Skąd ja to znam? Wielki duch w małym ciałku. Jakis czas temu znalazłam poturbowanego jamnika na parkingu. Lezał w sniegu i nie mógł się ruszyc. Zabrałam go ze soba. Nie mógł zostawac w domu sam z innymi psami, wiec jeździł ze mna do pracy. Tak się przywiazał szczególnie do mojego TZ, że gryzł każdą obca wyciagnietą dłoń. Raz niestety był przykry wypadek z klientem. Zawsze prosiłam by psa nie dotykac, ale pani smiejąc się powiedziała że wszystkie psy ją lubią i nachyliła się nad Gutkiem, a ten jak nie skoczy i niestety ugryzł ją dośc dotkliwie pod okiem ( dobrze że nie w oko). Miałam szczęscie, że pani uznała to za swoją winę. Tak więc w takim małym ciałku był odważny obrońca.