Hej. Mój szwagier ma owczarka szetlandzkiego, który od lat szczenięcych też ma problemy z wymiotami. Teraz ma kilka lat i problem niestety nie ustaje (ale również się nie nasila). Musi być również karmiony z rana, o stałej porze, jeśli zaburzy się mu ten rytm, to nie chce jeść i wymiotuje. Teoria weterynarza to nadmiar żółci w żołądku. Jej zbieranie się powoduje spadek apetytu, a w następstwie wymioty. Na częstotliwość występowania tych zaburzeń ma również kwestia stresu, albo zmiany w codziennym rytmie dnia (podróże, przyjazd gości, nerwowa atmosfera w domu). Nie znam całej historii diagnozowania tych dolegliwości, ale wiem, że pies był badany na szereg różnych sposobów i niczego mądrego oprócz regularnych, wczesnych godzin karmienia weterynarz nie wymyślił. Ach, no i jeśli się zdarzy, że pies nie dostanie odpowiednio posiłku i zacznie wymiotować, to wiem, że szwagier stara się go post factum zachęcać do jedzenia jakimiś super smakowitościami. Jeśli już zje takiego smaczka, to po kilku minutach się rozkręca i normalnie zjada spóźniony posiłek. Według szwagra pies odmawia przyjmowania posiłku po wymiotowaniu przez podrażnienie i niesmak, jakie wywołuje wymiotowanie.
Widziałam też wcześniej twoje pytanie na temat postu/głodówki w kontekście psów. Istnieją takie teorie, według których pies powinien pościć raz w tygodniu (podobne teorie, choć innych autorów, dotyczą również ludzi). Wiem, że niektórzy barfowicze stosują się do tego zalecenia.