Witam :) .
Pierwszy post więc się przedstawię .
Na imię mam Martyna , od niedawna wraz z moim partnerem jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami suczki rasy Pitbull - Furii .
Dwa dni temu skończyła 3 miesiące .
Do pełni szczęścia brakuje jednak jednej rzeczy .. Furia niechętnie załatwia się na podwórku a co gorsza - niechętnie wychodzi na spacery !
Jest to dość uciążliwe . Pies zapiera się i nie chce iść . Uczęszczałyśmy na 'psie przedszkole' , trenerka udowodniła mi , że to nie strach - a tego się obawiałam , więc to dobrze . Uszy i ogon ma podniesione , poprostu zapiera się i pokazuje nam , że jej się nie chce . Początkowo (myśląc jeszcze , że się boi) brałam ją i niosłam dalej , namawiałam do tego, żeby szła itd - pokazując jej w ten sposób , że ona może decydować . Teraz już wiem , że nie może - bo to ja decyduje . Mamy szelki dlatego mogę nie pozwalać jej na zatrzymywanie się wtedy kiedy ona sobie tego życzy. I nie mówią tu oczywiście o sadystycznym znęcaniu się nad psem - szelki nie robią jej żadnej krzywdy , poprostu ją do siebie podsciągam . Wtedy kiedy idzie przy nodze nagradzam ją smakołykami i chwalę .
Wychodzimy na podwórko już nieco ponad dwa tygodnie . W domu Furia niestety nie obrała jednego miejsca do załatwiania się - mówiąc mało delikatnie wali po całym mieszkaniu . Ma podkład , na który czasami udaje się jej nasiusiać ale mało kiedy . Zmyłam calutkie mieszkanie specjalnym płynem do usuwania moczu psa , później położyłam podkład na który już wcześniej nasiusiała ale to niestety nie pomogło dużo . Wiem , że nie mogę się martwić i wkurzać częstym sikaniem , bo trzy miesięczny piesek poprostu nie jest w stanie panować nad pęcherzem a jeśli będę ją karcić za siusianie w domu to może w ogóle przestać się przy nas załatwiać - a tego nie chcemy .
Martwię się natomiast o niechęć do wychodzenia a co za tym idzie ciężej mi będzie oduczyć jej załatwiania się w domu :( . Wydaje mi się , że jest jej poprostu zimno . Wręcz jestem pewna gdyż trzęsie się na podwórku - i tak jak pisałam nie jest to oznaka strachu . Kupiłam jej wczoraj sweterek , ale jakoś mało to pomaga . Wogóle nie cieszy się ze spacerów , idzie jak za kare (jak było pare cieplejszych dni to chodzenie lepiej szło). Kilka razy (zwłaszcza rano , jak tylko wstajemy łapię ją i idziemy na podwórko) udało się jej zrobić siku na trawniku najblizej klatki , po czym od razu rwała do domu . Raz nawet wyszła kupa . Została za to oczywiście obsypana pochwałami i nagrodzona smakołykami - ale bez wiekszego entuzjazmu z jej strony (ja za to cieszyłam się jak idiotka :) ) . Dodam , że nie jest to naprawde zestresowany pies , lubi się przytulać , bawimy się z nią , śpimy , kochamy ! Nie bijemy i nie krzyczymy .
Nie wiem co mam robić , nie wiem czy to wszystko jest normalne czy nie . Boje się , że idące coraz niższe temperatury zmarnują mi psa :( . Jak mam postępować , żeby jak najszybciej jej tego wszystkiego nauczyć ? Czy robię wszystko dobrze i poprostu trzeba cierpliwości ?
Nie wiem czy napisałam wszystko co chciałam , ale napewno większość .
Pomocy .
Dziękuję za odpowiedzi .