Wilczocha, robie dokładnie to, co opisałaś. Odwracam sie, zabieram ręce, piszcze, mówie 'ała!', przestaje sie z nim bawić. A on sie nie uspokaja nawet po 10 minutach. Nakręca się, gryzie po nogach, skacze. Załatwianie sie idzie nam lepiej, o to sie tak nie martwie. Dużym problemem jest też to, że piszczy w nocy. Nie uspokaja sie nawet po 2 godzinach tylko dostaje ataku agresji. Normalnie jak sie bawi to ma takie rozbiegane oczka, macha ogonem. Jak dostaje 'ataku' to patrzy prosto na część ciała którą chce ugryźć, warczy itd. Zakupiliśmy dzisiaj kojec. Zobaczymy jak będzie w nocy.