącznie ze sterylizacją suki , żeby za pół roku nie było tego samego .
Wszyscy czekaliśmy aż się dożyca wybudzi , bo wiadomo Dogi Niemieckie to trudny pacjent pod kątem narkozy .
jaka była moja radość że po 22 zabralismy psa do domu . Wszystko goiło się jak na przysłowiowym "psie" ale nim była operowana wspomniałam że miała pobraną krew , no i śledziona nie była w dobrej kondycji :( i dało to rezultat jak musiała po operacji otrzymywać antybiotyk dla uniknięcia komplikacji bo przecież poszła na operację zainfekowana tym śmierdzącym gózem .
Po 2 tygodniach moja suczka zle się poczuła , po prostu zaczeła się penić , więc nie czekając na ani chwili zawiezliśmy
psa do Pani Dr. Batog , stanełam przed tą kobieta ze złazami w oczach i płakałam jak mała dziewczynka , prosząc o życie dla niej bo miesiąc przed Sarą pochowałam już jednego psa leczonego w prywatnej Klinice na Gagarina :( , zabrała mi Sarę z ręki mówiąc zrobię wszystko co w moje mocy żeby Sara żyła .
Okazało się że śledziona zakręcła żołądkiem z powiększenia ---parę dni mineło jak otrzymałam informację dziś operuje Sarę , muszę bo leki farmakologiczne ją dobiją , pamietam jak powiedziałam proszę zrobić co tylko można a jak już nie można to podjąć słuszną decyzję żeby pies nie cierpiał , to ja się prędzej poddałam .
Teraz wiem kto tu w tym świcie wetrynarzy jest dla mnie i moich znajomych GURU --- CHYLE CZOŁA , ZA WIEDZĘ , FACHOWOŚĆ , PODEJŚCIE DO SYTUACJI Z PEŁNYM PROFESJONALIZEM TO PERŁA W ŚRÓD CHIRURGÓW ---DZIŚ WIEM ŻE SĄ DOBRZY LUDZIE , ŻE SĄ TEŻ I PODLI LUDZIE .
W ciągu 1 miesiąca 2 operację , poświęcenie dla psa do granic swoich sił , bo to nie ja Sare miałam na główie po 2 operacji lecz Pani Dr.Batog , karmiła ją jak swoje dziecko , bo ja jak na srczkę tam wydzwaniałam i co, ico .....
Nie było ani jedengo słowa że po 23 sie nie dzwoni , nie to co tam wyżej jest napisane to ja będąc lekarzem oddałabym sprawę do sądu o pomówienia , jak można tak szkalować , wylewąć swoją złóść i frustrację za innych , bo coś się nie powiodłó , nie można być takim --jeszcze jedna kwestia , w gabinecie nie ma osób bez wykształecnia, Pani Agnieszka Górka jest tech. weter. ---dzięki mojej sąsiadce że się spotkałyśmy na dworze i zobaczyła mojego psa to tak trafiłam do Pani Dr----zapewne 2 lub 3 tygonie do tyłu psa bym nie miała , ale dziś wróciła a ja do końca moich dni nie zapomnę o gługu wobec tak wspaniałej osoby , która bezgranicznie kocha zwierzęta , pracę to jest człwiek na swoim miejscu . Jęsli chcą Państwo dowodów , służę :klacz: Karina i Andrzej jesteśmy wdzięczni za drugie życie naszej Sary .