Dałam raz swojemu psu taki środek, nie pamiętam nazwy, ale od weta. W zasadzie dałam mu pół dawki bo balam się za mocnej reakcji. Nawet po połowie pies wyglądał jakby się naćpał, źrenice w zasadzie zajmowały całą gałkę oczną, głupol chciał się ze mną bawić, ale nie mógł bo próbując do mnie podejść odstawiał taniec pijaka, a każda z łap wyginała się w inną stronę. Widać było, że jest świadomy wszystkiego co się wokół dzieje, tylko ciało go nie słucha. Całą noc przesiedziałam, żeby czuł, że ktoś jest z nim, a ten stan niedługo minie. O tym, żeby zasnął nie było mowy. Nigdy więcej...
Po ziołowych zawsze wszystko było ok, ale to trzeba dawać odpowiednio wcześniej