hej Wam,
postanowiłam napisać, bo nie do końca wiem co robić.
W niedzielę znalazłam na ulicy między polami suczkę yorka. Była bardzo wyziębiona, głodna i nieufna. Rozglądała się za każdym autem z nadzieją. Udało mi się ją złapać i od razu dostała jeść i ciepły kąt. Szukam cały czas właścicieli, ale wydaje mi się, że marne szanse na znalezienie, ponieważ u mnie na wsi rozmawiałam już chyba ze wszystkimi.
Wychodzi na to, że suczka zostanie u mnie. Nie wiem tylko jak z nią postępować.
Już co raz częsciej biega po domu z merdającym ogonkiem jednak cały czas trzyma się na dystans. Nie chce podejść blisko, ewentualnie wącha rękę i zero reakcji. Jak leży i się koło niej usiądzie jest spokojna, jednak czasem przy głaskaniu warknie. Nie ma mowy jednak o wzięciu jej na ręce, zaraz jest pisk i szczekanie. Tak samo reaguje na jakiś hałas np dzwoniący telefon.
Macie jakieś rady jak z nią postępować?
PS Byłam z nią u weterynarza i stwierdził, że ma około 2 lat, nei miała malych jeszcze i nie ma chipa. Z zachowania wnioskuje, że została najprawdopodobniej porzucona.